Syria: Koalicja pod wodzą USA zwiększa nacisk na wszystkich frontach

W obliczu operacji rosyjskich sił powietrznych w Syrii, Stany Zjednoczone próbują przejąć od Moskwy inicjatywę w walce z „Państwem Islamskim“, działając od razu na dwóch kierunkach: irackim i syryjskim. Przejęcie Al-Faludży i Ar-Rakki, planowane bez udziału Moskwy, może być momentem przełomowym w zwalczaniu PI, dzięki któremu USA odzyskają palmę pierwszeństwa w walce z terrorystami.

Tekst Siergieja Strokania i Maksima Jusina tłumaczy  dla Medium Publicznego Anna Majewska, rusycystka.

Jak powiedział w Bagdadzie przedstawiciel Pentagonu, Steve Warren, armia iracka przy wsparciu koalicji pod dowództwem USA rozpoczęła szturm na strategiczne miasto Al-Faludża, znajdujące się w rękach PI od 2014 roku. Amerykanie i ich sojusznicy planują również operację uwolnienia syryjskiego miasta Ar-Rakka – „stolicy“ samozwańczego kalifatu. Przejęcie Al-Faludży i Ar-Rakki, planowane bez udziału Moskwy, może być momentem przełomowym w zwalczaniu PI, dzięki któremu USA odzyskają palmę pierwszeństwa w walce z terrorystami.

Al-Faludża jako symbol wojny w Iraku

O tym, że poważne zmiany nadciągają od razu na dwóch frontach walki z zakazaną w Rosji organizacją „Państwo Islamskie“ (PI) – na froncie irackim i syryjskim, poinformował na telekonferencji w Bagdadzie oficjalny przedstawiciel Pentagonu, Steve Warren. – Rozpoczęła się operacja uwolnienia Al-Faludży – ogłosił pułkownik Warren, informując również, że natarcie prowadzą irackie siły bezpieczeństwa wspierane przez siły koalicji antyterrorystycznej pod wodzą USA.

Kontrola nad oddaloną o 60 km na zachód od Bagdadu Al-Faludżą i zamieszkiwaną przede wszystkim przez sunnitów prowincją Anbar ma ogromne znaczenie strategiczne i psychologiczne. Al-Faludża, której liczba mieszkańców wynosiła jeszcze niedawno 350 tys., była pierwszym dużym ośrodkiem przejętym przez PI na terytorium Iraku w styczniu 2014 roku. Dla Amerykanów Al-Faludża jest jeszcze jednym symbolem kampanii wojennej w Iraku rozpoczętej w 2003 roku, na długo przed powstaniem „Państwa Islamskiego”. W latach 2003-2004 właśnie to miasto, będące częścią trójkąta sunnickiego (Al-Faludża – Tikrit – Baliba) było epicentrum powstania, które Amerykanie musieli zdusić w ramach operacji pod kryptonimem „Czujna Stanowczość” (ang. „Vigilant Resolve”) w kwietniu 2004 roku.

Przejście Al-Faludży i innych miast prowincji Anbar w ręce „Państwa Islamskiego“ było poważnym ciosem dla rządu w Bagdadzie. Jednak pod koniec zeszłego roku, po ciężkich walkach wojska irackie odzyskały kontrolę nad stolicą prowincji Ar-Ramadi, a w kwietniu tego roku odzyskały jeszcze jedno miasto w tym regionie – Hit.

Wesprzyj #Medium

Ogłaszając rozpoczęcie bitwy o Al-Faludżę Steve Warren powstrzymał się od prognoz na temat czasu trwania operacji uwolnienia miasta. Jak jednak wynika z jego wypowiedzi, koalicja pod dowództwem USA osiągnęła już pierwszy ważny sukces: w zeszłym roku udało się zlikwidować dowódcę pododdziałów PI w Al-Faludży, Mahera Al-Balawiego.

Oblężona Ar-Rakka

Podczas wideokonferencji Steve Warren podał jeszcze jedną ważną wiadomość, tym razem dotyczącą walki z PI w Syrii. Jak wynikało z jego wypowiedzi, wielokrotnie wcześniej zapowiadane w Waszyngtonie natarcie oddziałów opozycji syryjskiej na Ar-Rakkę, „stolicę“ PI, może nastąpić lada chwila. Uchylając się od bezpośredniej odpowiedzi na pytanie o to, kiedy może rozpocząć się szturm na Ar-Rakkę – czy przed Ramadanem (w tym roku święty miesiąc trwa od 6 czerwca do 5 lipca), czy też przed końcem lata, Steve Warren stwierdził: „Chcemy, żeby wróg żył w niepewności. Z powodu wywieranej na nich presji wprowadzili niedawno w Ar-Rakce stan wyjątkowy“.

