Zofia Klepacka nie rozumie skrótu LGBT! Zobacz rozmowę wideo!

Chciałbym być miły dla Zofii Klepackiej, gdyż jest kobietą, medalistką, ma miły uśmiech i generalnie chciałbym być miły dla ludzi. Ale moje wrażenie z kontaktu z nią jest jednak brutalne: Zofia Klepacka nie wie o czym mówi, gdy wypowiada się o LGBT, seksualizacji dzieci, czy edukacji seksualnej. Wszystkie te pojęcia jej się mieszają, nie wie, co jest czym, ulega fobiom i złudzeniom, jak choćby takim, że istnieje „organizacja LGBT”

W związku z pojawiającymi się wątpliwościami co do tego, co naprawdę powiedziała Zofia Klepacka w rozmowie ze mną, postanowiłem opublikować całą rozmowę bez cięć. Można ją zobaczyć w filmie poniżej.

Pamiętaj, że działam niezależnie i  finansuję się sam. Pomóż mi realizować takie rozmowy wpłatą na PayPal – klikając w ten link.

Zofia Klepacka broni naszych dzieci przed „organizacją LGBT”. Dostaje za to medal kombatantów AK i różaniec od księdza. Jednak na przeciw niej staje inna Zosia… dziecko właśnie. Chłopiec LGBT, który urodził się jako dziewczynka. Kto zwycięży? „Wartości chrześcijańskie”, których twarzą stała się Klepacka, czy pięciolatek, który staje się twarzą „wartości ogólnoludzkich”?

Klepacka ma za sobą armię złożoną z „Polaków-etycznie-wzmożonych” czyli z polskich nacjonalistów, episkopatu, TV Trwam, Radia Maryja, PiS, Kaczyńskiego i tysięcy samozwańczych obrońców ojczyzny na Youtube. Powstają filmy wspierające Klepacką (#nasreprezentujesz – załączam poniżej), Klepackiej dają medale i różańce, Klepacka może się oprzeć na Biblii. Sam osobiście uczestniczyłem w przyznaniu Zofii Klepackiej honorowego członkostwa Armii Krajowej oddział Wschód, które odbyło się na warszawskim Grochowie. Wszedłem tam cudem, pokonując kordon bojówkarzy Legii Warszawa, którzy najwyraźniej także wspierają Klepacką. Udało mi się też z panią Zofią porozmawiać.

Rafał Betlejewski: Co to jest to LGBT?

Zofia Klepacka: Chyba pan wie.. (śmiech). LGBT to są lesbijki, geje, biseksualiści i transwestyci plus… czyli jeszcze jakieś odmiany… połączone… no…

I dalej pani Klepacka tłumaczy mi, że to pięknie brzmi, ten skrót LGBT, ale za tym się kryje organizacja, która chce wprowadzić do szkół seksualizację dzieci i ona się nie może na to zgodzić. Dla niej to jest zgroza. Do czego to doszło, że w dwudziestym pierwszym wieku musimy bronić normalnej rodziny, mówi Klepacka, na którą się składa mężczyzna i kobieta, co daje jedyną szansę na podtrzymanie cywilizacji.

Wesprzyj #Medium

Hmm… myślę sobie, gdy z nią rozmawiam. Ona nie ma pojęcia o czym mówi. Jej się wydaje, że LGBT to organizacja… Tymczasem to tylko skrót odnoszący się do pewnych ludzi, których wyróżnia nie normatywność. Co więcej, transwestytyzm myli z transseksualizmem, a uczenie dzieci o złym dotyku z seksualizacją.

Mówię jej więc, że właśnie rozmawiałem z pięciolatkiem, który urodził się jako dziewczynka, a chce być chłopcem, czyli jest takim dzieckiem LGBT Kid. I co ona na to. A ona na to, że niby tak, bo T to transwestyta. A ja jej tłumaczę, że T to nie transwestyta, tylko transseksualista, że Bartek jest osobą transseksualną, czyli transpłciową. A Zofia Klepacka na to, że niby tak, ale skąd dziecko pięcioletnie może wiedzieć, czy woli chłopców, czy dziewczynki, że to jest za wcześnie. A ja jej na to, że transseksualizm dotyczy tożsamości płciowej, a nie pożądania, że transseksualizm nie ma nic wspólnego z seksem, że jest odpowiedzią na pytanie o własną płeć, a nie na to, z kim chcę uprawiać seks. I widzę, że Zofia Klepacka słyszy o tym rozróżnieniu pierwszy raz w życiu. Nie pomyślała o tym wcześniej. Zastanawiam się, czy zdaje sobie sprawę, że właśnie dokonała seksualizacji dziecka, mówiąc o nim w kategoriach seksualnych. Ale widzę, że nie zdaje sobie sprawy. Patrzy za to na mnie uważniej, gdyż zastanawia się, skąd jestem i w jaki sposób przedostałem się przez gęste sito broniących drzwi Legionistów. Mówi, że o wszystkim powinni decydować rodzice i że musi już lecieć odebrać honorowy tytuł.

Chciałbym być miły dla Zofii Klepackiej, gdyż jest kobietą, medalistką, ma miły uśmiech i generalnie chciałbym być miły dla ludzi. Ale moje wrażenie z kontaktu z nią jest jednak brutalne: Zofia Klepacka nie wie o czym mówi, gdy wypowiada się o LGBT, seksualizacji dzieci, czy edukacji seksualnej. Wszystkie te pojęcia jej się mieszają, nie wie, co jest czym, ulega fobiom i złudzeniom, jak choćby takim, że istnieje „organizacja LGBT”. To jest prosta dziewczyna, której na wyobraźnię siadło katolicko-narodowe wzmożenie i zamiast wiedzy ma lęk. O jej kompletnym braku wyczucia świadczy już choćby fakt, że zgodziła się przyjąć „tytuł honorowego członka AK”, co doprawdy wymaga zerowego rozeznania w tym, czym była Armia Krajowa i Powstanie Warszawskie, oraz kto jest w gronie honorowych członków tej organizacji. Przyjąć jako jawę sen, że jest się w tym gronie wymaga piramidalnego tupetu i kompletnego nie rozeznania skali… lub zwyczajnej głupoty. I mówię to bez satysfakcji, raczej ze smutkiem. Szczególnie, że cała ta afera skończyła się groteskową kompromitacją zarówno Klepackiej jak i pomysłodawcy owej nagrody, czyli niejakiego Widlickiego.