Korelacja zamachów we Francji z wieloletnią europejską polityką naftową

Istnieje zasadnicza korelacja pomiędzy tragicznymi wydarzeniami we Francji a polityką naftową na świecie. Z jednej strony fundamentalizm islamski, którego finansowym źródłem jest Arabia Saudyjska w ciągu kilku ostatnich dziesięcioleci spowodował balkanizację Europy i zmienił ją w źródło dostarczające bojowników dżihadu (Europa więcej ich eksportuje niż ściąga). Z drugiej strony, zastępcza wojna w Syrii o gazociąg wytworzyła kryzys uchodźczy. Są to katastrofalne zjawiska, które będą kształtować nasz świat na stulecia.

Jakiś czas temu sformułowałem ostrzeżenie, że tysiące zindoktrynowanych afiliantów ISIS, którzy wśród uchodźców syryjskich będą przenikać do Europy, spowoduje wzrost nieufności między europejskimi potęgami, a granice w Unii znowu zostaną zamknięte kosztem spowolnienia gospodarek europejskich. Miałem rację.

W dniu 13 listopada 2015 roku terroryści ISIS dokonali ataku samobójczego w Paryżu, który stanowił najstraszniejszą zbrodnię terrorystyczną na francuskiej ziemi od WW2. Zmusiło to Francję do  zamknięcia granic i ogłoszenia stanu wyjątkowego.

Przedruk za: http://oil-price.net/en/articles/syrian-war-oil-prices-and-paris-attacks.php. Auto tekstu: Steve Austin. Tłumaczenie Rafał Betlejewski 

Francja wylęgatnią terrorystów?

W listopadzie 2015 roku rządy Francji i Niemiec szacowały, że mniej więcej 5,000 do 6,000 dżihadystów z Europy Zachodniej dołączyło do szeregów ISIS w Syrii. Spośród nich prawie połowa pochodziła z Francji i jest to w większości drugie lub trzecie pokolenie imigrantów algierskich. To czyni z Francji największego dostawcę zachodnich dżihadystów. Według francuskiej DGSE czyli służby wywiadowczej około 250 z nich powróciło ostatnio, dając telewizyjne i radiowe wywiady o swoich doświadczeniach w ISIS. Ta „medialna inwazja” trwa równocześnie z procesami sądowymi, w których skazuje się tych ludzi na niewielkie wyroki więzienia. Oczywiście państwo nie przestaje wypłacać im świadczeń socjalnych. Czy może dziwić, że setki kolejnych kandydatów rozważa przyłączenie się do ISIS, a liczba rośnie?

Mimo, że to „salafickie” wzmożenie jest czasem przedstawiane jako nowe zjawisko, to w rzeczywistości jest to wielopokoleniowa tendencja obejmująca prawie cztery dekady i jest konsekwencją polityki naftowej mocarstw europejskich.

Wesprzyj Fundację Dziennikarską mediumpubliczne.pl

Większość krajów europejskich nie ma żadnych rezerw ropy naftowej. Wkrótce po kryzysie naftowym w 1973 roku Europa usiłowała zawiązać długoterminowe partnerstw z państwami Zatoki Perskiej. W rezultacie ropa z Arabii Saudyjskiej i Kataru płynie do Europy w zamian za walutę, technologię, broń i kilka meczetów saudyjskich na terenie Unii.

Dla przykładu, w tym samycm czasie, gdy Belgia podpisywała z Arabią Saudyjską 99-letnią umowę najmu  na budowę Wielkiego Meczetu w Brukseli, w niewielkiej odległości na przedmieściach Molenbeek funkcjonowało bardzo żywotne siedlisko terrorystów. Madryt jest domem dla największego meczetu w Europie, również zbudowany przez Arabię Saudyjską. Wyuczeni w Arabii Saudyjskiej konserwatywni imamowie przejęli ster tych meczetów i poddali wahabickiej i salafickiej indoktrynacji pokolenia wyznawców. Wzywali muzułmanów w Europie, aby separowali się od rodzimych społeczeństw europejskich, które uznają za niegodne i szykowali się do przejęcia władzy. To dlatego islam polityczny zakorzenił się w Europie.

