Do Piekar Śląskich chcą ściągnąć… Murzynów! What!?

Yhm. Dokładnie tak! Choć to rasistom wbrew, grupa woluntariuszy z Piekar Śląskich chce do swojego miasta ściągnąć grupę czarnoskórych chłopców z Senegalu. Nawet władze miasta są w tym projekcie!

Kilka tygodni temu skontaktowała się ze mną pani Aleksandra Zydyk z Piekar Śląskich i jak mi zaserwowała tę informację, to prawie spadłem z krzesła. W Polsce Marsze Niepodległości, kibole rasiści, różaniec do granic, a w Piekarach mają plan, by Murzynów ściągnąć!? Długo się nie zastanawiając wskoczyłem w samochód i pojechałem zobaczyć to na własne oczy!

Z Warszawy do Piekar droga rozkopana jak stawy rybne pod Łomżą, człowiek się posuwa w ślimaczym tempie za tirem z napisem TIR przed oczami, ale po kilku godzinach dojeżdża na miejsce, by mu się w oczy rzuciła jesień, w całej przepięknej polskiej złotowatości. Nigdy nie byłem w Piekarach, a Wy? Pewnie też nie, chyba że jesteście z aglomeracji katowickiej, albo macie tam rodzinę, w co wątpię, bo w Piekarach mieszka co najwyżej ze czterdzieści tysięcy naszych białych rodaków, więc szanse są mizerne. I żadnego Murzyna! Pytam na ulicy, czy widzieli kiedyś Murzyna, to mówią, że widzieli kiedyś, ale w Chorzowie, albo na filmie, no i że był jeden, ale to był biskup z Afryki na odpuście piekarskim, bo w Piekarach mają ważny radiomaryjny obraz. Ale tak to nie było Murzyna jeszcze. Pytam więc, czy by chcieli poznać jakiegoś Murzyna, a oni mi na to, że pewnie, że chętnie poznają, jakby była okazja. Że to w sumie ciekawe tak kogoś z innego kraju zapoznać i dotknąć, i porozmawiać. Że można by jakąś inną kulturę zauważyć i się zintegrować. Szczególnie dla młodzieży to by było ważne, bo młodzież chłonie dopiero, a zdarza jej się chłonąć rzeczy niewłaściwe, szczególnie jak dorośli popiją.

– Zdarzają się takie rasistowskie poglądy – mówi mi Maciej Gwóźdź, osiemnastoletni działacz społeczny, gdy go pytam, czy spotkał się z rasizmem – ludzie czasami są tak negatywnie nastawieni. Słyszałem na przykład takie hasło, choć wstyd je przywoływać: asfalt musi swoje miejsce znać. Ja tego nie rozumiem. Poznałem Paco, Murzyna, który mieszka w Chorzowie i on się okazał bardzo fajny, otwarty, więc ja się z rasizmem nie zgadzam. Jak ktoś prezentuje takie poglądy w moim towarzystwie, to się towarzystwo szybko kończy.

Wesprzyj #Medium

Pytam potem jeszcze o rasizm wice-prezydenta Piekar, Pawła Słotę oraz aktywistkę, która założyła zbiórkę publiczną na ten projekt, Ewę Jaroszyńską, ale odpowiadają, że w Piekarach się z tym nie spotkali, że ten projekt ma być edukacyjny, prewencyjny, tolerancyjny. Rozumiem ich i jasne że tak, ale wiem też, że prawda niekoniecznie jest w Polsce piękna i kolorowa. Nie jest nam łatwo przyznać, że rasistowskie nastroje się zdarzają w naszym pięknym kraju nad Wisłą, w którym jest cudownie, tylko naród do dupy. 🙂 No może nie w całości. Przypominają mi się moje rozmowy z osobami czarnoskórymi, jak Omenaa Mensah czy Aleksandra Tillman, które mają wiele przykrych doświadczeń ze względu na swój kolor. Potwierdza to także Paco, współautor projektu, którego spotykam w księgarni w Chorzowie.

– Tak, miałem takie doświadczenia, niestety. Kiedyś z tramwaju śpiewano za mną piosenkę Makumba… no i taki mam teraz pseudonim na Facebooku. Ale na szczęście widzę poprawę. Od kilku lat jest tego mniej.

