USA ostrzega Rosję przed zabijaniem cywilów, a dzień później walą w szpital.

Przedwczoraj po południu ambasadorka USA przy ONZ, Samantha Power, dumnie ogłosiła na twitterze, że wzywa Rosję do natychmiastowego zaprzestania ataków na opozycję syryjską oraz cywilów”.

Razem z tym twittem zamieściła oświadczenie administracji USA oraz kilku jej autorytarnych aliantów, takich jak Arabia Saudyjska, Katar i Wielka Brytania ostrzegające Rosję, że ofiary po stronie ludności cywilnej „tylko doleją oliwy do ognia ekstremizmu i radykalizmu”.

MSF Kunduz
MSF Kunduz

Artykuł ukazał się w Intercept. 

Wczoraj wczesnym rankiem w afgańskim mieście Kunduz Stany Zjednoczone spuściły bomby na szpital prowadzony przez organizację Lekarzy Bez Granic Médecins Sans Frontières (MSF).

Atak z powietrza zabił co najmniej 9 lekarzy i poranił poważnie dziesiątki pacjentów. „Pośród zabitych był niestety afgański szef szpitala, Abdul Sattar” – doniósł New York Times.

Jason Cone, Dyrektor Wykonawczy MSF oświadczył, że społeczność lekarzy społecznych „w najmocniejszych dostępnych słowach potępia koszmarne zbombardowanie szpitala w Kunduz wypełniony lekarzami i pacjentami”. Następnie dodał, że „wszystkie strony konfliktu także Kabul i Waszyngton wielokrotnie były informowane o dokładnym położeniu szpitala w systemie GPS – ostatnio 29 września. Najgorszego dowiedzieliśmy się później z twitta MSF:

Bombardowanie trwało przez 30 minut po tym, jak ametrykańsko/afgańskie sztaby militarne w Kabulu i Waszyngtonie zostały poinformowane o bliskości szpitala.

Wesprzyj #Medium
MSF Kunduz
MSF Kunduz

Ze swojej strony amerykańska armia w Afganistanie wydała oświadczenie, w którym mówi, że wie, gdzie prowadzi bombardowania i że są one prowadzone „przeciwko osobom zagrażającym naszym siłom” i przyznała, że bombardowanie mogło skutkować niezamierzonymi stratami w przylegającej placówce medycznej. Ale NYT donosił, że „od samego początku Talibowie respektowali prośbę szpitala o niewnoszenie broni do wewnątrz ośrodka i – według pracowników placówki – szpital był oazą pokoju w zniszczonym mieście Kunduz. Leczyliśmy tam rannych ze wszystkich stron konfliktu.”

Lekarze Bez Granic informują, że ich placowka w Kunduz była „jedyną taką placówką w północnowschodnim Afganistanie. Można teraz z podziwem i zgrozą zacytować dwa ostatnie twitty MSF z tego szpitala:

MSF Canada: Nasz szpital jest przepełniony po ciężkich walkach w Kunduz (29 września).

MSF Canada:  Od wczesnego ranka nasz szpital zaopatrzył 252 rannych w tym 53 dzieci.

Teraz twitty MSF z różnych jego oddziałów wypełnione są koszmarnymi zdjęciami zabitych lekarzy lub ich kolegów w ciężkim szoku lub załamanych psychicznie.

MSF Kunduz
MSF Kunduz

Ten atak nastąpił zaledwie kilka dni po tym, jak saudyjskie lotnictwo zbombardowało uroczystości weselne w Jemenie, zabijając 130 osób. Towarzyszy temu całkowita cisza ze strony amerykańskiej administracji, która od samego początku wspiera militarnie naloty na Jemen. Ambasadorka Samantha Power w końcu przyznała, że wie o tym masowym mordzie, ale odniosła się do niego, jakby to była jakaś katastrofa naturalna w żaden sposób nie związana z działalnością Stanów Zjednoczonych. Twittowała: „Straszne wieści z Jemenu gdzie zginęli niewinni cywile i ratownicy. Koniecznie potrzebne jest rozwiązanie tego kryzysu”.

Ostatni tydzień przyniósł ponurą ilustrację ciągłem amerykańskiej „Wojny z Terrorem” prowadzoną obecnie przez zdobywcę pokojowej nagrody Nobla, prezydenta Obamę, który mówi o sobie, że „zakończył dwie wojny” (nota bene w tych samych krajach, gdzie USA zrzuca bomby).

Strategia jest niezwykle przejrzysta: bombardować co się chce, gdzie się chce, a usprawiedliwiać to walką z terrorem, a zabitych cywilów albo w ogóle nie liczyć, albo uznawać ich za „niepożądane zniszczenia”.

Jeśli ktoś chciałby poszukać krajów, które z czystym sumieniem mogłyby przestrzegać Rosję przed zabijaniem cywilów, USA znalazłyby się na samym jej końcu.

Można sobie wyobrazić, co by się działo w amerykańskich mediach, gdyby to Rosjanie zrzucili bomby na szpital w Kunduz. Tymczasem teraz właściwie jest cisza lub delikatne ubolewanie, lub ironiczne stwierdzenia w stylu Jeba Busha, który po strzelaninie w Oregonie skomentował: „no, tak się zdarza”.

Ostatnie podsumowanie amerykańskiego ataku to: 16 osób zabitych w tym 9 pracowników medycznych, 7 pacjentów w tym troje dzieci, 37 osób rannych, w tym 19 osób w stanie krytycznym.

Wyjątkowo pokracznie brzmią na tym tle amerykańskiego generała pułkownika Boba Otto skierowane do Roski na stronach TIME: „Wierzymy, że jeśli zabije się przypadkowych ludzi, to dostanie się w zamian kolejnych 10 terrorystów.” Czyż nie to USA robią od 12 lat?

The following two tabs change content below.