Odradnik męsko-damski. Dzień X, czyli wielki finał

Seks z obcą kobietą wymaga solidnych przygotowań. Zwłaszcza jeśli dotyczyć ma pana w słusznym wieku. O ile nie odwiodły was od tego pomysłu poprzednie odcinki odradnika – czas na wielki finał.

Podczas poprzednich wykładów otrzymaliście wszystkie niezbędne informacje dotyczące przygotowania do seksu z obcą kobietą. Starałem się wam w możliwie przystępny sposób przedstawić bezsensowność takiego pomysłu, ryzyka z tym związane, ewentualne skutki waszej lekkomyślności i inne fakty, które jak widzę nie odwiodły was od tego szalonego pomysłu – skoro uczestniczycie w ostatnim wykładzie.

Przeczytaj poprzedni tekst Włodka Kostorza: Odradnik męsko-damski dla starszych panów, czyli z kim mamy do czynienia

Oczywiście wiemy już, że nasza przeciwniczka ma pełne wsparcie sztabu strategicznego korporacyjnych koleżanek. Kim jednak jest ONA, kobieta z którą przyjdzie nam stoczyć tę nierówną walkę kontaktową, hybrydową wojnę bez zasad.

No cóż, nie jestem cudotwórcą. Wy zresztą też nie, więc już widzę waszą spektakularną porażkę na wszystkich frontach, chyba że….. Chyba że nastąpi właśnie cud i tego co napiszę poniżej nauczycie się na pamięć. Wtedy istnieje jeszcze szansa na wyjście z tej sytuacji z honorem, co będzie naprawdę sporym sukcesem.

Przyszedł dzień X, od tego momentu nie ma już odwrotu, przekroczyliście cholerny Rubikon, smugę cienia, kości zostały rzucone, poszły konie po betonie, ruletka ruszyła, więc rien ne va plus, reszta jest w waszych rękach, a raczej w rękach Boga – jeśli go to w ogóle w jakiś sposób interesuje.

Tego dnia będziecie obserwowani od momentu wejścia do budynku firmy, ściany będą miały uszy i oczy. Wasza przyszła kochanka nie omieszkała delikatnie powiadomić o fakcie zaufane koleżanki, zobowiązując je oczywiście do absolutnej dyskrecji. Wie zatem całe biuro.

Zachowujcie się na luzie, nawet jeśli wam nie jest do śmiechu. A nie jest. Do tego służy wygodna garderoba, o której wspominałem na pierwszym wykładzie. Przechodząc przez biuro rozdawajcie tajemnicze uśmiechy, ale bez przesady, bo sobie pomyślą, że albo złapałeś pana Boga za nogi, albo kompletnie zdurniałeś (to drugie ma niestety sporo wspólnego z prawdą). Chodzi jedynie o to, by biuro było absolutnie pewne, że to właśnie dzisiaj.

Możecie rzucić porozumiewawcze spojrzenie wybrance, ale to jest opcja dla zaawansowanych. Początkującym nie radzę, gdyż ten chwyt wymaga sporego talentu aktorskiego i wyczucia chwili. Jeśli takiego nie posiadacie, sprawiajcie jedynie wrażenie zadowolonego z życia, to i tak w porównaniu z waszym codziennym marudzeniem będzie szokować całe biuro. Takie zachowanie wyraźnie osłabi czujność waszej przyszłej kochanki, co za kilka godzin będzie wam niezbędnie potrzebne, gdyż jest podstawą akcji przez zaskoczenie. Powie wam to każdy, kto miał do czynienie z taktyką i strategią oddziałów szybkiego reagowania.

Wesprzyj #Medium

Umawiacie się u niej na określoną godzinę, ale wy spóźniacie się jakieś pół godziny. A niech się kobita męczy. Zresztą te pół godziny będzie wam potrzebne na zakup niezbędnych rekwizytów. Kupujecie Irlandzką Whisky (najlepiej Bushmills) i francuskie papierosy (najlepiej Gitanes, koniecznie bez filtra, są super cool), nawet jeśli ostatniego papierosa wypaliliście w szkolnej toalecie. Chodzi o to, że ta kobieta, nie bez powodu, ma was za domowego kapcia w kratkę, a naszym zadaniem jest utrzymać ją w tym przekonaniu do ostatniego momentu i ten fakt bezlitośnie wykorzystać.