Mimo protestów i ostrzeżeń konserwatystów, lewicowi politycy europejscy nie tylko tolerowali tę retorykę, ale nawet uznali ją za pełne prawo muzułmanów. Uznali ją za swego rodzaju „walkę klasową”. Z biegiem lat, gdy populacja muzułmanów się rozrosła, partie socjalistyczne w Europie hołubiły islamski ekstremizm jeszcze chętniej pod pozorem wielokulturowości i tolerancji. Taka polityka była opłacalna dla wielu partii lewicowych, które były wielokrotnie wybierane do parlamentów. Kupowano głosy kosztem ogromnych tanich projektów mieszkaniowych i zasiłków celowych udzielanych preferencyjnie obywatelom obcego pochodzenia.

Niestety taka polityka stworzyła ogromne tanie dzielnice mieszkaniowe, które szybko stały się państwami w państwach, który to proces wzmożony został jeszcze salaficką retoryką autosegregacji. Dzisiaj niektóre z tych stref są islamskimi enklawami działającymi na własnych prawach bez obecności policji państwowej. We Francji są one odłączone od reszty społeczeństwa co nie zmienia faktu, że oferują bezpłatne zakwaterowanie, usługi medyczne oraz hojne świadczenia socjalne w zamian za głosy wyborcze. Ten sam wzór funkcjonuje w Belgii, Holandii, Wielkiej Brytanii, Szwecji i Niemczech. Po co zmieniać coś, co działa?

Sprawcy ataków terrorystycznych w Paryżu zostali wychowani i zradykalizowani we Francji i Belgii. Jednak socjalistyczny prezydent Francji, Hollande, natychmiast wyciągnął oskarżycielski palec w innym kierunku, czyli w stronę ISIS i Syrii odsuwając odpowiedzialność od swojego rządu. To pozwoliło Hollande zwiększyć wydatki państwa i deficyt budżetu z pominięciem zasad obowiązujących w UE, oraz zobowiązać się do przyjęcia kolejnych 30.000 syryjskich uchodźców – nowych wyborców w wyborach 2017 roku.

Powiedzmy to jasno: francuski problem z domowym terroryzmem wynika z dziesięcioleci uległości Francji wobec Arabii Saudyjskiej  finansującej polityczny islam – w imię utrzymania importu ropy naftoweej i eksportu broni. Cena wygórowana.

Wymiana handlowa i kulturalna Francji z Arabią Saudyjską jest nadzorowana przez specjalnie dedykowaną grupę roboczą w ramach rządu francuskiego (Groupe d’amitie Francja-Arabie Saoudite) kierowaną przez polityka Olivier Dassault, spadkobiercę lotniczego koncernu Dassault Defense Systems. W lipcu 2015 roku, Francja podpisała z Arabią Saudyjską rekordowy kontrakt opiewający na kwotę 12 miliardów dolarów na sprzedaż helikopterów, budowę dwóch reaktorów jądrowych i eksport zaawansowanych systemów broni do Królestwa Saudów – jednak część umowy dotycząca „wymiany kulturowej” jaka miałaby płynąć z powrotem z Królestwa do Francji nie została ujawniona do publicznej wiadomości. Biorąc pod uwagę ofertę Saudów budowy 200 nowych meczetów dla syryjskich uchodźców w Niemczech, czek na 12 mld USD na pewno ma swoją cenę, którą zapłaci każdy zwyczajny Pierre lub Michelle we Francji. Wygląda na to, że ręce francuskiej klasy rządzącej są związane i jest mało prawdopodobne, by sprzeciwiła się Arabii Saudyjskiej.

