Klepacka honorową członkinią AK na Wschód od Wisły

W asyście sztandaru, orderów, księdza proboszcza, posła, przedstawiciela rządu, ministry sportu oraz kilkudziesięciu osób-patriotów Zofia Klepacka odebrała honorowe członkostwo AK Wschód. I niech tam inni nie marudzą, że nie. Widziałem to na własne oczy wczoraj na Grochowie.

Była impreza, był ksiądz, byli kombatanci, było wszystko, co trzeba. Jeśli to nie było oficjalnie, to co jest? Imprezę ochraniali bojówkarze w koszulkach Legii Warszawa, mogą poświadczyć. I co z tego, że nie było żadnej „lewicowej” prasy? Była ta prawicowa i zarejestrowała. Byli też wyznawcy i widzieli. Klaskali, gratulowali. Niech im ktoś powie, że to lipa!

Wszystko było doskonale przygotowane. Spodziewano się, że imprezę może zakłócić najście „wrogich elementów”, w związku z tym zachowano czujność i przedsięwzięto środki. Już na pięćdziesiąt minut przed godziną W, czyli siedemnastą, kiedy miało się wszystko rozegrać, starsza pani w uniformie i z opaską powstańczą na ramieniu pouczała starszego pana, by „zawołał Legionistów, bo zaraz się zlezą ci wiesz…”. Udało mi się przeniknąć do środka tylko dlatego, że nikt nie wiedział, czym jest Medium Publiczne i skojarzono mnie z TVP. A TVP jak najbardziej! TVP wpuszczaj! – krzyczał pewien pan, korpulentny trzydziestopięciolatek (na oko) oraz na oko również organizator. W powietrzu latały pytania: a wy skąd, a ty od kogo? i padały odpowiedzi: TVP Republika, my od Karnowskich, my z TVP. O, TVP to wpuszczaj. Na mnie zerkano czujnie, ale kupiono mnie jako TVP, media publiczne i już nie kwestionowano, choć obserwowano czujnie. Przynajmniej do początku imprezy, kiedy zniknąłem w tłumie.

Zróbmy tak, najpierw zrelacjonuję imprezę, co zapewne odbędzie się z odrobiną przekąsu, a następnie spróbuję dokonać pewnej analizy i wyciągania wniosków. Na końcu to zrobię, żeby można to było wygodnie ominąć, a swoje obserwacje ujmę w szkolnej formie: co z tego zrozumiałem.

 

Wesprzyj #Medium

Tak więc jestem na sali. Czekam na operatora kamery, więc nie za bardzo mogę zadziałać, więc się rozglądam skromnie i słucham. Na czterdzieści minut przed uhonorowaniem pojawia się i ona sama, bohaterka wieczoru, Zofia Klepacka, w stroju olimpijskim, z orzełkiem na piersi. Niewielka to osoba, drobniutka, a myślałem że większa, bo mi się w telewizji jawi jakaś taka duża, a tu malutka drobniutka kobietka z kucykiem. Oraz mężem i dzieckiem. Zaraz rzucono się by ją witać, a witano ją z najwyższym szacunkiem, jak osobę wracającą z pola bitwy, a nawet jak królową, zwracając się do niej per „pani Zofio”, a później, już w oficjalnych przemowach jako do matki, matki Polki, zrównując ją z Matką Przenajświętszą i z Jej Sercem, z Jej Opieką nad Dziećmi, a przede wszystkim  Panem Naszym Jezusem Chrystusem. Gdyż nie ma żadnych wątpliwości, że o wartości chrześcijańskie tu chodzi i o ich obronę, co zresztą sama pani Zofia podkreśliła w przemówieniu. Ja też się przywitałem, a że taki jakiś wielki byłem przy pani Zofii, to poczułem się niezręcznie, pogratulowałem pani Zofii wyróżnienia i powiedziałem, że miło ją poznać, bo i rzeczywiście było mi miło. Uśmiechnęliśmy się do siebie serdecznie. Muszę powiedzieć, że wzbudziła moją sympatię. Prosta, zwyczajna dziewczyna, sportsmenka na szczuplutkich nogach, z dłonią przywykłą do rumpla i słonej wody.

