Zmierzch rozumu: Oko, Klepacka, Guz, Ryba w skrajnie homofobicznym filmie TV Trwam

Na YT można obejrzeć film, który z Jasnej Góry do tłumów zareklamował „ojciec” Rydzyk. „Zmierzch. Ofensywa ideologii gender”.  Film pojawia się równo miesiąc po filmie braci Sekielskich. Ksiądz Oko mówi w nim tak: Musimy zjednoczyć wysiłki w obronie przed tym szaleństwem (gender).  Tak jak kiedyś skutecznie broniliśmy się przed bolszewikami idącymi ze Wschodu, tak teraz musimy się bronić przed neobolszewikami, tymi marksistami-lesbianistami idącymi od Zachodu. Niestety w swojej degeneracji Zachód dał już się opanować. Także zarząd Unii Europejskiej. Dlatego Bruksela narzuca nam gender, tak jak Moskwa narzucała nam komunizm.

Film maluje katastroficzny obraz zmasowanego ataku na Polskę i „ludzką naturę”, który wytacza Zachód. To obraz „wojny totalnej” prowadzonej na wszystkich frontach i każdą metodą. To nowa twarz marksizmu, faszyzmu, komunizmu, Lenina, Marksa, Hitlera i Stalina. To mordowanie, kłamanie, zboczenie, wynaturzenie, SEKS, ABORCJA, stonka ziemniaczana i lewatywa z piasku. Ze szczególnym nastawieniem na dzieci. W filmie zabrakło mi tylko żołnierzy wyklętych oraz żydokomuny.

Pociesza mnie tylko fakt, że film ma jak na razie 5000 odsłon. Ni jak mu do sukcesu filmu Sekielskich.

Obejrzałem ten film w całości, w odruchu ewidentnie masochistycznym, abyście nie musieli już go oglądać. Takiego zalewu prymitywnej głupoty dawno nie oglądałem. W dodatku w koszmarnym filmowym stylu wideofilmowania weselnego. Reżyserem filmu jest niejaki Piotr Dublański, o którym w sieci jest tyle, że jest powiązany z firmą specjalizującą się w zdjęciach z drona. Rzeczywiście, „Zmierzch” oferuje zdjęcia z lotu ptaka kościołów i klasztorów, czym nota bene przypomina film Sekielskich. (Może to ten sam droniarz?). Producentem jest Szczepan Wójcik, który sam o sobie pisze na twitterze: „Twórca start-up’ów w rolnictwie, hodowca, wydawca mediów wSensie.pl „Świat Rolnika Biznes”. Krótko mówiąc hodowca norek i obrońca przemysłu futrzarskiego. Występuje na sympozjach radia Maryja. Patronem merytorycznym filmu, cokolwiek to znaczy, chyba współczesnego KaOwca czyli oficera kulturalnego, jest ks. Tadeusz Guz, publicysta Naszego Dziennika, osoba znana ze swoich skrajnie antysemickich teorii snutych na radiomaryjnych kongresach, oraz gorących wystąpień przeciwko teorii ewolucji i tzw. ideologi darwinistycznej. Ten „patron merytoryczny” powtarza między innymi fałszywe mity o żydowskich mordach rytualnych. Z przykrością usłyszałem głos lektora, w którym rozpoznałem Marka Miśko, wydawcę radia RDC, z którym niegdyś współpracowałem przy swoich audycjach dyskusyjnych. Miśko zatrudnił także do filmu swojego syna, który odczytuje łzawe wezwanie dziecka o obronę przed czyhającą na niego deprawacją ze strony „ideologów gender”. Powiązanie Marka Miśko z „producentem” filmu, Wójcikiem, jest jasne, gdy przypomnieć sobie płomienne przemówienie Miśki w obronie przemysłu futrzarskiego w Polsce. Dla niego i dla Wójcika przemysłowe zabijanie norek jest sprawą „patriotyczną”.  Marek, seriously!?

Piotr Dublański zrobił ten film chyba samotrzeć z kolegami, gdyż więcej nazwisk nie ma. Chałupnicza robota garstki fanatyków religijnych, którzy chcą nam wmówić radykalnie spolaryzowany obraz rzeczywistości. Albo zwyczajna próba przypodobania się Rydzykowi, przy którym „oni widzą piniądz”.