Pod żadnym pozorem nie kupujecie jej kwiatów, nawet jeśli mamusia was dobrze wychowała, w co zresztą bardzo wątpię. Kwiaty w dłoni osłabiają wygląd twardziela. Jak mawiał Alfred Hitchcock, na początku musi być trzęsienie ziemi, a potem napięcie ma ciągle rosnąć.

Dzwonek do drzwi, jeden krótki. Teraz akcja będzie przebiegała w tempie znanym jedynie z filmów akcji, więc przedstawię jej ogólne zarysy w postaci dialogów i komentarzy. Wy musicie trzymać stery w ręku i nie wypuścić ich nawet na sekundę. Powtarzam, nawet na sekundę! To co się od tej chwili będzie działo musi przypominać jazdę na Rollercoasterze i ta pani nie może mieć nawet jednej nanosekundy na zebranie myśli. Paniatna?

Dzwonek. Ona otwiera drzwi i chce zapewne arogancko wyrazić niezadowolenie z waszego spóźnienia. Nie dajecie jej tej możliwości pod żadnym pozorem. – Korki były – rzucacie twardo i nie czekając na zaproszenie sprężystym krokiem (dobrze zatem wziąć wcześniej jakiś Apap lub Ibu 800) wchodzicie do mieszkania. Pokazujecie flaszkę łyski, taksujecie kobietę krótko od stóp do głowy, lekki uśmieszek pojawia się na ustach, ale tylko lekki. – Przynieś szkło skarbie – zarządzacie w drodze do salonu. (Nie odwracać się teraz, wydaliście polecenie i basta).

Możecie być pewni, że kobieta będzie tak zaszokowana, że grzecznie pomaszeruje tam, gdzie trzyma wspomniane szkło. Jeśli nadal będzie stała w drzwiach, jak nie przymierzając żona Lota, możecie sobie pozwolić na drobny żarcik w stylu “Czekasz jeszcze na kogoś?”. Ale z tym bym nie przesadzał jeśli nie macie praktyki operacyjnej. Czas na przyniesienie szkła jest nam potrzebny do następnego kroku. Rozwalamy się na sofie lub fotelu. Sofa jest lepsza, gdyż wtedy ona musi usiąść na fotelu. Ustalacie w ten sposób hierarchię w grupie. Duża sofa – JA, mały fotel – TY.

Zapalacie papierosa nie zwracając uwagi na to czy tu się pali czy nie. Nawet lepiej jeśli tutaj się nie pali. To jest pole walki a nie sanatorium chorób psychosomatycznych, a ja nie wypruwam sobie flaków by wam tu fundować poradnik savoir vivru. Kobieta wchodzi ze szkłem i tu przeżywa drugi szok widząc cię z papierosem. Jeśli nie jesteś palaczem, to nie świruj z puszczaniem kółek, albo wydechem przez nos. – Nie wiedziałam, że palisz… – mówi kompletnie zakręcona stawiając szkło na stoliku. – W takim razie kochanie masz zaległości w materiale – cedzicie z papierosem w ustach (uwaga, intonacja ma mieć posmak ciepłej ironii) nalewając łyskacza.

Podajesz jej szklankę – Twoje zdrowie. (Na Boga, tylko bez żadnych Bejbi na końcu zdania, to nie jest cool nawet w okolicach Raszyna). Jestem zdania, że kobieta, która znała was dotąd jako najbardziej dupowatego faceta ever, wypije łyskacza jednym tchem. Ten czas też jest nam potrzebny, by po prawym haku wyprowadzić natychmiast lewego sierpowego. – No dobra kochanie, jesteśmy dorośli, więc podarujmy sobie grę wstępną…. – zaciągamy się papierosem by miała czas na reakcję.

– Łoł, zaskakujesz mnie w takim tempie, że nie wiem co o tym myśleć – bąka. Patrzy na was jak na kometę Halleya i może się nawet zdarzyć, że zacznie rozpinać guziki bluzki. Musimy ją wtedy powstrzymać, bo kobieta w szoku nie wie co czyni. W tym stanie psychicznym może się nawet napalić, a tego nie chcemy, więc wygaszamy tempo.