Wkrótce – przywołani zapewne przez starszą panią – pojawili się Legioniści, więc się atmosfera zrobiła gęstsza, bo to duże chłopaki są, z plecami szerokimi, kałdunami wydatnymi, arbuzami pod pachami, o prostych zuchwałych spojrzeniach. Patrioci. Czuć było od razu, że nie ma się co wygłupiać, a jak będzie Podniesienie, to trzeba przyklęknąć i się przeżegnać, a gdyby jakiś pedał wpadł tam się przywitać, to by zaraz wypadł. Wiadomo, LGBT precz od naszych dzieci, od naszej ojczyzny i generalnie od nas. Na bambus. Ale że przyszedł mój operator i się rozstawił, to mogłem zaprosić panią Zofię do rozmowy „przed kamerą”, w celu poznania jej opinii. Bardzo miłą rozmowę z panią Klepacką zrelacjonuję w osobnym wpisie, bo nie chcę wszystkiego od razu zdradzać, powiem tylko, że zapytałem ją, co to w zasadzie jest to całe LGBT, co by było, gdyby jej syn okazał się gejem, o co właściwie walczy (taka drobna kruszyna przeciwko takim siłom), czy wie, że są dzieci transpłciowe i że znam takiego jednego pięciolatka, o którym robię film, więc jak w tym kontekście interpretować jej słowa „LGBT precz od naszych dzieci”, skoro LGBT to także dzieci, ale – i tu uprzedzę przyszły tekst z wywiadem, pani Zofia powiedziała, że nie jest lekarzem, więc skąd ma wiedzieć. Pogadalibyśmy dłużej, ale pani Zofia zaczęła mi się czujniej przyglądać, gdyż jej zaświtało, że może przez legijne sito jakiś wrogi element się przecisnął no a poza tym czas już się wtedy zrobił, by iść i odbierać honory w oficjalnej części.

Sala napęczniała widzami, kamerami i mikrofonami, a wszystko zalane było intensywnie czerwonym światłem gniotącym się do środka przez ciężkie kotary, obok flagi biało-czerwonej, szabli na ścianie i pod obrazami weteranów. W pierwszym rzędzie zasiedli oficjele, i to nie byle kto, bo jak wymieniał i witał Mirosław Widlicki, szef AK Wschód, był wśród nich ksiądz proboszcz Jerzy Błaszczak, którego wcześniej widziałem, jak z jowialnym uśmiechem zapewniał kogoś w pierwszym rzędzie, że „rodził się wtedy, gdy tworzono Szare Szeregi” a więc, jak wiadomo, we wrześniu 1939 roku. Ksiądz miałby więc 90 lat! I to budzi respekt. To wzbudza podziw, szczególnie, że gdy przyszła jego kolej mówił z sensem i trafiał do serc. O Zofii, o mądrości, o Maryi, o Matce i o wartościach chrześcijańskich. Była wiceminister sportu i turystyki, Sekretarz Stanu, Anna Krupka, był poseł Andrzej Melak, działacz Stowarzyszenia Rodzin Katyńskich, dyrektor gabinetu politycznego ministra obrony narodowej Łukasz Kulwicki (tu nie jestem pewien, czy dobrze wychwyciłem nazwisko), i byli także kombatanci, a wśród nich kapitan Jerzy Nowicki ps. Plastuś z VI Brygady Wileńskiej, autora pomnika Lecha Kaczyńskiego w Siedlcach.

Drżącą ręką rejestrowałem zajście w relacji na żywo na FB, do której odsyłam. Tam są wszystkie słowa spisane i zapamiętane. Ale warto zacytować pana Widlickiego, który mówił, że Zofii Klepackiej członkostwo się należy.

Widlicki: Za osiągnięcia i sportowe i na polu też działalności patriotycznej. Tutaj się oburzają niektórzy, że uzurpujemy sobie większe prawa niż mamy, ale nie, my mamy prawo wręczyć. Za zasługi dla światowego Związku żołnierzy Armii Krajowej nadajemy. Podpisał Żelaźkiewicz. Zarząd decyzję podjął już 11 kwietnia, ale nie było okazji ze względu na starty.

I dalej mówił tak:

W uznaniu zasług w obronie etosu, Bóg Honor Ojczyzna,  kształtującego naszą tożsamość narodową opartą na wartości chrześcijańskiej naszej kulturze tradycji i zwyczajach, nadał jednogłośnie pani Zofii tytuł honorowego członka AK Wschód.

Na to pani Zofia Klepacka pozwoliła sobie podziękować za ten wielki zaszczyt. I powiedziała tak:

Klepacka: Jako wnuczka śp. Klepackiego z tego miejsca chcę podziękować. Obiecuję i przysięgam pielęgnować pamięć żołnierzy AK, żołnierzy wyklętych, żołnierzy, których marzeniem była Wolna Polska, którym podczas boju przyświecały trzy wartości: Bóg Honor Ojczyzna, żołnierzy, którzy zapłacili często najwyższą cenę, często życiem, za nas, dla przyszłych pokoleń, dla Polski. Niektórzy chcieli, aby pamięć o nich przeminęła, lecz dzięki ludziom dobrej woli, tak się nie stało.

Jestem dumna, że mieszkam w Polsce, jestem Polką i mogę opowiadać moim dzieciom o bohaterskich czynach naszych żołnierzy. Bo jeszcze Polska nie zginęła, kiedy my żyjemy.