Wesprzyj #Medium

Niezależnie od motywacji, film jest litanią najgrubszych obelg, najgorszych oszczerstw i zwyczajnych kłamstw pod adresem studiów gender, środowisk naukowych, kobiet, Unii Europejskiej, tzw. Zachodu, i wszystkich, którzy „prowadzą atak na kościół”. Teza jest taka: my Polacy, przez swój katolicyzm i przywiązanie do rodziny, stanowimy ostoję normalności, którą „Zachód” usiłuje zniszczyć wszelkimi możliwymi środkami. Ten Zachód, niczym popromienna Godzilla, to ustrojony w nowe piórka marksizm-leninizm-stalinizm, który poniósł porażkę w czasie II Wojny Światowej i po upadku Sowietów, ale się przegrupował i znowu unosi głowę. Ideologia gender oraz LGBT+ to jego narzędzia. Godzilla neomarksizmu używa tego narzędzia jak trucizny: sączy ją powoli wszystkimi możliwymi dziurami, by zatruć, zniszczyć i wyżreć od środka. Obroną jest tu Dziewica Matka, Chrystus oraz tatuś i mamusia w swoich tradycyjnych rolach.

Film zaczyna się od ataku na gender i nigdzie, na żadnym etapie narracji, nie dowiemy się, czym jest gender u źródła. Nie ma żadnego cytatu z kogokolwiek, kto zajmuje się tematem. Jest tylko jeden przeciągnięty głos odrzucenia, krytyki, oskarżenia i nienawiści.

Ale oddajmy głos prelegentom.

Film zaczyna się od cytatu z księgi Rodzaju, o tym, że Bóg stworzył człowieka na swoje podobieństwo, oraz że stworzył mężczyznę i kobietę, by się rozmnażali.

Jesteśmy więc ustawieni. Biblia mówi, jak jest, reszta to wynaturzenie. Oto pierwsze pozabiblijne słowa filmu.

Piotr Krupa: Świat się zmienia. Nie zmienia się jednak odwieczna walka o duszę człowieka, która rozpoczęła się w Rajskim Ogrodzie.

A więc chodzi o walkę. Odwieczną. Teraz poznamy wroga.

Piotr Krupa: Marksiści przez dziesięciolecia szukali sposobu, jak podporządkować sobie człowieka. W imię swoich zbrodniczych idei wymordowali miliony ludzi. Gdy Komunizm w Europie upadł, zdali sobie sprawę, że muszą szukać nowych rozwiązań. Dziś walczą z tradycyjnymi wartościami: rodziną i miłością między kobietą i mężczyzną.

A więc już wiemy. To ta sama Hydra, wróg, którego pamiętamy z własnej skóry, który mordował i cisnął. Z którym już walczyliśmy. To wróg nieludzki, gdyż „dążący do podporządkowania sobie człowieka”, a więc nie człowiek. I tu wchodzi ksiądz Oko.

Oko: Zauważmy, że ci ludzie, którzy najbardziej głoszą gender, są najbardziej wojującymi ateistami. Ci politycy, ci filozofowie, którzy najbardziej popierają gender, zarazem są wulkanami nienawiści wobec kościoła, wobec wiary. W tym też przejawia się to, że gender jest następnikiem marksizmu, jest pociechą dla marksistów, którzy musieli przeżyć tragedię przegranej swojej ideologii. […] Marksiści byli gotowi do każdej zbrodni; w imię swojej ideologii, swojej pychy byli gotowi mordować ludzi milionami.

Czyli chodzi o marksistów, morderców i rozgoryczenie po porażce. Będą się mścić. I natychmiast wkracza Guz.

Tadeusz Guz: Pierwszym kardynalnym błędem ideologów gender jest teza o tym, że człowiek jest konstruktem społecznym, produktem społecznym. A jeśli tak, to człowiek jako człowiek ma prawo konstruować siebie w sposób dowolny. Jeżeli przychodzi na świat jako mężczyzna, ale uznaje, że skoro mogę konstruować sobie dowolnie moją bytowość, to mogę stawać się kobietą. Ale jeśli człowiek gender będzie niezadowolony ze zmiany swojej płciowości z męskiej na kobiecą, to może powrócić z kobiecej na męską i tak w zasadzie w nieskończoność.

W ten sposób autorzy filmu zaprezentowali chyba wykładnię studiów gender. Ich główną tezę. Tyle się o niej widz dowie w interpretacji zidiociałego księdza. Tyle Guz zrozumiał z obfitej literatury tematu, że jak się komuś spodoba, to sobie może obciąć ptaszka i być kobietką, a jak mu się znudzi to na abarot. Jeśli w tej krótkiej migawce nie ujrzeliśmy współczesnego idioty, to nie wiem, gdzie go szukać. Ale zaraz pojawia się kolejny. Tym razem Ks. prof. dr hab. teolog moralny, etyk – zapis tytułów dłuższy niż nazwisko. I ten przystępuje do profesjonalnej krytyki. Bez obcyndalania się. Wszystkiemu towarzyszy muzyka jak do filmu o pladze w Afryce.

