Kiedyś najśmieszniejsze żydowskie miasto świata…

Chełm… kto był? Kiedyś najśmieszniejsze żydowskie miasto świata, taki żydowski Wąchock, o którym dowcipy pisze lub powtarza nawet Woody Allen. Miasto idiotów…A dziś?

Moją ulubioną historią z Chełma jest opowiastka o tym jak Szlemiel wybrał się do Warszawy. Gnany ciekawością wielkiego świata wyszedł on z Chełma, a po jakimś czasie gdzieś przy polnej drodze się zdrzemnął. Sprytnie postawił sobie jednak buty tak, by czubki wskazywały kierunek w którym ma podążać. Ale mu te buty dowcipniś przechodzący przestawił i gdy się Szlemel obudził, wzuł buty i ruszył z powrotem do Chełma. Jakież było jego zdziwienie, gdy zaczął odkrywać miasto do złudzenia przypominające jego własny Chełm! Domy takie same, ludzie identyczni i nawet znalazł dom taki sam jak jego własny dom w tym pierwszym Chełmie, a w nim taką samą żonę i takie same dzieci… Tylko drugiego Szlemela w nim nie było. Postanowił więc Szlemel zamieszkać na jakiś czas w tym drugim Chełmie, by się przekonać jak żyją inni ludzie…

No więc Chełm robi wrażenie… szczególnie w zachodzącym słońcu, szczególnie całkowicie opustoszałe ze strachu przed wirusem… robi wrażenie miasta… kościelnego. Yhm. Nad miastem góruje góra, a na niej sanktuarium maryjne i jeszcze dodatkowo usypany kopiec kalwaryjny z przedstawieniami pasyjnymi z historii Żydow. Natomiast w mieście nie ma już męczącej obecności realnych Żydów, gdyż ci zostali całkowicie wytrzebieni, a znaki po ich niekatolickiej obecności całkowicie zatarte. Oprócz, rzecz jasna, Żyda ultra-katolika, Polaka, Jezusa. Na małej przestrzeni starego miasta upakowano kilka obfitych kościołów, zacnie barokowych, a turysta chodząc uliczkami może się nigdy nie domyślić, że tu właśnie mieszkali dużo bardziej od Jezusa realni Żydzi, w ilościach znaczących. A mianowicie połowy liczebności miasta. To stąd, z Chełma, pochodził Baal Szemem (1514-1583) – rabin w Chełmie, kabalista. Według legendy, posługując się dziełem Sefer Jecira, zbudował z gliny golema, lecz obawiając się, że stwór może nabrać siły zdolnej zniszczyć świat, unieruchomił go, wydzierając z czoła włożoną tam wcześniej kartkę z zapisem Boskiego Imienia (Imiona Boga), przy czym sam zginął. No i jeszcze działał tu Szmul Zygielbojm, którego ulica jest w większości miast polskich, bohater narodowy, członek Zgromadzenia Narodowego na uchodźstwie w Londynie, który w 43 roku (w maju będzie rocznica) popełnił samobójstwo, by w ten sposób zwrócić uwagę świata na Zagładę.

Trudno sobie nawet wyobrazić, jak niezręcznie musiało się praktykować religię stworzoną przez Żydów, stawiającą na ołtarzu Żyda Jezusa, mając pod nosem tabuny prawdziwych Żydów, którzy na tę hecę musieli patrzeć z niejakim politowaniem. Jak się musiał czuć proboszcz nauczający z żydowskich pism, skoro za ścianą miał mędrców od Tory i Talmudu? He… ciężko to sobie nawet wyobrazić… Stąd, powiedzmy to oględnie, jakiejś szczególniej miłości nie było.

Wesprzyj #Medium

No i los dosięgnął Żydów chełmskich zgodnie z wieszczoną przez nich apokalipsą, tyle że sam Mesjasz zapomniał wpaść na całopalenie.