Zespół Przepięknie – muzyka, tekst i misja

Napierdalał mnie ojciec, Milczenie owiec, O stracie cnoty z dużo starszym mężczyzną… to tylko trzy z kilkunastu tytułów piosenek nowej warszawskiej grupy rokendrolowej… Pozostałe są równie intrygujące…

Przepięknie powstało w Warszawie na początku roku. Ruszyli ostro, lecz w blokach startowych powstrzymała ich pandemia. Na chwilę przed pierwszym koncertem w gdyńskiej Klubokawiarni zamknięto świat, a z nim wszystkie kluby i koncertownie. Chłopaki zostali z gitarami w nocniku, a 6 czerwca mieli grać na plenerowym festiwalu w Lublinie. Co się odwlecze, to nie uciecze jednak. Ich pierwsza piosenka zadebiutowała właśnie w Trójce… Tak, tej Trójce.

Bartek Drab: Ja jestem najlepszym gitarzystą mojego pokolenia w Polsce, reszta chłopaków ledwo coś tam gra.

 

O nieszczęsnym pracowniku korporacji

Gdy cały świat zaczął oddychać przez maski sprowadzane przez różnych Szumowskich Antonowami z Chin, oni wyostrzyli obiektywy i zaczęli kręcić obrazki do swoich piosenek. Pierwszy teledysk ilustruje piosenkę Jestem Muzułmanem i pokazuje grupę podczas występów w warszawskiej Syrence i rodzimej piwnicy. To tam tkwią korzenie zespołu… Ostre brzmienie, zaskakujący tekst i misja… solidarność z ludźmi tonącymi na pontonach.

Jestem Muzułmanem… Whaat? Ty jesteś Chrześcijanem… Aha? Nie jesteś moim fanem… Ja jednak tutaj zostanę… Tak to mniej więcej leci. Czyli w zasadzie o co chodzi?

Wesprzyj #Medium

Chcieliśmy stworzyć punkowy hymn nowych Polaków, czyli polskich muzułmanów, tych wszystkich, którzy pracują w kebsach i karmią nasz naród rżniętą baraniną, mówi Betlej, lider zespołu, albo jak go zwie gitarzysta, prezes. – Chodziło nam o jakąś podstawową solidarność z ludźmi, którzy ciągną do Europy na pontonach, a w Polsce malowani są jako czyste zło.

Drugi teledysk to plejada mężczyzn śpiewających tekst o przemocy ojcowskiej za pomocą pasa i ręki. Piosenka odnosi się do problemu, który dotyka wielu polskich domów, a szczególnie zaistniał w czasie pandemii: wyciem i biciem. Wszyscy, którzy wystąpili w teledysku zrobili to za darmo, wierząc, że o laniu synów trzeba mówić i że nie jest to najlepsza metoda wychowawcza. W tekście leci grubo, więc szansa że ta piosenka trafi do radia jest zerowa, a czy trafi pod strzechy?

Ja tam nie wiem, jak was, ale mnie ojciec napierdalał, mówi Betlej.

W teledysku wystąpił też trans płciowy Bartek. To on podpala zapałkę. Zespół ma w repertuarze piosenkę o trans płciowych ludziach, pt. Transformer.

Betlej z aktorem Łukaszem Szoblikiem

Trzeci teledysk to już wizualna epopeja. Cała fabuła, a nawet próba stworzenia nowej mitologii pogańskiej… albo zwierzęcej. Już sam tytuł wyraża wielowątkowość przekazu: Dzieci innego kosmosu, czyli zemsta Jelenia i Świni. Teledysk jest tak HOT, ma tak odważne sceny seksualne, że aż YT nałożył ograniczenia wiekowe. Uwagę zwraca mineta, jaką Świni robi Jeleń. Najpierw trzeba obejrzeć, a potem można przeczytać wykładnię ideologiczną.

Piosenka ma dwie warstwy: w tekście mowa jest o gejowskiej miłości, która dusi się w polskiej rzeczywistości kato-talibanu. Natomiast w warstwie wizualnej tworzymy manifest antyłowiecki, wyrażamy pogardę wobec zabijania zwierząt, solidaryzujemy się z naturą i namawiamy ludzi do sprzeciwu wobec zabijania, mówi Betlej.

Można ten sprzeciw wyrazić poprzez palenie ambon myśliwskich lub uprawianie seksu w lesie. Jak kto woli.

Ale o co chodzi w filmie? Otóż fabuła opowiada następującą historię: wesoły Jeleń hasa sobie wśród lasów i zwierzyny, z którą radośnie sobie doświadcza i z którą swobodnie sobie poczyna, podczas gdy zły myśliwy idzie z flintą na stanowisko myśliwskie. Pląsy pośród listowia przerywają strzały, które wysyłają na wiecznie zielone polany liska i króliczka, oraz w domyśle inne zwierzęta, a zrozpaczony Jeleń nie wie, co się stało, dlaczego zwierzęta nie żyją. Na jego rozpaczliwe wołanie budzi się i wstaje z grobu zarżnięta już wcześniej przez ludzi Świnia, a jej duch, prezentujący się nader apetycznie, rusza przez łąki ku Jeleniowi. I teraz następuje część mitologiczna: otóż Świnia niesie Jeleniowi pocieszenie i otuchę wyrażoną poprzez energię seksualną. Libido, siłę życiową. Naturę.