Paweł Bortkiewicz: Trzeba sobie powiedzieć bardzo wyraźnie, że zarówno radykalny feminizm, zarówno ruch homoseksualny związany z Alfredem Kinseyem i jego rewolucją w tym zakresie, jak i właśnie ostatecznie genderyzm wpisują się te nurty, wpadają do jednej rzeki jaką jest właśnie ta rewolucja neobolszewicka, która przybrała taki swój moment, nie wiem, czy kulminacyjny, to chyba by było pewne nadużycie, ale moment przełomowy uzyskała w roku 68 a w tej chwili kulminuje w postaci dewastacji systemu prawnego i politycznego naszego świata, w ogóle w dewastacji cywilizacji zachodniej.

Bum bara buch! Mamy dewastację, kulminację naszego świata i w ogóle. Etyk mówi to na tle książek w jakiejś czytelni. Być może na KULu ale pewniej gdzieś w Poznaniu, bo był związany z UAM. Czytam na jego temat i widzę, że od stycznia 1996 do grudnia 2001 pełnił zaszczytną rolę redaktora naczelnego miesięcznika biblijno-liturgicznego „Msza Święta”. Oczywiście dokonuje pogadanek na antenie radiomaryjnej. O ojczyźnie.

Następnie pojawia się chłopek roztropek z Tyńca, znany jako ojciec Leon, który zasłynął ostatnio obroną księży pedofilów. To staruszek już, ledwo mówi przez pomarszczone wargi, ale wydaje mu się, że gender to dalszy ciąg komunizmu.

Tu możemy przeskoczyć kawałek. Przeskoczymy nad opowieścią snutą przez redaktora naczelnego „Msza Święta” na temat bliźniaków Briana i Bruce’a Reimerów, których historia korekcji płci w latach sześćdziesiątych pod kierunkiem doktora Johna Money, jest jedną z najbardziej kontrowersyjnych i niepokojących opowieści z tego zakresu. Świat zna ją jako wydarzenie ekstremalne i wyjątkowo nieszczęśliwe, ale widzowie Zmierzchu poznają ją jako sztandarowy przykład osiągnięć ideologii gender, czyli neomarksizmu. Mędrzec profesor zakończy przypowieść konkluzją, że wszystkie te „praktyki”, które doprowadziły do tragedii braci Reimerów wdrażane są teraz w Polsce. Według niego są w Polsce szkoły, które uczą dzieci ról przeciwnych do ich ról biologicznych.

Teraz pojawia się miejsce na ukazanie prawdziwych motywacji genderystów. W tej roli ks. Oko.

Oko: Genderyści to są ateiści, którzy na miejscu Boga postawili seks. Z głębi tej postawy działają i mówią. Jeżeli przyjmiemy, że są to ludzie opętani seksem, ateiści zdegenerowani przez swój ateizm, którzy ponieważ, że odrzucili Boga, a jakiegoś bożka potrzebują, to na miejscu Boga postawili seks. Traktują seks jako narzędzie polityczne, dlatego są tacy groźni.

A więc seks. Lubieżność. Oto prawdziwa motywacja, oto wróg. Tak, tu objawia się prawdziwa obsesja księdza Oko, zapewne kryptogeja, który ze swojej homofobii zrobił chrześcijańską cnotę i sztandar. Przydałby się dziennikarz śledczy, swoją drogą, który pochodziłby za Okiem i zbadał jego sytuację romansową.

Tu następuje felieton wizualny, prezentujący wynaturzenie gejów i lesbijek, prezentowane podczas parad równości. I na to Krupa…

Piotr Krupa: Abstrakcyjne i nieprawdopodobne założenia genderystów sprytnie wykorzystali ideolodzy nowej lewicy, widząc w nich olbrzymi potencjał walki ze współczesnym człowiekiem.

A więc lewica. Lewica walczy ze współczesnym człowiekiem. To nie są ludzie więc. Teza ta pojawiła się już wcześniej. I na to wchodzi kolejna prelegentka z teorią spiskową:

Aldona Ciborowska: Siły, które stoją za promowaniem ideologii gender, to jest światowa finansjera…

Ha! Jakby już nie mogło być bardziej abstrakcyjnie! Ale Aldona idzie dalej!

Aldona: …która wyprodukowała alternatywną dla Księgi Rodzaju swoją Anty-Księgę Rodzaju.

Woo-hoo! Chcę to zobaczyć! Tę księgę! Link jakiś? Ale Aldona prze…

Aldona: gdyż człowiek, który jest pozbawiony tożsamości, sam żegna się ze swoją tożsamością mężczyzny czy kobiety, taki człowiek jest umasowiony.

Ja pierdolę… na tym etapie zaczynam łapać zadyszkę, a to dopiero trzynasta minuta.

Aldona: Konsekwencją jest, że nie będzie przywiązany do rodziny, nie będzie przywiązany do ojczyzny, nie będzie przywiązany do żadnych wartości. Ponieważ gender jest atakiem na człowieka, jest nie tylko intelektualnym absurdem, można powiedzieć szyderstwem z ludzkiego rozumu, ale jest atakiem na człowieka, jeżeli chce się człowieka zinstrumentalizować, a takie zakusy zawsze były, to znaczy to jest w pewnym sensie także forma niewolnictwa.

