Ignorowanie Młodych skończy się klęską nie tylko tej, ale każdej kolejnej władzy – polemika

Radykalizacja młodego pokolenia jest rzeczą nieuniknioną w rzeczywistości, w jakiej właśnie się znaleźliśmy. Dla przeciętnej osoby w wieku, powiedzmy, studenckim wygląda ona następująco: wstaję rano, idę do roboty w usługach/handlu/gastronomii, pracuję 12-15h na zleceniu po kilkanaście dni z rzędu.

Wyjścia nie ma, bo opłat sporo: studia, mieszkanie, bilety, jedzenie, przyjemności. Po takim maratonie wracam do wynajmowanego za niemałe pieniądze pokoju i czytam w mediach, że ja i moi rówieśnicy jesteśmy leniwymi, roszczeniowymi niewolnikami „internetów”, którzy najchętniej wszystko by dostali na tacy bo im się „należy”.

red. admin_mp
Chcesz napisać polemikę? Wyślij swój tekst na kontakt@mediumpubliczne.pl
Czy zgadzasz się z tezą artykułu? NieTak (Ocena: +6, liczba głosów: 16)
Loading...
Do pewnego czasu taki tryb życia był do zaakceptowania wobec obietnicy mitycznego sukcesu, który miał nadejść po tych chudych latach poświęceń. Szybko jednak okazało się, że realia są o wiele bardziej brutalne i brak perspektyw zaczął zaglądać w oczy coraz boleśniej „młodym, wykształconym i z wielkich ośrodków”.

Głównie w zawiedzionych nadziejach należy upatrywać sukcesu prawicy w ostatnich wyborach, jako, że partie liberalne jak PO zaczęto kojarzyć jako twórców i propagatorów polskiego mitu od pucybuta do milionera.

Hasła takie jak „zdrajcy”, „złodzieje”, „oszuści” w kontekście polityków centrolewicy szybko rozprzestrzeniały się w opinii publicznej trafiając na podatny grunt w postaci zawiedzionego pokolenia. Opozycja jedynie podsycała tę retorykę, dodatkowo łącząc ważne postacie okresu transformacji jak Geremek czy Michnik z konkurencyjną opcją polityczną.
Czytaj tekst Młodego, który wywołał polemikę:

…strona opętanych nacjonalistów drobiła się już nawet form alternatywnych telewizji (np. o nazwie PodziemnaTV – 12 milionów wyświetleń!, tuba Kukiza – Mariusz Max Kolonko – 57 milionów wyświetleń! ). To jest moim zdaniem bardzo ważna przyczyna klęski PO.

Kolejni „zawiedzeni” łatwo podłapywali temat, a przekazywany bezmyślnie przez udostępnienia i lajki obrósł w legendy i plotki dziś uznawane za prawdę objawioną, o której dowiedzieć się można jedynie z mediów „podziemnych” i „niezależnych”.
Social Media stały się więc siedliskiem propagandy ze względu na tempo rozprzestrzeniania i trudność w weryfikacji. A że informacje podawane przez prawicę są zazwyczaj dość sensacyjne, udostępnia je mnóstwo ludzi nie zastanawiając się, ile jest w nich prawdy. Dobrze to widać na przykładzie imigrantów, o których wiedzę czerpano głównie z plotek na Facebooku zamiast wiarygodnych źródeł. Na fali tamtych wydarzeń poszerzyła się grupa nacjonalizującyh radykałów. Ci, którzy od faszyzującej retoryki się odżegnywali, poszli w lewo, stąd wzrost popularności chociażby partii Razem.

W rezultacie mamy całe pokolenie ludzi świadomych braku perspektyw, którzy szukają jedynie wyjścia z impasu i nadania swojemu życiu właściwego kierunku.

Ponieważ ani obecnej ani poprzedniej władzy nie zależało na rozwiązaniu ich problemów, bomba niezadowolenia zaczyna tykać coraz głośniej. Partia rządząca w porę zauważyła potencjał w tym drzemiący i wykorzystała do osiągnięcia własnych celów. Zebrała „zawiedzionych” z biedniejszych regionów i przy pomocy kościoła skierowała ich złość na nadętych bogaczy ze stolicy czy złodziejskich wyzyskiwaczy z Niemiec. Odtąd wszelkie cechy lub zagadnienia kojarzone z którąś z tych grup (jak gender, LGBT, weganizm, imigranci) były wykorzystywane w propagandzie rządu do budowania politycznego kapitału. Po drugiej stronie barykady są „hipsterzy ze zbawixa”, którzy zdają sobie sprawę z konieczności reformowania kraju, ale czują się blokowani przez „nacjokatoli”.
Dopóki głos młodych będzie wykorzystywany do zbijania kapitału przez skompromitowane polityczne elity, które naprzemiennie rządzą od czasów transformacji, dopóty będziemy mieć do czynienia z zanikaniem autorytetów i pogłębianiem kryzysu.
Jesteśmy tykającą bombą, którą politycy przerzucają się nawzajem nie przejmując się perspektywą wybuchu. Wejście centrolewicy do internetu nic nie zmieni.
Ignorowanie problemów pokolenia wchodzącego właśnie na rynek pracy skończy się klęską nie tylko tej, ale także każdej kolejnej władzy.
————–
Milena Kowalczyk – o sobie:  Jestem była studentką dziennikarstwa z Warszawy, której jeden dziadek wojnę przesiedział w niemieckich więzieniach a drugi był ministrem w PRL.
The following two tabs change content below.