Trwoga o Hostię źródłem przemocy. Bełchatów.

Rozumiem księży z Bełchatowa, którzy wezwali policję do trzynastolatka chcącego porwać z kościoła Hostię. Działali w warunkach najwyższej zgrozy spowodowanej hipnotycznym działaniem najpotężniejszego zabobonu Kościoła katolickiego. Corpus Christi. Mówiąc słowami Jezusa: nie wiedzieli, co czynią.

Ostrzegam, że ten tekst dla katolików może być ciężki. Z drugiej strony może wart przeczytania, jeśli chcemy rozumieć naszą wiarę.

Od razu powiem, o co mi chodzi: otóż moim zdaniem, księża z Bełchatowa nie wiedzą, co czynią, gdyż śnią.

Śnią uporczywie ten sam przemożny sen, który śni cała wspólnota katolicka skupiona wokół centralnego totemu, czyli Hostii. Ów sen ma praktycznie niewyczerpany potencjał przemocy. W Bełchatowie przemoc objawiła się w postaci policji oraz obezwładnieniem trzynastolatka i zmuszeniem go do połknięcia. W dodatku MY WSZYSCY, niezależnie od tego, gdzie jesteśmy, czujemy się wzburzeni, jakby trzynastolatek chciał ukraść Hostię NAM.

Trzynastolatek wymknął się karze, gdyż wyciągnął Hostię z kieszeni i ją połknął. To zmuszenie do połknięcia jest tutaj dość graficzne, co? Tylko w ten sposób można było pozbyć się ciała, dowodu zbrodni. Tylko w ten sposób można było uśmierzyć trwogę księży. Przez połknięcie.

Czy zastanawia Was, dlaczego najważniejszym przykazaniem religijnym jest regularne uczestnictwo w „Komunii Świętej”? Dlaczego to jest tak ważne, że ominięcie niedzieli to grzech ciężki?

Wesprzyj #Medium

Pewnie jesteście katolikami, co nie? Tak jak ja.

Czy więc Was to zdziwi, jak się to tak powie: wierzymy, że Hostia to prawdziwe Ciało Boga, Jezusa. Jego Skóra, Krew, Tkanki. Jako katolicy wierzymy, że podczas podniesienia z chleba powstaje Ciało Jezusa, to samo Ciało, które zawisło na krzyżu, to samo święte, umiłowane Ciało Baranka. I nie żadne ciało alegoryczne, jakieś symboliczne przedstawienie, ale Ciało Realne, Prawdziwe Ciało Jezusa, skóra i tkanki miękkie, krew i te sprawy, a nie żaden chleb, żadna pszenica. I wierzycie w to bezkrytycznie, bez zastrzeżeń i wątpliwości – to najświętszy i najbardziej przerażający totem Waszej wiary, najbardziej zakryte tabu.

Nie zawsze było to tak oczywiste. Przeświadczenie o transsubstancjacji było ustalane przez kilka stuleci. Jako że jest to absolutnie najgłębszy trans religijny, wymagał wielu działań ze strony Kościoła, by się utrwalić. Można powiedzieć, że magiczne czarowanie wiernych trwało od końca pierwszego tysiąclecia po wiek szesnasty, kiedy zostało dociśnięte w kanonie o rzeczywistym przemienieniu w Ciało na Soborze Trydenckim, a to było oczywistą polityczną odpowiedzią na reformację i odrzucenie przez luteran pomysłu rzeczywistej obecności Ciała Jezusa w Hostii:

Kanon 1.
Jeżeli ktokolwiek zaprzeczy, że ciało i krew razem z duszą i Bóstwem naszego Pana Jezusa Chrystusa, a więc cały Chrystus są prawdziwe, rzeczywiste i cieleśnie obecne w sakramencie Przenajświętszej Eucharystii i jeżeli twierdzi, że jest On tam tylko w sposób symboliczny — to niech będzie przeklęty!
Kanon 2.
Gdyby ktoś mówił, że w Najświętszym Sakramencie Eucharystii pozostaje substancja chleba i wina wraz z ciałem i krwią Pana naszego Jezusa Chrystusa, i przeczył tej przedziwnej i jedynej w swoim rodzaju przemianie całej substancji chleba w ciało i całej substancji wina w krew, z zachowaniem jedynie postaci chleba i wina, przemianie, którą Kościół katolicki bardzo trafnie nazywa przeistoczeniem – niech będzie wyklęty.

Niech będzie przeklęty, niech będzie wyklęty! I to obowiązuje do dzisiaj, potwierdził to Paweł VI.