– Posłuchaj mnie teraz i postaraj się kilka chwil nic nie mówić. Ona kiwa głową na TAK, że nie będzie mówić. Zapisałem się na ten numer bo Cię lubię, obserwuję Cię od jakiegoś czasu, jesteś fajną dziewczyną i nigdy bym sobie nie wybaczył gdyby te biurowe piranie… no sama wiesz do czego one są zdolne. Ona kiwa głową, że wie czym zajmuje się ten gatunek. – Spójrz na mnie (heheh…przecież ona cały czas patrzy na ciebie jak na przybysza z planety Klingonów), Brad Pitt to ja już nie jestem (mocno akcentujemy słowo “już”, w końcu coś nam się od życia należy) (ona kiwa głową na TAK, że Brad Pitt nie jesteś), ale jeśli mi ktoś wchodzi w drogę, to nie pytam czy boli (tani blef, ale w tym stanie psychicznym przejdzie bez problemu), więc nie pozwolę by Ci ktoś zrobił krzywdę, never. Nadążasz? (ona kiwa głową, że nadąża).

– Mam więc pewną propozycję. Chcesz wiedzieć jaką? O tak, ona bardzo chce wiedzieć jaką, więc kiwa głową, że tak. – Od tej chwili jestem dla tych frajerów twoim oficjalnym kochankiem i wszyscy są zadowoleni, a ty nie masz zobowiązań, masz spokój i wolną rękę. Te namolne szczawie z personalnego zostawią cię w spokoju, bo się mnie boją, te pindy z technicznego też. Masz na to moją gwarancję. A tak na marginesie, ten młody inżynier od Kowalskiego oczu od ciebie nie może odkleić, bardzo fajny chłopak i ma w głowie dobrze poukładane. Lubię go. No co, Deal?

Uwaga. Jest zupełnie obojętnym czy u Kowalskiego jest jakiś młody inżynier i czy rzuca na nią okiem. Jeśli jest to dobrze, jeśli nie też nie problem. Już ona sobie znajdzie następną ofiarę. Zawsze możecie powiedzieć, że coś ci się pomyliło, że to nie u Kowalskiego tylko u Malinowskiego, że nie inżynier, a praktykant. Bez znaczenia.

Kobieta patrzy na ciebie jakąś jeszcze chwilę z otwartymi ustami, pospiesznie nalewa sobie łyskacza, wypija jednym tchem, wyjmuje ci papierosa z dłoni, zaciąga się głęboko, opada na oparcie fotela i …. – Ja pierdziu, ale z ciebie zajobiszczy gość. Nikt mi nie uwierzy. Uwierzą, uwierzą serdeńko, twoja w tym główka by uwierzyli.

Może się zdarzyć, że dopijecie nawet flaszkę do końca, a ty dowiesz się wielu ciekawych rzeczy o ludziach z firmy, rzeczy o których nie miałeś do tej pory pojęcia. Wieczór może być po prostu pożyteczny, ale to już wasza sprawa i chemii jaka zadziała po ubiciu interesu. Tak, to jest interes barterowy. Musicie tylko ustalić zasady postępowania w firmie, tak by były korzystne dla was obojga.

Jednego możesz być pewien. Następnego dnia cała firma będzie wiedziała, że jesteś niezły kozaczek. Będziesz miał spokój. Bez obaw – przecież od tej chwili masz wypisane na czole “Rewir Marty!”.

Nie zdziw się jeśli kolesie zaproszą cię na piwko w pubie, choć nigdy cię nie zapraszali. Nie zdziw się jeśli szef poklepie cię po ramieniu i zaproponuje jakiś wspólny wyjazd w teren. To zależy tylko od ciebie i od niej. Od niej też zależy, czy usłyszy – jak każdego dnia – “Marta skocz do fakturowania..”, czy raczej: “Pani Marto idę po faktury, potrzebuje coś pani od nich, żaden problem?”

Jest jeszcze jedna sprawa. Powrót do domu. Musisz wiedzieć, że żona będzie czekała na twój powrót. Kup jakieś kwiaty po drodze, tylko nie na stacji benzynowej ośle. Możesz być pewien, że spyta jak ci poszło dzisiaj, w końcu miałeś przecież kłopoty. – Kochanie poszło doskonale, miałaś świetny pomysł. Skąd ty to wszystko wiesz? – oznajmisz ze śmiechem. – Bo jestem kobietą i znam się na życiu – odpowie z uśmiechem żona.

A pamiętacie gdy wam wbijałem do głowy, że waszej właścicielce mówi się wszystko? Ona zawsze ma wyjście awaryjne. To żona jest waszą właścicielką! Proszę o tym nie zapominać.

A tak na marginesie. Gdybyście tej nocy mieli najlepszy seks w tym roku, wcale bym się nie zdziwił. Ale tutaj nie muszę was już niczego uczyć, to już wasza domena. 😀