To ta piosenka zadebiutowała w Trójce puszczona przez legendarnego lidera post-punkowej kapeli Apteka, Jędrzeja Kodymowskiego, który mówi tak:

Kodym o Przepięknie: Usłyszałem ich w barze na Powiślu i się zachwyciłem. Kapela gra świeżo.

Piosenka Przepięknie w Trójce wzbudziła kontrowersje na Facebooku, gdyż punkowy lider Apteki puścił lewaka Betleja, a lewak Betlej dal się puścić pisowskiemu agentowi. To już nie ta Trójka, mówią jedni, Trójkę trzeba bojkotować, mówią inni, trzeci twierdzą, że muzyka łączy ludzi ponad podziałami.

Kodym: Widziałem ich na koncercie i się zachwyciłem.
Zupełnie nie wiadomo, kto zagrał Świnię…

W kolejce do realizacji czeka teraz Milczenie owiec, piosenka dotycząca molestowania chłopca przez księdza. Tekst napisany z perspektywy dorosłego już człowieka jest wspomnieniem złego dotyku oraz opowieścią o wymuszonym przez rodzinę i wstyd milczeniu. Betlej wpuścił w sieć bombę ogłaszając na facebooku, że szuka do współpracy przy tej piosence chóru chłopięcego. Mieliby zaśpiewać wokalizy i refreny do melodii o ostrym, prawie metalowym ciężkim brzmieniu.

I tylko łzy
Jak widzę księdza to cisną się mi
A w gardle staje mi ość…
I taka cicha budzi się złość…
Zima…

O Przepięknie już nawet piszą Fakty i Mity.

Fakty i Mity o Przepięknie i akcjach Betleja, autor: Artur Kulikowski

A jakie są plany i marzenia?

Na razie zespół wraca do prób w garażu, a dokładniej w piwnicy przy Konstruktorskiej. Najważniejszym celem jest granie koncertów.

Mamy kilkanaście piosenek, ale zerowe pojęcie o tym, jak zostaną przyjęte, mówi Betlej.

No, nie takie zerowe, bo trochę publicznych wystąpień się już odbyło. Zespół przyjmowany jest bardzo dobrze, choć kilka piosenek jeszcze nie ujrzało światła dziennego. Prawdziwym testem będą sprawdziany przed obcą publicznością, gdzie nie ma znajomych, gdzie ludzie mają w dupie co tam kto sobie myśli, gdyż chcą po prostu posłuchać muzy i się zachwycić. Społeczno-polityczna publicystyka może się nie przyjąć. Na dwoje babka wróżyła.

Zbyszek Piotrowicz, basista: mam nadzieję, że szybko wydamy płytę

Zbyszek Piotrowicz, basista, który niedawno przeniósł się do Warszawy z Londynu, z zawodu architekt, ma nadzieję, że Przepięknie szybko wyda płytę. Niestety nie jest to łatwe w przypadku rockowego zespołu, który musi się ograć, znaleźć właściwe brzmienie, energię i przekaz, a to wszystko oddać na nagraniach. Trzeba do tego studia, sprzętu, aranżerów, mikserów i masterów, całej oprawy, dodatkowo trzeba promocji, ekspozycji w mediach…. czyli po prostu pieniędzy.

Jestem gotowy inwestować z własnej kieszeni, mówi Zbyszek, bo wierzę w ten zespół. Nie chciałbym być jednak kojarzony z inwestorem, bo jednocześnie najdalej z edukacja muzyczną zaszedłem i mam największe doświadczenie sceniczne.

I słusznie, bo na razie wszystkie inwestycje finansowane są z kieszeni Betleja oraz ze zbiórki publicznej, którą można zasilić tu. Nie ma szans na wpływy z koncertów, gdyż koncerty są zamrożone, a nawet gdyby ruszyły, przed zespołem długa droga, by zarabiać na własnej muzyce. Ale taki jest plan, gdyż inaczej krew pójdzie w piach.

Realizacją nagrań i masteringiem piosenek zajął się na razie Janek Augustyniak, perkusista z potężną łapą i dobrym uchem, który ogarnia suwaki w przerwach pomiędzy pracami remontowymi w domu. Jak sam mówi, podczas realizacji Dzieci innego kosmosu przerzucił 16 ton gruzu.

Chcę mieć zajebiste studio z prawdziwego zdarzenia, mówi Janek, perkusista. Żeby wszystko śmigało zajebiście.

Przed Przepięknie długa droga. Na manowce to czy szczyt, czas pokaże.


Milczenie owiec. Przepięknie.

