Kilka słów wyjaśnienia w sprawie Shakera Aamera

Do rozmowy na temat Shakera Aamera chciałabym dodać, że warto spojrzeć na blog Andiego Worthingtona, gdzie na bieżąco są dodawane informacje nie tylko o tej akcji ale o wszystkich więźniach z Guantanamo. To taka internetowa encyklopedia na ten temat.

Trzeba wiedzieć, że Shaker nie jest obywatelem brytyjskim, ale ma tam prawo stałego pobytu (żona i dzieci mają obywatelstwo). To właśnie jest jeden z problemów, bo on ma paszport Saudyjski. Władze USA i Wielkiej Brytanii boją się jak ognia jego świadectw o torturach, roli służb angielskich i prawdopodobnie także informacji o „samobójstwach” trzech więźniów w Guantanamo w 2006 r. Do tej pory władze Guantanamo starały się jak mogły, aby go odesłać nie do Anglii a do Arabii Saudyjskiej, gdzie byłby dalej oddzielony od rodziny i miałby usta szczelnie zakneblowane.

Decyzja z 24 września o ostatecznym uwolnieniu go (po 30 dniach które Kongres sobie zastrzega) jednak zakłada powrót do Anglii. Oby!

Pytanie jest, czy ten ostatni okres władze więzienia wykorzystają, aby go jeszcze dodatkowo pomęczyć póki mają tę mozliwość, czy postarają się go jako tako doprowadzić do ładu, aby świat nie zobaczył jak bardzo go zmaltretowali. Można tylko trzymać kciuki, że to ostatnie. Ja mam do Shakera szczególną sympatię, bo on się bardzo przyjaźnił z Moazzamem Beggiem (który był zwolniony w 2005), z którym razem pojechali w 2001 roku do Afganistanu z pomocą humanitarną. Mieli też – bardzo sensowny – zamiar aby jako religijni ale wykształceni i ‚zachodni’ muzułmanie, postarać się przemówić talibom do rozsądku zamiast ich politycznie izolować i wpędzać w kozi róg, co tylko prowadzi do dodatkowo agresywnych reakcji.

Zabrali ciężarne żony i malutkie dzieci, nie mając naturalnie pojęcia o tym co ich tam już po kilku miesiącach będzie czekało.
Po 9/11 i amerykańskim ataku na Afganistan, który się zaczął 07-10-2001, obaj zostali sprzedani Amerykanom. USA brało wszystkich jak leci, wszelkich przypadkowych Arabów i innych muzułmanów aby ich potem prezentować opinii światowej jako ‚najgorszych z najgorszych terrorystów’.

Wesprzyj #Medium

Nie znam Shakera, ale jego przyjaźń z Moazzamem (którego znam osobiście i bardzo cenię) jest dla mnie wystarczającą gwarancją, nawet bez wiedzy z różnych publicznie dostępnych źródeł, że on przez te całe 14 lat, począwszy od więzienia w amerykanskiej bazie wojskowej w Kandaharze, się wstawiał za słabszych więźniów, pomagał im ile mógł i płacił za to bardzo wysoką cenę, m.in. długimi okresami w całkowitej izolacji i innymi szykanami. Takim źródłem informacji jest m.in. Brandon Neely (pościł 17tego października), zreformowany guantanamski kat wojskowy, który regularnie udziela się jako świadek od kiedy zrozumiał, jaką krzywdę wyrządzał niewinnym ludziom.

Shaker w dodatku przez pierwsze lata był jednym z niewielu którzy władali angielskim, więc występował w imieniu współwięźniów w negocjacjach z władzami guantanamskimi. Za co też słono zapłacił. Głodówek prowadził niezliczoną ilość.

Gdyby był katolikiem, Kościół już by go wybrał na błogosławionego go za tę służbę dla bliźniego lub coś podobnego. Ale że on akurat wyznaje inną religię, to naturalnie na to nie zasługuje, za to można go dowolnie nazywać niebezpiecznym fanatykiem religijnym itp. Nota bene, nie twierdzę, że sam Kościół używa takich określeń, ale nie jeden chrześcijanin już tak.

Dla Pani Beaty dodam, żę nawet 10 % więżniów w Guantanamo nigdy nie zostało o cokolwiek oskarżonych, byli/są to ludzie – tak jak Shaker i Moazzam – z przypadkowych łapanek …

The following two tabs change content below.