Po atatkach w Paryżu policja odkryła całe arsenały ciężkiej broni w znanych ogniskach islamistycznych, co pokazuje, że regularne wydziały prewencji nie radzą sobie z działalnością terrorystyczną w normalnych warunkach. Zamach paryski uszedł uwadze DGSE zwyczajnie dlatego, że liczba aspirujących dżihadystów osiągnęła masę krytyczną, przekraczającą możliwości nadzoru. Średnio potrzeba 20 agentów do monitorowania domniemanego terrorysty – więcej, jeśli jest on świadomy monitorowania. DGSE, która liczy 5.000 agentów, wielokrotnie ostrzegało, że nie może skutecznie monitorować francuskich dżihadystów ze względu na ogromną ich liczbę. Przyjmując te informacje, można założyć, że to co wydarzyło się w Paryżu będzie nową europejską normą.

Wojna o rurociąg w Syrii

Wojna domowa w Syrii wynika z braku porozumienia między Saudyjczykami a Rosją w sprawie przebiegu nowego gazociągu, który dostarczałby gaz z Zatoki na lukratywne rynki europejskie.

Rosja, której jedyną bazą wojskową na Morzu Śródziemnym jest Tartus, popiera inicjatywę Assada, by gazociąg szedł z Iranu przez Irak i Syrię (gazociągu Iran-Irak-Syria). Ale saudyjscy twardogłowi sunnici chcą obalenia Assada, który jest szyitą, z powodów religijnych. Chcą uruchomić własny w 100 procentach kontrolowany przez sunnitów gazociąg z Kataru przez Syrię do Turcji (gazociąg Katar-Turcja) i dalej do Europy. W wyniku tego sporu rozpętała się w Syrii zastępcza wojna – zastępcza, czyli prowadzona nie bezpośrednio, ale przez państwa trzecie.

mapa rurociagow

Początkowo Europejczycy zdecydowanli się obalić Asada dla tak zwanych „powodów humanitarnych”. Retoryka humanitaryzmu miała zasłonić prawdę, że chodzi o gaz i europejską zależność od Rosji.

Rosyjski prezydent zajął Krym i swoją wojowniczą postawą wepchnął Europę w ramiona Kataru i Arabii Saudyjskiej. Ale saudyjski plan rurociągu gazu ziemnego do Europy przez Syrię i Turcję miał pewien szkopuł: Assad musiałby zostać obalony.

USA poparły inicjatywę licząc na to, że jedyny śródziemnomorski port marynarki wojennej Rosji zniknie wraz z Assadem. Tak więc świat zachodni postanowił wprowadzić swój plan, który ma przynieść pokój i dobrobyt w regionie… ale do tego musi obalić Assada.

Ale obalanie Assada nie idzie zgodnie z planem. Poparcie Rosji dla Assada okazało się znacznie mocniejsze niż przewidywano. Ale co ważniejsze, popierani przez Zachód bojówkarze i bojownicy dokonali tak barbarzyńskich aktów terroru, że nawet służby Assada wymiękają, a Rosja wydaje się nagle stać po stronie „dobra”.

Ośmielony bezczynnością świata ISIS stopniowo przejął kilka pól naftowych w regionie i w celu finansowania swojej działalności rozpoczął przemyt ropy do Turcji na poziomie 50 milionów USD miesięcznie. Trasy i środki przemytu były dobrze znane, gdyż powstały podczas poprzedniego embarga naftowego na Irak, a powiązania finansowe są świetnie „naoliwione” w Turcji.

Dziś ropa nielegalnie przemycana przez ISIS do Turcji stanowi dość znaczący bo 3,5 procentowy udział w całkowitym imporcie ropy do Turcji.

Sojusznicy Turcji w NATO zaczynają kwestionować jej prawdziwe alianse i lojalność w walce z ISIS. Szczególnie ostro sprawa przedstawiła się gdy Turcja dokonała zestrzelenia rosyjskiego odrzutowca podczas gdy ten śledził konwój olejowy skierowany z Syrii do Turcji. Wierność Turcji stała się tak wątpliwa, że gubernator Teksasu, Rick Perry, wezwał do wykluczenia Turcji z NATO.