Następnie do mikrofonu podszedł ksiądz proboszcz, który zaczął od wspomnienia niezłomnej Matki, która nie opuściła apostołów, oraz o tym, co oznacza imię Zofia. Mądrość! Tej mądrości niektórym brakuje. I dziękujemy pani Zosi za to świadectwo. Jakże ważne.

Proboszcz: Świadectwo, że nie dam moich dzieci na poniewierkę, na poniżenie programem, którym chcą upodlić człowieka, dziecko. I za to pani Zofii pokornie dziękujemy.

Następnie wszyscy wyznaliśmy naszą wiarę, jak w kościele. Normalnie w pełnej chóralnej modlitwie.

Przypięto order i było po sprawie.

I tu powoli będę przechodził do podsumowań.

Nie wiem, czy to kogoś zainteresuje, ale teraz będzie o tym, co ja o tym wszystkim myślę, co z tego zrozumiałem. Otóż moje przemyślenia wzięły się stąd, że wziąłem na bok pewnego starszego pana, który rzucił mi się w oczy, jako szczególnie wygadany aktywista ruchu antyLGBT, by z nim przeprowadzić krótką rozmowę „do kamery”. Miałem nadzieję, że wytłumaczy mi, o co i z kim właściwie ta walka. Powiedziałem mu, że jestem z Medium Publicznego, a on zapytał mnie, czy od Karnowskich, a ja na to, że nie, nie od Karnowskich, a on, że ok, że acha. Ale poszedł ze mną pogadać, choć zaznaczył, „że nie jest tu najważniejszy i że są inni, którzy mogliby się lepiej i kompetentnej wypowiedzieć”.  Zapytałem go, z kim ta walka. A on na to, że z tymi samymi cały czas. A ja na to, czyli z kim? A on na to, że z tymi samymi, co wprowadzili Stan Wojenny i że oni mu w Stanie Wojennym zniszczyli rodzinę i że on tego tak nie puści. Mówię więc, że Stan Wojenny to przecież był 40 lat temu i co to ma wspólnego z dziś, a on na to, że nic się nie zmieniło, że to są te same siły. Komuniści, marksiści, wrogowie człowieka. To oni mu wtedy rodzinę zniszczyli i teraz on jest sam. To oni niszczą świat i im trzeba się przeciwstawiać, bo oni to zło.

Starałem się coś więcej z niego wyciągnąć, ale to nie szło. Starszy pan uparcie wracał do tej samej myśli. To są te same siły, co w Stanie Wojennym. LGBT to Komuniści.

I skojarzyłem wtedy, że ta myśl została ostatnio niezwykle wyraźnie wyrażona w filmie Zmierzch, puszczanym w TV Trwam. Dokładnie ta myśl. Sowieci, marksiści, zbrodniarze, naziści, wszyscy ci oni zostali skojarzeni z „ideologią dżender”. Marksiści wracają do gry pod przykrywką dżender. Pod tą przykrywką i w tym przebraniu wracają by zniszczyć nas, tak jak niszczyli nas wtedy.

Zmierzch rozumu: Oko, Klepacka, Guz, Ryba w skrajnie homofobicznym filmie TV Trwam

Gdy oglądałem to w filmie Zmierzch zdawały mi się te twierdzenia majakami paranoików w stopniach naukowych, ale gdy stanąłem naprzeciwko starszego pana w skromnej koszulinie i kamizelce z kieszeniami w tym samym kolorze, nagle dotarło o mnie, że ten strach i to przekonanie są jak najbardziej prawdziwe. I dotarło do mnie, że ta „prawda” jest dużo potężniejsza niż mogło mi się wcześniej wydawać. Że to jest prawda nie do przezwyciężenia. Że to jest echo realnej traumy, mądrość pokolenia, kolejnego „zmarnowanego pokolenia” w dziejach Polski, pokolenia dotkniętego pasożytem Komuny. To ten sam pasożyt, który truł nas wcześniej (i nadal truje) jadem pamięci o Holocauście, o wywózkach, o gwałtach i mordach. To inna głowa tej samej Hydry. To kolejny głęboki strach, kolejna polska otchłań.

A w tej otchłani potwór, znany sprzed lat, potwór Amalgamat, stworzony z LGBT, z gejów, marksistów, aborcji, in-vitro, Unii Europejskiej, szatana, Schetyny, Tuska, seksu, gender, komunistów, UBeków, Wałęsów, Sorosów, Żydów, zdrajców, masonerii, Sovietów i tego wszystkiego, co ksiądz mówił. Ten potwór krzywdził wtedy, ten potwór będzie krzywdził teraz.

To z tym potworem walczy ta dzielna kruszyna Klepacka. Dlatego zasługuje na nasz podziw i wsparcie.

To tyle, jeśli chodzi o przemyślenia. Żegnam.