Ostatnio w radiu Maryja słyszałem pogadankę na ten temat, w której ksiądz Guz stwierdzał, że uczulenie na gluten nie przeszkadza przyjmować Ciała Chrystusa, gdyż to już nie jest pszenica, tam nie ma żadnego glutenu. TO SĄ TKANKI BOGA. Mówił to profesor KUL do wiernych przed odbiornikami, mówił to całkiem serio.

Trzeba spróbować na moment odczarować oczy.

Trzeba spróbować na moment odczarować oczy i spojrzeć na te słowa, tak jak są napisane: wierni w kościele w Elblągu i Człuchowie połykają realne Ciało Jezusa. Jedzą Jego Tkanki. Normalnie hydraulicy i przedstawiciele handlowi, krawcowe i nauczycieli jedzą Ludzkie Tkanki!

Jeśli to kanibalistyczne zdanie nie wypala Ci źrenic, to moim zdaniem dlatego, że zostałeś zaczarowany. Jeśli Ciebie to nie przeraża, to zostałeś posypany magicznym proszkiem zabobonu i przestałeś widzieć rzeczywistość. W procesie wieloletniego szkolenia Twoja umiejętność dostrzegania rzeczy takimi jakimi są uległa zdławieniu, została uśpiona. A Ty sam pozostajesz w stanie religijnej hipnozy, jesteś w głębokim transie i wydaje Ci się, że to, co się wydarza w akcie pożerania Ciała Boga jest zupełnie zwyczajne. Sen jest tak głęboki, że nie potrafisz nawet rozpoznać jego granic, nie umiesz się wybudzić, gdyż nie ma żadnych budzików. Patrzysz dookoła siebie, a wszyscy śnią ten sam sen, zobacz, klęczą wokół Ciebie, skłaniają głowy podczas podniesienia, kiedy następuje przemienienie z chleba i wino w Krew i Ciało Baranka Bożego, Który Ma Być Wydany Za Nasze Grzechy. Patrzysz, obok Ciebie klęczy pani z kwiaciarni, dalej sąsiadka z rodziną, po lewej pan z gazowni… wszyscy Ci całkiem zwyczajni ludzie, których znasz na co dzień i którzy nie wzbudzają w Tobie żadnych podejrzeń, którzy prowadzą swoje zwyczajne egzystencje, dalekie od psychoz, wielkich namiętności i dziwactw.

A jednak, ci zwyczajni ludzie klęczą właśnie razem z Tobą i czekają, aż pszenica w opłatkach zmieni się w Realne Tkanki Boskiego Ciała pod ciśnieniem słów kapłana. Niektórzy przeżywają to mocniej, bardziej mrużą oczy, mocniej biją się w piersi, inni trochę na odlew, klękając raczej niedbale, ale nikt nie zgłasza wątpliwości. Za chwilę ci, którzy byli u spowiedzi pójdą POŻERAĆ CIAŁO, Ty być może też, a potem będą wracać na miejsce z tymi lekko zawstydzonymi minami, rozpuszczając w ustach Święte Tkanki, nie mając odwagi ich pogryźć, żeby nie uchybić Majestatowi. Będą przykucać w swoich ławkach na moment skupienia, jakby skrywali wewnątrz wstydliwą tajemnicę, JAKBY ZOSTALI ZGWAŁCENI.

A za chwilę wszyscy wysypią się z kościoła na dziedziniec jakby nigdy nic. Pójdą do cukierni, na spacer, albo na obiad. JAK GDYBY NIGDY NIC.

Ile lat szkolenia trzeba, by utracić umiejętność widzenia tego co się dzieje oraz by uodpornić się na moc zawartą w tych znakach? Ile lat trzeba, by wejść w hipnozę tak uporczywą, że przestaje się to widzieć?

Czy może dziwić, że Ci, którzy śnią ten przedziwny sen i śnią go na poważnie, będą bronić Hostii jak życia, a nawet gorliwiej, jak czegoś cenniejszego niż samo życie, jak czegoś, co jest fundamentem całego Wszechświata?

Czy może też dziwić, że tak potężne tabu, będzie budzić postawy histeryczne, że będzie źródłem głębokich pasji, erotycznych ekstaz jak u św. Teresy z Avili, zrywów mistycznych, że będzie promieniować na pozostałe obszary życia ludzi autentycznie wkręconych, że będzie je zarażać głębokim szaleństwem? Jak pogodzić w sobie te wszystkie potężne przekazy: apokaliptyczną wizję świata, który zaraz się skończy, poczucie głębokiej winy za Rany Jezusa, spowodowane NASZYMI GRZECHAMI (to myśmy ukrzyżowali Pana), Jego altruistyczny dar w postaci własnych tkanek i nas na kolanach pożerających Tego Któregośmy Zamordowali, by dostąpić Zbawienia.