Mam wrażenie, że Aldona jest z kosmosu. Albo raczej z przeszłości. Aldona przeniosła się w 2019 rok z roku 1979 i odczytuje broszury opozycyjne, jakie krążyły po katechetycznych salkach wtedy. Tyle że dziś. Aldonie się zdaje, że nic się nie zmieniło, że Komuna nie upadła, że Kościół nadal walczy z tym samym wrogiem. Odnajduję w tym echo mojej rozmowy z ojcem, kiedy na moją wzmiankę rzuconą mimochodem, że coś tam po upadku Komuny, ojciec przerwał mi pytaniem: a był upadek Komuny?

To jest głos pokolenia, które uwięzło w przeszłości. Które nie potrafi inaczej. Pokolenia, które nie potrafi wymyślić dla Kościoła nowego miejsca, nowej roli, nie potrafi sobie wyobrazić, jaki Kościół mógłby być i co mówić w społeczeństwie wolnym i różnorodnym. To głos ludzi zagubionych w demokracji i tęskniących za starym układem. Układem czytelnym, w którym oni byli „po dobrej stronie”. To głos ludzi, którzy chcieliby nas wszystkich na nowo wtłoczyć w ramy opozycyjnej walki. Fuck you!

I chyba na tym poprzestanę. Wystarczy. Dalej film leci na to samo kopyto przez kolejnych 40 minut. Opowiada o sączeniu się gender wszystkimi porami. Pojawi się jeszcze niejaki Ryba, który będzie demaskował promocję gender i LGBT. Pojawią się tezy o prześladowaniu Kościoła, obrońcy wartości „naturalnych wartości człowieka” itd. Pojawi się Oko, który za ojca duchowego i intelektualnego gender uzna Markiza de Sade. To takie groteskowe kuriozum. Pojawi się ostrzeżenie, że najgorszą ideologią jest „ideologia praw człowieka”. Poważnie! To możemy zacytować wprost:

Aldona: Dla wielkich ideologi takich jak marksistowsko-leniniowska czy ta ideologia genderyzmu człowieka nie ma. (Bum!) Człowiek w ideologii genderyzmu jest tylko częścią popędu – popędu, czyli substancjalnie nie istnieje. A co to znaczy? Jeżeli człowieka nie ma jako podmiot, to również fikcją jest mówienie o prawach człowieka. A niestety ta ideologia działa przez prawa człowieka, i tutaj Jan Paweł II w Pamięć i Tożsamość mówił o tym, że ideologia o wiele bardziej niebezpieczna od nazizmu i komunizmu czy narodowego socjalizmu to jest ideologia, która idzie przez prawa człowieka.

Ten bełkot nie ma końca, nie ma wstydu, nie ma granic. Skąd autorzy filmu wzięli dr Aldonę, Bóg raczy wiedzieć, ale można się domyślić, że to osoba związana z rozgłośnią, która ma ryja. Tam zasób tego rodzaju mędrców wydaje się niewyczerpany.

I cóż można na to powiedzieć? Ja mogę powiedzieć tylko tyle: wczoraj spędziłem dzień w towarzystwie dziecka, które przeżywa konflikt w obrębie tożsamości płciowej. Urodziło się jako dziewczynka, ale czuje się chłopcem. Ma pięć lat, wygląda jak chłopiec, mówi jak chłopiec, bawi się jak chłopiec a przede wszystkim deklaruje się jako chłopiec i chce być chłopcem. Ten mały chłopiec w ciele dziewczynki nie obejrzy tego filmu, nie obejrzał też w ogóle żadnego filmu o gender, czy czymkolwiek, po prostu wie, kim jest, a nie jest tym, kim się urodził. I ten chłopiec już spotyka się z odrzuceniem. Kiedy zapytałem go, jak ma na imię wypalił: nie wiem. Jego mama wyjaśniła mi później, że odpowiada tak, gdy nie jest pewien, czy jest akceptowany, czy nie ma przypadkiem do czynienia z takim gamoniem jak Oko, czy Guz. Nie miał. Po chwili przybił mi piątkę i powiedział: Piotrek.

Wiem jednak, że prędzej czy później stanie oko w oko z takim durniem jak Oko i Guz, że Polska mu nie zaoszczędzi żadnej zniewagi i zgryzoty, że zafunduje mu każde możliwe cierpienie… w imię Boga! I ja takiej Polski nie chcę. Ja się takiej Polski wstydzę i taką Polskę odrzucam. Trzeba zrobić wszystko, by powstrzymać ideologów przeszłości, którzy chcą nas na powrót wtłoczyć w Komunę i zmusić do nienawiści.