Legenda Imperium Osmańskiego

Historia Syrii szczególnie zwraca uwagę Turcji. Przez wieki większość z Bliskiego Wschodu, w tym obszar obecnie znany jako Syria, była częścią Imperium Osmańskiego. Imperium rządzone było z tureckiego Stambułu przez dynastię autokratycznych sułtanów, zwanych Ottomanami. Sułtan rządził na Bliskim Wschodzie, ale także sprawował dziedziczną pozycję Kalifa. Był więc zwierzchnikiem wszystkich sunnitów na świecie – swoistym muzułmańskim papieżem.

Imperium Osmańskie było sojusznikiem Cesarstwa Niemieckiego w czasie pierwszej wojny światowej. Gdy wojna została przegrana, rządy brytyjski i francuski zemściły się na Ottomanach, dzieląc ich imperium na prowincje i tworząc własne kolonie. Kolonie te przekształciły się w niezależne kraje i dziś mamy Syrię, Liban, Izrael, Irak, Kuwejt, Jordanię, Arabia Saudyjska, Egipt, Libię i Tunezję. Matecznik imperium pozostał niezależny, ale i rozbity. W 1922 roku armia obaliła sułtana i ogłosiła republikę, zmieniając nazwę Imperium na Turcję.

Przywódcy ISIS chcą stworzyć własne państwo jednocząc Irak, Syrię i Liban w jeden kraj. Następnie będą kontynuować podbój na wszystkie byłe terytoria Imperium Osmańskiego, aby je odtworzyć. Chcą także odtworzenia kalifatu. Mimo, że ich cele są hołdem dla Ottomanów, nie ma mowy o odtworzeniu dynastii. Po prostu romantyczna legenda świetnie służy budowaniu etosu nowego państwa i wyjaśnia konieczność represji. ISIS chce powrotu do starych dobrych czasów, kiedy każdego można było wychłostać lub zabić bez ingerencji sądów, prawa i demokracji.

Wszystko to dobrze rezonuje w Turcji i Turcja skrycie ISIS wspiera. Ale ISIS che imperium bez Turcji.

Walka Turcji z Kurdami, jedyną siłą zwalczającą ISIS na lądzie

Mimo że Turcja jest członkiem NATO i sojusznikiem Stanów Zjednoczonych, ma swoje własne cele, które często pozostają w sprzeczności z polityką Waszyngtonu. Po pierwsze, solą w oku Turków jest ruch separatystyczny Kurdów.

Kurdystan nigdy nie był niepodległym krajem, a dziś obejmuje swoim zasięgiem obszar zachodniego Iranu, północnego Iraku i Syrię Północną, oraz około jednej trzeciej terytorium Turcji. Nadrzędną obsesją każdego tureckiego rządu jest nie dopuścić do utraty tego obszaru, co nastąpi wraz z utworzeniem Kurdystanu. Zamiast dać Kurdom autonomię i postarać się zawrzeć z nimi sojusz, Turcy wolą represjonować, więzić i zabijać Kurdów w każdy możliwy sposób.

Ameryka, Francja i Wielka Brytania kochają Kurdów. Jednym z uzasadnień obalenia Sadama Husajna w Iraku był jego masowy mord dokonany na Kurdach. Kurdowie zaciekle walczyli obok zachodnich armii w wojnie Irackiej i ich sojusznicy nagrodzili ich dając im całkowitą autonomię w północnym Iraku, tuż przy granicy z Turcją. Na tym obszarze znajdują się sprawdzone i znaczące zasoby ropy naftowej i gazu ziemnego. To rozwścieczyło rząd w Ankarze, gdyż bogaty w ropę Kurdystan może wzrosnąć militarnie i postawić się Turcji.

