Czy KOD wciąż jest w galopie i dlaczego Partia Zielonych zdecydowała o zawieszeniu współpracy z Mateuszem Kijowskim?

https://www.flickr.com/photos/arriens/

Do naszej Redakcji dotarła informacja o tym, że decyzją Rady Krajowej Partii Zielonych, zawieszona została współpraca z Komitetem Obrony Demokracji w ramach Koalicji Wolność Równość Demokracja. Dlaczego? W oświadczeniu Rady czytamy:

Ostatnie wypowiedzi Mateusza Kijowskiego przekraczają jednak granicę dopuszczalnej różnicy zdań. Nie jesteśmy i nie będziemy gotowi maszerować wspólnie z ugrupowaniami nacjonalistycznymi, wrogimi różnorodności i demokracji. Nie godzimy się na bezpodstawne oskarżenia pod adresem naszych przyjaciół z ruchu antyfaszystowskiego, którzy od lat na co dzień bronią przed dyskryminacją i brutalną przemocą ludzi, będących obiektem nienawiści tych samych nacjonalistów, z którymi Kijowski chciałby maszerować.

Nie możemy firmować, choćby milczeniem, wypowiedzi sprzecznych z naszymi podstawowymi poglądami i nie mamy zaufania do tego, co obecny lider KOD-u, Mateusz Kijowski, może powiedzieć w przyszłości. KOD miał być koalicją w obronie instytucji demokratycznego państwa prawa, a nie narzędziem budowania „jedności narodowej”. Chcemy jednocześnie podkreślić, iż uważamy, że po ponad roku działania najwyższa pora, by KOD stał się demokratyczną i przejrzystą strukturą, zdolną wyłonić odpowiedzialnego, merytorycznego zasługującego na kredyt zaufania lidera lub liderkę.

Partia Zieloni uznała za bezcelowy swój dalszy udział w pracach zawartej pod auspicjami KOD Koalicji Wolność Równość Demokracja

Czy wyjście Zielonych z Kod-u oznacza początek końca wielkiego ruchu, którego inicjatorem był m.in. Mateusz Kijowski? Czy KOD, który opiera się na osobie jednego lidera, jest w dłuższej perspektywie w stanie przetrwać?

To tylko kilka pytań, które rodzą się po komunikacie Partii Zielonych. Nie zmienia to faktu, że obserwujemy wciąż podzielone grupy Polaków. Różnice między obywatelami jednego państwa jakim jest Rzeczpospolita, zaczynają sprowadzać się wyłącznie do kwestii ideologicznych. Zaciera się powoli różnica w stylu prowadzenia polemik, w retoryce ukierunkowanej dziś głównie na emocje, nie zaś na rozsądne argumenty. Te ostatnie, gdy się nawet pojawiają, giną często w przemowach wszelkiej maści liderów.

Czy marsze organizowane przez PiS i KOD nie zaczynają się do siebie upodabniać? Czy styl i retoryka obu obozów są faktycznie odmienne? Czy co do formy różnią się od siebie?

Czy nie jest jednak tak, że jedyną różnicą są odbiorcy jednych i drugich, którzy wcześniej spolaryzowani, dziś w istocie rzeczy, żądają tego samego tj. wolności, sprawiedliwości i godnego życia.

Zapewne historia gdzieś się zapętla, być może pewne fundamentalne różnice społeczne, charakteryzujące młodą II Rzeczpospolitą, zostały zwyczajnie odświeżone i w niewiele zmienionej formie odżyły. Czy powinno nas to dziwić? Myślę, że nie gdyż od lat toczymy spory o to, czemu jesteśmy tacy, jacy jesteśmy. Toczymy sporo o to, czy racja jest  „mojsza czy twojsza”.

Jak romantyczni idealiści często się zapalamy. Jeszcze częściej płomień gdzieś pryska i bezsensownie się kończy (chyba, że upadek kolejnego zrywu można nazwać sensownym zakończeniem).  Wychowani zostaliśmy nie na Gombrowiczu i Miłoszu, ale na tym, że to „nie tylko szkiełko i oko” pomaga w życiu. Tożsamość nasza wciąż definiowana jest przez dumne hasła jak to, że naszego „wewnętrznego ognia i sto lat”, chciałoby się powiedzieć, nie zmieni.

Wesprzyj #Medium

Czy w osobach takich jak Kaczyński, Kijowski, Frasyniuk i inni nie objawia się ta polska tęsknota za „mesjaszem”; potrzeba tworzenia iluzorycznych wartości, wynikających z naszych ograniczeń i niemocy?

Jest zapewne wiele źródeł, z których wyrasta polska skłonność do kontestowania władzy, powiem więcej, nieświadomego kontestowania samowładzy, którą stanowimy przez prawo. Jest także wiele źródeł, żywego wciąż w polskim narodzie, oczekiwania na „mesjasza”, zgodnie z proroctwem, że „jego imię będzie czterdzieści i cztery”. Jest zapewne wiele źródeł tego, co jest „mojsze i twojsze”. Wszystko to jednak daje jeden efekt. Trudno nam się w czymkolwiek porozumieć, bo przecież mamy czas. Bo przecież pojawi się kolejny „mesjasz”, który albo nas lepiej zrozumie, albo lepiej wykona za nas całą pracę.

Główne zdjęcie artykułu pochodzi z portalu www.flickr.com
Autor: Jaap Arriens

 

The following two tabs change content below.
mm
Tomasz W. Michałowski, polski dziennikarz, filozof, społecznik. Absolwent ekonomii i filozofii. Studiował na Uniwersytecie Łódzkim oraz Rheinische Friedrich-Wilhelms-Universität Bonn. Od 2015 roku doktor filozofii. Założyciel Stowarzyszenia Czemu Nie? Współzałożyciel m.in. grup HaMakom i Nietykalni. Autor kilkunastu artykułów z dziedziny etyki i filozofii prawa. Redaktor i współredaktor kilku książek, autor przekładów. Zajmuje się także produkcją artystyczną. Od 2015 roku związany z Medium Publicznym.