I mean! This is some heavy stuff!

I teraz, jeśli przyjąć teorię snu i totemu, można założyć, że tak drastyczne procesy, jak pożeranie Boga, będą miały swoje konsekwencje. No i proszę: po pierwsze, skoro JESTEŚMY W POSIADANIU czegoś tak niezwykłego, czegoś tak magicznego, jak ciało Boga, będziemy doznawać trwogi, że może to być nam zabrane. Stąd odruch strzeżenia. Stąd od średniowiecza obecne w Kościele tabernakulum, czyli ognioodporna szafka, w której Hostia jest przetrzymywana. Klucz na piersi proboszcza. Ale czy można być do końca spokojnym? Skoro mamy coś tak potężnego, jak ciało Boga, znajdą przecież ludzie, którzy będą chcieli nam to zabrać, by przejąć naszą moc. Kto? Jak to kto, jeśli nie ci, którzy już raz zamordowali Jezusa i którzy ciągle go nienawidzą: Żydzi.

Legendy o krwi.

Odsyłam tu do monumentalnej pracy Joanny Tokarskiej Bakir pt. Legendy o krwi, która dokonuje morfologicznej analizy katolickiego antysemityzmu, biorącego swoje żywe źródło z trwogi o Hostię. Najprościej rzecz ujmując, od czasu ustanowienia dogmatu o przemienieniu pojawiają się przekazy o Żydach kradnących Hostię, lub porywających chrześcijańskie dzieci. Doniesienia te, zupełnie tak jak w Kielcach w 1946 roku doprowadzają do masowych wystąpień przeciwko Żydom, czyli tzw. Pogromów. Według Tokarskiej-Bakir już w XIII wieku w chrześcijańskiej świadomości zakorzeniło się przekonanie, że ciało Chrystusa obecne w Eucharystii jest permanentnie zagrożone. Co i rusz, tu i tam, żądni chrześcijańskiej krwi Żydzi dokonywali wykradzenia Hostii, najczęściej przy współudziale jakiegoś chrześcijanina (Judasza), który wynosił opłatki z Kościoła, aby Żydzi mogli je zabrać do piwnicy i tam nakłuwać nożami. Z opłatków ciekła wtedy prawdziwa krew. W Europie Zachodniej wiara w Żydów krwiopijców utrzymywała się do XIX wieku, natomiast w Europie Środkowej i Wschodniej, a przynajmniej w niektórych regionach trwa po dziś dzień. Po dziś dzień!!! Tokarska Bakir prowadziła swoje badania w okolicach Sandomierza, gdzie zresztą w kościele wisi obraz przedstawiający Żydów nakłuwających Hostię.

Jednak nie chodzi tu tylko o strach przed wykradzeniem. Sama przedziwna natura Hostii powoduje radykalny psychologiczny zgrzyt. Tokarska-Bakir pokazuje, że dosłownie interpretowany sakrament łamie trzy istotne (ludzkie) zakazy: jedzenia ludzkiego ciała, picia krwi i dzieciobójstwa. Jeden z głównych symboli chrześcijaństwa wprowadza zatem niepokój wywołany złamaniem tabu, który domaga się rozładowania, zwłaszcza że – jak przypomina Tokarska-Bakir – kultura chrześcijańska zbudowana jest na ideale samokontroli i poczuciu winy. Chrześcijanie mówiący o ciele i krwi Chrystusa projektowali spożywanie krwi na Żydów, którzy de facto od krwi stronili. Ten mechanizm był możliwy dzięki specyficznym ludowym stylu myślenia. Otóż myśl ludowa ciążyła ku temu, co namacalne, zmysłowe, konkretne, a nie symboliczne i zawikłane.

Trwoga wywołana Transsubstancjancją stanowi więc fundament Pogromów.

Policja, zatrzymanie trzynastolatka i zmuszenie go do połknięcia to ciągle jeszcze pikuś przy pogromach, ale mechanizm w nim zawarty jest ciągle ten sam. Jeśli komuś się wydaje, że niepokój związany z obecnością ciała Chrystusa w Hostii jest dziś jakiś mniejszy (bo mamy współczesność), niech poczyta sobie o cudzie w Legnicy.