Wyszkoleni i uzbrojeni przez USA Kurdowie są jedyną siłą, która miała jakiekolwiek postępy w walce z ISIS w północnej Syrii. Kurdowie wypychają ISIS w głąb Syrii. Ale ISIS potrzebuje utrzymać granicę z Turcją, której używa jako punkt przerzutowy w handlu ropą. Jako organizacja terrorystyczna ISIS może sprzedawać ropę tylko za pośrednictwem sprzyjającej im Turcji. Dla Turcji to świetny buznes, gdyż kupuje surowiec poniżej ceny rynkowej, a dodatkowo mają zastępczą armię do walki z Kurdami.

Wszystko wyglądało świetnie, dopóki uzbrojeni przez USA Kurdowie nie przystąpili do ofensywy na ISIS i nie zagrozili odepchnięciem ich sił od południowej granicy Turcji. Wtedy turecki rząd oświadczył, że ma już dość strasznych okrucieństw, jakie zachodzą w Syrii i że musi nieść pomoc humanitarną. Armia turecka rozbiła siły kurdyjskie na drobne kawałki. To pomogło odzyskać kontrolę ISIS nad północną Syrią, a tania ropa znowu płynie do Turcji. Ameryka nie zrobił nic.

Europa może się odwrócić od Arabii Saudyjskiej

Saudyjskie dążenie do obalenia Assada zwróciło uwagę mediów zachodnich. Zaczęło się pisać o saudyjskim finansowaniu terrorystów. W tym sensie Iran wydaje się dużo bardziej rozsądnym partnerem. Impas między USA i Rosją zużywa energię z jaką NATO chce się angażować w Syrii. Sojusznicy mogą w końcu opuścić Arabię Saudyjską i uświadomić sobie, że obalenie Assada nie jest warte milionów muzułmanów w Europie.

Co więcej, Europa ciągle potrzebuje nowego źródła gazu, aby zapobiec dławieniu nowo uwolnionych krajów Europy Wschodniej przez politykę energetycznego szantażu. Na politycznych salonach zaczyna się więc przebijać nowa myśl: zamiast walczyć po jednej lub drugiej stronie, czemu nie zbudować obu rurociągów i pozwolić im konkurować?

W interesie Europy jest posiadanie trzech źródeł gazu: z Rosji, z Kataru i z Iranu. W ten sposób żadna siła nie będzie mogła manipulować dostawami energii do Europy.

Co dalej z konfliktem w Syrii?

Saudyjczycy nie mają planu B, ale Iran ma i właśnie go realizuje. Iran chce przekuć swoją kapitulację w triumf, zdobywając możnych przyjaciół i odciągając ich od Arabii Saudyjskiej. Gdy Rosja i USA przestaną zmagać się w Syrii, wahabickie oddziały powstańcze będą musiały wróci do domu, to jest do Arabii Saudyjskiej. Zabiorą ze sobą sporo frustracji i broni.

Irański gazociąg zostanie zbudowany w Syrii. Po zakończeniu wojny w Syrii, amerykańskie zainteresowanie Kurdami zmaleje. Turcja zapewne wróci do sabotowania kurdyjskich aspiracji państwowych i postara się, żeby irański rurociąg poszedł jednak przez terytorium ich kraju zamiast po dnie morza Śródziemnego, co znacznie potani jego koszty. W ten sposób wzmocni swoje strategiczne znaczenie.

Natomiast Arabia Saudyjska może pogrążyć się w chaosie co zmniejszy jej zdolność oddziaływania na rozwój wypadków na świecie. Zmniejszenie saudyjskiego eksportu ropy spowoduje ponowny wzrost cen. Bez petrodolarów ISIS przestanie istnieć. Turcja natomiast może wzrosnąć i stać się głównym sunnici narodem na świecie – czyli tym, czym była za czasów kalifatu.

 

red. admin_mp
Chcesz napisać polemikę? Wyślij swój tekst na kontakt@mediumpubliczne.pl
Czy zgadzasz się z tezą artykułu? NieTak (Ocena: +8, liczba głosów: 12)
Loading...