Wieś… idę powoli przez wieś…
Ojciec pomaga mi plecak nieść
Na horyzoncie widać przy
Starym cmentarzu wieżyczki trzy
Na nich zieleni się miedź…
On do mnie mówi zawsze: cicho siedź
Jak komuś powiesz to będzie grzech
Na całą wioskę rozniesie się śmiech
To tajemnica, zachować ją masz
Jak nie to Bozia roztopi ci twarz
Mam nogi ciężkie jak z betonu
Chcę się wyrwać uciekać do domu
Ale mnie ojciec za rękę trzyma
Na polach grudy, na łąkach zima
Zapomnij w ogóle, że ojca masz…
Twoim ojcem jest ojcze nasz…

A teraz łzy
Jak myślę o tym to cisną się mi
W gardle zaś staje mi ość…
Jestem zmarznięty na kość…
Zima…

Ksiądz…. Będzie pochwalony… ksiądz…
Dosyć daleko to było stąd
Trzeba by jechać długo autostradą
Czasami wszyscy na święta się zjadą
Wtedy siadamy do stołu i jemy
Tajemnicę rodzinną sztućcami orzemy
Ze ściany patrzy się ojciec święty
Tata pyta co ja taki przejęty
Ale je milczę bo dobrze wiem
Że jak coś powiem to się najem siary
Nikt mi tu zresztą by nie uwierzył
Oni kochają Jezusa i harcerzy
Na całą wieś byłoby halo
Szlag jasny trafiłby moją starą
Oni i tak myślą, że jestem zjebany
Wuj mówi, że od cyganów zabrany…

I tylko łzy
Jak widzę księdza to cisną się mi
A w gardle staje mi ość…
I taka cicha budzi się złość…
Zima…

Teraz… Pracuję wysoko w korporacji
Wino francuskie jest do kolacji
Mam bardzo elegancką żonę
Na stare czasy spuściłem zasłonę
To wszystko dawno już za mną
Jakie to ma w ogóle znaczenie
Gadaniem o tym niczego nie zmienię
Tej wsi i drogi przez pole
Ja te obrazy zwyczajnie chromolę
Dziś mam beemkę i pozycję na świecie
Czasami pociągnę kreskę w klozecie
Nie muszę chodzić nawet na terapię
Jak się nawalę to głośno nie chrapię
A jak se przypomnę, to zaciskam szczękę
Że mnie tak ojciec trzymał za rękę…

I nawet gdy łzy…
Czasem do oczu cisną się mi
A w gardle staje mi ość…
I taka cicha budzi się złość…
To milczę.

 

Ballada o nieszczęsnym pracowniku korporacji. Przepięknie.

Zobacz tam za oknem biegną dzikie konie
Chciałbym pędzić z nimi lecz świat mój w liczbach tonie
To nie ja… nie ja…
Dla mnie małych złudzeń mgła szarego dnia
Nowoczesne windy gnają mnie jak psa…
Oto ja, to ja…
Mały smutny człowiek w cyfrach przyszłość ma…

Ref.
Chociaż może….
Może kiedyś tak i mi zaszumi w głowie…
I może ja… tak może ja…
Znajdę w sobie siłę co duszę w górę pcha…
Tak może ja… to mogę być ja!
Wstanę znad excela, obudzę w sobie lwa!
No właśnie ja… czemu nie ja…
Wyjdę na ulicę i zniknę stąd…
Już na zawsze…

Widzę cię jak jedziesz windą zamyślona
Wiem, że dusza piękna powoli w tobie skona
I to ty… tak to ty…
W pracowniczych mailach przekazujesz mi
Że na siódmym piętrze w kadrach tracisz dni
Przy netflixie nocą łykasz kwaśne łzy
Że to ty… to cała ty…
Obcasami szpilek depczesz swoje sny…

Chociaż może…
Może kiedyś wreszcie inny krawat włożę!
I wtedy ty… tak wtedy ty…
Spojrzysz na mnie w windzie, zrozumiesz, że my…
No tak my… a właśnie, że my…
Jesteśmy w swoim targecie, mężczyzna przy kobiecie
No i my… tak właśnie my…
Rozkwitniemy cudnie jak te wiosenne bzy…
Gdzieś daleko…

Dzisiaj ciemny dzień, na niebie szara piana
Nie ma we mnie życia, cisną mnie od rana,
To nie ja… nie ja…
Nie rzucę się dla ciebie nie spierdolę dnia…
Mam dziś do wysłania jeszcze maile dwa…
Więc nie czekaj…

Jestem Muzułmanem

Tysiąc kababów zrobione
Ciebie biorę za żonę
Do świtu już nie ochłonę
Moje usta są spragnione…

Ja jestem muzułmanem
Nowym polskim hetmanem
Zdobędę cię krwią i blizną
Moja nowa ojczyzno…

Ty jesteś chrześcijanem
Nie jesteś moim fanem
Ja jednak tutaj zostanę
Ty za to przejdziesz przemianę…

Mój meczet zbuduję na skale
Do Boga zawołam zuchwale
Że tutaj się czują wspaniale
Klejnoty na moim kindżale!

The following two tabs change content below.