Tymczasem oddziały zbrojnej opozycji będącej częścią ugrupowania „Syryjskie Siły Demokratyczne“ (SSD) prowadzą już natarcie w prowincji Ar-Rakka, zbliżając się do jej stolicy (trzon formacji SSD tworzą oddziały kurdyjskie, oprócz tego w ich skład wchodzą zamieszkujący północ Syrii Arabowie, Asyryjczycy i Turkmeni).

Planując uwolnienie Ar-Rakki, Stany Zjednoczone nie chcą połączyć sił z drugą działającą w Syrii koalicją antyterrorystyczną pod wodzą Rosji. „Oczywiście liczymy na bliższą współpracę“ – oświadczył pod koniec zeszłego tygodnia specjalny przedstawiciel prezydenta Rosji ds. Bliskiego Wschodu i Krajów Afryki, zastępca szefa Ministerstwa Spraw Zagranicznych FR, Michaił Bogdanow. Jednakże Steve Warren dał do zrozumienia: USA na razie ograniczą się do cotygodniowych narad wojskowych obu krajów, „żeby samoloty nie przeszkadzały sobie nawzajem“. Mówiąc o prowincji Ar-Rakka, amerykański przedstawiciel przypomniał: rosyjskie siły powietrzne „zazwyczaj tam nie latają, działają przede wszystkim na zachodzie Syrii“.

Cztery fronty przeciwko PI

Obecnie Państwo Islamskie na terytorium Iraku i Syrii musi prowadzić walkę jednocześnie na czterech kierunkach. Dwa z nich można określić jako główne, a dwa – jako drugorzędne.

Główny front w Syrii – to Ar-Rakka. Na obrzeżach tego miasta ofensywę prowadzą formacje kurdyjskie i oddziały opozycji syryjskiej, które w mniejszym lub większym stopniu zorientowane są na Waszyngton. Operację wspiera lotnictwo USA i amerykańscy doradcy wojskowi (według innej wersji – oddziały specjalne, o których udziale w działaniach wojennych nie mówi się głośno).

Drugi kluczowy front to Al-Faludża. Natarcie na to miasto prowadzą wojska rządowe i oddziały ochotników szyickich bazujące nie tylko na koalicji pod wodzą USA, ale również na doradcach irańskich, czasami określanych jako pełnowartościowy korpus ekspedycyjny, zaangażowany w działania bojowe po stronie Bagdadu.

Trzeci front PI, który z czasem może stać się frontem głównym, ale na razie ma znaczenie drugorzędne, usytuowany jest wokół irackiego Mosulu – największego ze wszystkich miast kontrolowanych przez „kalifat.“ Na jego obrzeżach trwają walki pozycyjne, w których bojownikom PI opierają się przede wszystkim oddziały kurdyjskie i miejscowi ochotnicy. Ponieważ nie mówi się na razie o szturmie miasta, którego ludność przed przejęciem go przez PI wynosiła prawie 2 mln, to temu kierunkowi poświęca się mniej uwagi.

I w końcu czwarty front – w rejonie syryjskich miast Palmyra i Homs – jedyny, gdzie przeciwko PI walczą nie Kurdowie i siły prozachodnie, a wojska syryjskie, wspierane przez siły powietrzne Rosji. Główne zadanie Damaszku i Moskwy polega tam na niedopuszczeniu do rewanżu islamistów i ich ponownego ataku na Palmyrę. Miesiąc temu oddziały PI osiągnęły znaczący sukces i na niektórych odcinkach podeszły pod miasto na odległość 10 km.

W ostatnich tygodniach armia syryjska przy współpracy z lotnictwem rosyjskim próbowała odzyskać utracone pozycje i zlikwidować niebezpieczeństwo, które zawisło nad Palmyrą. Zadanie to w znacznym stopniu udało się wykonać. Jedną z przyczyn było to, że dla PI Palmyra jest jednak kierunkiem o drugorzędnym znaczeniu. Dla obrońców „kalifatu“ o wiele ważniejsze jest odparcie ataku na ich „stolicę“ Rakkę, gdzie właśnie przerzucono największe siły.

W ten sposób przejęcie Al-Faludży i Rakki, planowane bez udziału Rosji, może stać się momentem przełomowym w walce z Państwem Islamskim. Rozpoczęta zeszłej jesieni operacja sił powietrznych Rosji w Syrii w pewnym momencie ustawiła Moskwę w samym centrum międzynarodowych działań przeciwko PI, a prezydent Obama poddawany był rosnącej krytyce ze strony republikanów, obwiniających go o brak inicjatywy.

Sukcesy w walce z PI w Iraku i Syrii dadzą Barakowi Obamie szansę na ponowne zajęcie wiodącej pozycji w regionie, co jest szczególnie ważne w roku wyborów prezydenckich w USA.


Główne zdjęcie artykułu pochodzi z portalu www.flickr.com
Autor: The U.S. Army