Lewica musi się przemyśleć, skończyć z szykanami i półuśmieszkami, być przyzwoitą

Pewien sklep dyskontowy ma taką politykę, że podczas stażu biurowego pozwala poznać swoją firmę z każdej perspektywy: także ze strony pakowacza, kasjera czy czyściciela palet. W ten sposób można wspinać się po szczebelkach kariery przechodząc przez każdy etap zatrudnienia – jak w prawdziwym American Dream.

Z tego typu oferty skorzystał mój lewicowy znajomy, który trochę z przekąsem konstatował w jednym z facebookowych postów, jakie to życie bywa nieprzewidywalne. Kiedyś na zagranicznym stażu zajadał przysmaki na kolacji z dyplomatami, teraz miał jechać na nocną zmianę do sklepu. Post zapewne nie miał na celu sprawienia komukolwiek przykrości, ot zebranie lajków i poćwiczenie humorystycznych umiejętności. Co do długiej listy komentarzy, jaka się pod nim znalazła, już nie ma takiej pewności.

Szyderstwo, uszczypliwe żarty i niedowierzanie, jak człowiek na poziomie może przyjść do sklepu w innym celu niż kupienie Prosecco i mleka ryżowego. Najbardziej popularne były teksty w stylu „źle wybrałeś studia”, „trzeba się było uczyć”, czy „robię printscreena”. Jeden komentarz wybijał się na tle pozostałych. Mówił mianowicie „dlatego potrzebujemy lewicy”. Nasuwa się pytanie: no właśnie dlaczego? Czy dlatego, żeby nikt z nas nie pracował jako kasjer, sprzątacz czy magazynier? Wydaje się, że choć wniosek jest dobry (potrzeba lewicy), rozumowanie było całkowicie niespójne, a wręcz krzywdzące.

Lewica nie jest po to, żeby mówić, na którym piętrze szklanego wieżowca powinniśmy pracować. Lewica jest po to, żeby uświadomić każdemu, kto do pracy nie potrzebuje teczki czy garnituru od Vistuli, że mimo to: nadal ma niezbywalne prawo do godnego zarobku i godnego życia w ogóle. Bez szykan, uśmieszków z politowaniem, czy kłopotliwych próśb o pożyczkę tego snobistycznego kuzyna, który dorwał pracę w banku. Jeżeli osoby uważające się za przedstawicieli lewicy – będą mieć problem z pracą w hipermarkecie czy operowaniem wózkiem widłowym – piękne manifesty o równości i potrzebie rozbudowy polityki socjalnej można wyrzucić do kosza, zaraz obok kubków z sojową latte. Czcze gadanie bez realnych działań i prezentowania postaw, o jakich umiemy pisać elaboraty, na niewiele się zda.

Łukasz Drozda w swojej książce „Lewactwo” próbuje dociec, dlaczego lewica ma obecnie tak sprawnie działający czarny PR. Wiemy już, że do worka „lewactwo” wrzuca się wszystko, co nie pasuje drugiej stronie, ale przede wszystkim pod tym hasłem w powszechnej świadomości kryje się grupa społeczna, która uwielbia dywagować w niszowych kawiarniach wielkich miast o potrzebie solidarności społecznej, używa wydumanego języka i rzadko kiedy stąpa w swoich drogich mokasynach w miejscach, do których w pierwszej kolejności powinna się udać. W ten sposób łatwiej odpowiedzieć na pytanie, czemu naturalny elektorat lewicy głosuje (w przypadku Polski) na PiS czy na Korwina.

Niektórzy życzą sobie, żeby każdy człowiek miał mercedesa, zapominając o tym, że wielu ludzi najpierw chce mieć opłacone rachunki za prąd i wyjść na zero przy zliczaniu miesięcznych wydatków. Mówią: tę cebulownię trzeba zamknąć, bo godzi w humanitarne traktowanie człowieka – pracownicy odpowiadają: jak ją zamkniecie nawet tej cebuli nie będziemy mogli zjeść.

Wesprzyj #Medium

Absolutnie nie chodzi o przyzwolenie na patologię. Rzecz dotyczy wysłuchania potrzeb i większego zrozumienia. Oczywiście, można zaspokoić swoje sumienie pomagając w zamknięciu nierentownej fabryki czy rzucając dzieciom w Sudanie dwa worki żywności, które i tak przejmą rebelianci. Tylko co z tego, skoro 10 minut po naszym wyjeździe sytuacja będzie dokładni taka sama albo nawet i gorsza.

Rewolucyjne akcje kuszą: są bardziej spektakularne i widać ich natychmiastowe efekty. Mało kto lubi żmudną pracę u podstaw, której wynik jest niepewny i często niewspółmierny do włożonego wysiłku. Wiele godnych podziwu, choć nie zawsze odpowiednio nagłaśnianych akcji, pokazuje nam, że jest to odpowiednia droga działania. Jednak żeby zaprowadzić prawdziwie nowy, lepszy porządek, musimy nieco odwrócić niektóre dotychczasowe drogi działania i pozbyć się krytykanckiego tonu.

W walce o sprawiedliwy podział dóbr w społeczeństwie warto mierzyć siły na zamiary i godzić się na kompromisy. Skoro nie jesteśmy w stanie pozamykać wszystkich marketów i zastąpić ich małymi, lokalnymi sklepikami, róbmy wszystko, żeby praca w nich nie wiązała się z wysiłkiem ponad siły i głodową pensją. Jeśli nie podobają nam się warunki w fabryce, która zatrudnia mieszkańców 3 okolicznych miasteczek zamiast namawiać ludzi do spontanicznego rzucenia pracy i zawiązania komuny, negocjujmy z nimi lepsze warunki pracy. Może warto też czasem zrezygnować z filozofii „nie rozmawiam z Tobą, bo nie czytasz Piketty’ego”, a w jej miejsce zastosować zasadę „nie zapomnij że należy ci się to, nie dlatego, że jakiś naukowiec tak powiedział, ale dlatego, ze jesteś człowiekiem”.

Te zasady można właściwie zastosować do szeregu ruchów mających na celu poszanowanie praw jednostek. Pamiętajmy chociażby, że feminizm nie rozwija się po to, żeby z każdej kobiety zrobić biznes woman i wpisać ją w subkulturę „whitecollar”. Feminizm jest po to, żeby każda kobieta mogła z czystym sumieniem wybrać swoją drogę – czy to menadżerki czy pani domu – zyskując należyty szacunek i nie bojąc się o przyszłość. Godność i poszanowanie człowieka nie ma bowiem nic wspólnego ze skrótem mgr przed nazwiskiem.

Apel ten nie ma być kubłem zimnej wody dla całego środowiska lewicowego. Warto jednak, żeby przemyśleli go ci, którzy jednego dnia idą na Paradę Równości domagając się równych praw dla każdego człowieka, a następnego dnia wyśmiewają „januszowe wakacje” nad polskim morzem, gdzie szerzy się „tandeta i pospólstwo”.

Dylematy dotyczące odpowiedniego postępowania spotykają nas codziennie. Czasem nawet mimochodem palniemy coś krzywdzącego, mimo że w pełni utożsamiamy się z kwestiami solidarności i współpracy społecznej. Antoni Słonimski zwykł w takich momentach mawiać: „Jeśli nie wiesz jak się zachować, na wszelki wypadek zachowaj się przyzwoicie”.


Główne zdjęcie artykułu pochodzi z portalu www.flickr.com

Autor: Jason

The following two tabs change content below.