Rzeszów jako lekcja z polskiego… Ponura.

Rzeszów to kolejna lekcja do odrobienia z polskiego i polskości… Niestety rejonowy oddział IPN nie zrobi jej za nas.

Otóż właśnie spaceruję po Rzeszowie. Miasto jest dziś piękne i puste. Żywej duszy na ulicy. Korona. Wypiłem jednak genialną kawę, zjadłem wyjątkowego pączka. Zapomniałem już, że to jest tak oszałamiające renesansowe miasto.

I w takim przekonaniu mógłbym wyjechać, ale zwiedziłem też właśnie żydowskie miejsca i ślady, i mój zachwyt podszywa się niesmakiem… Pięknie wyglądają obie synagogi odbudowane po wojnie. Jest plac ofiar Getta… Są ulice o żydowskich nazwiskach, kirkut… A jednak te synagogi to krokodyle łzy lane fałszywie nad tragedią rzeszowskich Żydów, której w dużej mierze Sprawcami byli ich polscy sąsiedzi. Doprawdy nie trzeba długo szukać, by pod politurą oficjalnego wspominania i „figowych listków hitlerowskich zbrodni”, doszukać się dużo bardziej niepokojących relacji. Czy Rzeszów mógł być inny od reszty Polski? Nie mógł i nie był. Także tutaj wielu naszych rodaków wpisało się na listę narodowej hańby, pracując ramię w ramię z hitlerowcami dla wyniszczenia cywilizacji żydowskiej. Ręce mi opadają po raz kolejny, gdy stoję przed tymi znakami polskiego upadku. Grabieży, gwałtu, mordu. Obojętności, przyzwolenia, odepchnięcia.

Wesprzyj #Medium

Pal licho likwidację Getta, gdyż przy tej okazji uruchamiają się najgorsze instynkty, okazują straszliwy potwory, Zwyczajni ludzie korzystają z okazji i kradną, plują, kopią i gryzą. Zachęcam do przeczytania wspomnień Mosze Ostera. Ocalałego. Ja sam muszę te pozycje nadrobić lecz można znaleźć fragmenty. Np. Taki:

„W lesie »panowali« nad nami strażnicy – Polacy. Jak taki diabeł napadł na Żyda, to potrafił go zabić. Według nich to była łaska, którą mu czynił, aby krócej się męczył… Dwóch takich Polaków do dziś pamiętam. Pierwszy nazywał się Bogacz, z którego ust nigdy nie wyszło dobre słowo. W każdej wypowiedzi pojawiał się wyraz »kurwa«. Kurwami były nasze matki, siostry, ojcowie, »wszyscy są kurwami u tego żłoba«. Drugi, niby-inteligent, polski oficer o nazwisku Borowski. Raz napadł z siekierą na Żyda i posiekał go na kawałki. Dawał przykład innym strażnikom, co można zrobić z Żydem. W Hucie było też trzech niemieckich strażników. Poganiali nas w lesie, niekiedy bili kijem, ale nigdy nie mordowali, tak jak Borowski i Bogacz”

No więc pal licho okupację. Warto natomiast uświadomić sobie, że już w marcu czterdziestego piątego roku Polacy postanowili rozprawić się samodzielnie z garstką ocalałych Żydów. Zaczęły się napaści, szykany, aż wreszcie w maju i czerwcu pojawiły się regularne pogromy idące według scenariusza kieleckiego choć wcześniejsze niż w Kielcach. Zamordowana w piwnicy dziewczynka, podejrzenie pada na żydów resztę można sobie wyobrazić. Albo doczytać. Dość powiedzieć, że resztka tych ludzi ucieka z miasta, a część korzysta z ochrony Armii Czerwonej, która musi osłaniać Żydów przed Polską zemstą. Zemstą za co, zapyta ktoś. Otóż za to, że te 200 osób przeżyło wojnę i chciało wrócić do swoich domów, odzyskać swoje kołdry i sztućce, a może kiedyś rzucić oskarżenie na polskich sąsiadów. Nie ma po nich śladu.

Rzeszów to kolejna lekcja do odrobienia i niestety rejonowy oddział IPN nie zrobi tego za nas. Ostatnio wsławił się tym, że wyraził zdziwienie, że prezydent miasta objął patronatem obchody wspomnieniowe likwidacji Getta. Jak body dydy! Lokalny komitet endeckiej propagandy upomina prezydenta, że na plakacie okolicznościowym za mało wyraźnie było napisane, że to wszystko wina Niemców!!!

Proszę spojrzeć na to, co zostało z kirkutu. Nic. Pole za murami. Rozkradzione doszczętnie.

Rzeszów o tej porze roku jest taki piękny.

Wesprzyj projekt Tęsknię… https://zrzutka.pl/9yspwr