To z jego wioski w Senegalu mają do Piekar przyjechać chłopcy. Czarni jak heban. Mówiący po francusku, wyznający Allaha. No po prostu inni. Ale z naszymi chłopcami w tym samym wieku łączy ich miłość do piłki, płeć oraz że są chłopcami w tym samym wieku. Czyli zasadniczo wszystko.

Na boisku piekarskiego OSiRu spotykam polskich chłopców, którzy grają w drużynie Juventusu, tak, tego Juventusu, gdzie gra Krycha Ronaldo i czarnoskóry Moise Bioty Kean, fenomenalny napadzior. Same wesołki, a jeden śmieszniejszy od drugiego, śmieją się i dowcipkują, choć przed chwilą przegrali mecz z jakimiś cieniasami z innego miasta. Widocznie wynik nie siada im jeszcze na psychę. Pytam, co myślą o tych Senegalczykach, a oni, że super, że się cieszą, że chcą z nimi pograć, a najlepiej to ich „porobić”, a nawet zniszczyć w piłę. Czyli normalnie, jak chłopaki mówią. Jak pytam, co myślą, że Murzyni nie przyjadą, to mówią, że się smucą, że słabo.

Problem w tym, że nie ma kasy na bilety

Tak niestety wygląda rzeczywistość. Nie ma kasy na bilety, a dokładnie 60 000 złotych. Miał je zapewnić sponsor w Senegalu, ale w ostatniej chwili oddalił się na wielbłądzie w nieznanym kierunku, a dzieci pozostali z paszportami w rękach za płotem lotniska.

– To było straszne rozczarowanie – mówi mi Ewa Jaroszyńska, aktywistka, która założyła zbiórkę na zrzutka.pl – ich marzenia w ostatniej chwili legły w gruzach. A wiadomo, jakie to uczucie.

– To by były wakacje ich życia – dodaje Aleksandra Zydyk, policjantka, która wymyśliła cały projekt razem z Paco. – Byliśmy bardzo rozczarowani. Gdybym miała, to sama bym im dała na te bilety, ale nie mam, bo wiadomo ile zarabia policjantka. Ale bym dała.

Pan wice oraz policjantka Ola Zydyk

– Dałabyś 60 000 obcym dzieciom z Senegalu na bilety do Polski? – upewniam się, czy dobrze usłyszałem. A ona mówi, że tak, że nie muszę czyścić uszu, że dobrze usłyszałem, bo ją tu znają i wiedzą, że ona by dała, bo dla niej największa radość to uśmiech dzieci. Matko! – myślę sobie… Wow! Co za ludzie tu mieszkają w tych Piekarach. Ja się tu muszę przeflancować.

Podbijam więc do wice-prezydenta Piekar Śląskich, pana Pawła Słoty i pytam, czy miasto nie mogłoby dorzucić tych 60 000, przecież dla miasta to chyba nie pieniądz, ale on mówi, że już mają ustalone kilkadziesiąt tysięcy na pobyt tych dzieci w Piekarach. Załatwili im noclegi, ogarniają autobusy i przewodników, bo chcą, żeby ci chłopaszkowie z Senegalu pojeździli trochę po naszym ojczystym kraju i zobaczyli co nieco, na przykład Kraków i Częstochowę. I mówi, że kolejnych 60 000 już nie wykaszlną, bo to by było jednak przegięcie. No i w sumie go rozumiem.

No i co teraz? – pytam Olę Zydyk, policjantkę. A ona mówi, że będą cisnąć aż do skutku. Aż się te dzieci przywiezie i objedzie autokarami po ojczyźnie. Że Ewa Jaroszyńska założyła zrzutkę i że wszyscy mają nadzieję, że się uda zebrać.

– W końcu po to pan przyjechał, co nie? żeby pomóc.

– No jasne! – mówię. Mam nadzieję, że mój wypocony film z Piekar ruszy serca i ludziska w ojczyźnie sypną groszem na przekór rasistom i innym agresorom. Żeby Polska była lepsza.

Tak więc proszę klikać tu: https://zrzutka.pl/bg3zd7

Ewa Jaroszyńska założyła zrzutkę