Wybory w Ugandzie: Totalitarna demokracja 

Dla większości Ugandyjczyków jeszcze przed wyborami było jasne, kto zostanie ogłoszony zwycięzcą. Yoweri Kaguta Museveni jest jednym z najdłużej rządzących przywódców świata. I chyba nic się nie zmieni.

Korespondencja powstała dzieki grantowi z Funduszu Mediów

Wczoraj, jak co dzień na równiku, słońce wstało około siódmej. Dzień był pogodny, jednak ludzie pochmurni. Kelnerka zapomniała o filiżance serwując imbryk z kawą, gazeciarz wydał mi podwójną resztę. Zwykle gadatliwi kierowcy motocyklowych taksówek „boda boda” stali na ulicy zasępieni. Pełna życia i hałaśliwa Kampala zamieniła się w miasto duchów, patrolowane przez policję i wojsko.

Specjalnie dla #MP z Ugandy pisze nasza korespondentka Julia Prus. Julia działa też dla Kolektywu Reporterskiego.

Ugandyjczycy przy śniadaniu nie mogli sprawdzić wiadomości na Twitterze i Facebooku. Rząd w trosce o „porządek publiczny i bezpieczeństwo narodowe” zablokował w kraju dostęp do mediów społecznościowych.

W wielu komisjach głosowanie rozpoczęło się z dużym poślizgiem, ze względu na opóźnienia w dostawie urn i kart wyborczych. Do rozwścieczonych tłumów na czas przyjechały za to puszki z gazem łzawiącym i policja.

Dla większości Ugandyjczyków jeszcze przed wyborami było jasne, kto zostanie ogłoszony zwycięzcą. Od dawna wie to również Michael Okello.

Wesprzyj Fundację Dziennikarską mediumpubliczne.pl

– Tym bardziej musiałem oddać swój głos. Niech prezydent Museveni przestanie być z siebie taki zadowolony. Rządzi od 30 lat, ja się rok później urodziłem. Zdążyłem się ożenić, mam dwójkę dzieci i dyplom z księgowości. Ale pracy jak nie było, tak nie ma. Kiepsko widzę ten jego „stabilny rozwój” (hasło wyborcze NRM)Chcemy zmian! Nie zniosę już dłużej żółtego ( barwy prezydenckie). Chcę, żeby rządził niebieski! Jeśli wybory znowu będą sfałszowane, jestem gotowy na wojnę! 

Okello układa palce w literę V. To znak zwolenników Forum Dla Demokratycznej Zmiany, na czele której stoi Kizza Besigye – były lekarz prezydenta z czasów rebelianckich. Besigye już kiedyś wygrał wybory, ale nigdy nie został ogłoszony zwycięzcą.

Plakaty z kampanii prezydenta. Fot: Tomasz Grzyb
Plakaty z kampanii prezydenta. Fot: Tomasz Grzyb

Prezydent Yoweri Kaguta Museveni na czele Narodowego Ruchu Oporu ( NRM), jest jednym z najdłużej rządzących przywódców świata. Choć uczciwe wybory wygrał raz, a jego rządów urodziło się ponad 60% obywateli Ugandy. Nie pamiętają ani tyranii ekscentrycznego Idi Amina, ani dyktatora Miltona Obote.

Museveni zrobił w Ugandzie porządki, przepędzając z kraju również Armię Bożego Oporu. Obecnie jako najwierniejszy sojusznik Stanów Zjednoczonych w regionie Afryki Wschodniej, prezydent rozdaje militarne karty. Armia ugandyjska (UPDF) prowadzi operacje w Somalii, Demokratycznej Republice Konga, Sudanie Południowym i Republice Środkowej Afryki.

– Stary człowiek ocalił kraj i ty chcesz, żeby  teraz odszedł? Jak mógłbym porzucić bananową plantację, skoro właśnie zaczęła przynosić owoce? – Museveni pytał retorycznie na przedwyborczych wiecach tłumy.

W komisjach wyborczych nie było kurtyny. Intymność do głosowania zapewniały plastikowe miski. Foto: Tomasz Grzyb
W komisjach wyborczych nie było kurtyny. Intymność do głosowania zapewniały plastikowe miski. Foto: Tomasz Grzyb

Kiełbasa wyborcza w Ugandzie to najczęściej żółte koszulki z logo NRM i gotówka. W kraju gdzie ponad połowa mieszkańców żyje poniżej progu ubóstwa, głos można kupić za mniej niż dolara. NRM stać również na obietnice wyborcze, takie jak „Motyka dla wszystkich rolników” lub dofinansowanie przydomowych warzelni piwa na wsiach. Jednak dla większości młodych ludzi bez perspektyw na pracę, prezydent nie jest dobrym wujaszkiem. Jest dla nich przywódcą, za którym stoi skorumpowany i przerośnięty aparat państwowy. Przywódcą który gazem łzawiącym, pałami policyjnymi i gumowymi pociskami, brutalnie rozpędza demonstrantów.

Zdaniem jednego z wykładowców uniwersytetu Makarere, który wolał pozostać anonimowy, sprawy mają się tak: Miłość wyborców do prezydenta, to miłość prostytutki. On swoje głosy kupił i stoi za nim armia. Natomiast Besigye jest kochany miłością prawdziwą. Ludzie mu ufają. Wiedzieli że nie miał pieniędzy na kampanię, więc sami robili zrzutki. 

Po zakończeniu prezydenckiej kampanii FDC wydało oświadczenie, w którym dziękuje obywatelom za ponad 98 mln ugandyjskich szylingów w gotówce (30 tysięcy dol ), 11 krów, 78 kóz i niezliczoną ilość kurczaków.

Mimo, że rząd miał znacznie więcej pieniędzy na kampanie wyborczą, w której wzięło udział wielu ugandyjskich celebrytów, hitem tego sezonu stała się piosenka „Toka kwa bara bara sounds”, co w wolnym tłumaczeniu z suahili „Dźwięki wskazujące drogę do wyjścia”.

– Nie chcemy kolejnego rapu –  krzyczeli zwolennicy na wiecu FDC, parafrazując hit poprzednich wyborów. „Do You need another rap” – czytaj: „Zostaję na kolejną kadencję” to piosenka osobiście rapowana w 2011 roku przez obecnego prezydenta.

Rządowa propaganda, cenzura dziennikarzy, a teraz blokada mediów społecznościowych, działają raczej na niekorzyść rządzącej partii i rodzą frustracje. Kiedy wczoraj zablokowano dostęp do mediów społecznościowych, Ugandyjczycy szybko dowiedzieli się co to jest VPN. Od wczoraj aplikacje do korzystania z wirtualnych sieci prywatnych ściągnięto w kraju ponad 1,5 mln użytkowników.

Pod #UgandaDecides co minutę wyskakiwały setki nowy Tweetów. Internauci nie uwierzyli we wstępne wyniki z Krajowej Komisji Wyborczej, więc mimo zakazu władz publikują cząstkowe dane z punktów wyborczych i porównują z oficjalnymi danymi.

Za niezależne liczenie głosów wzięła się również opozycja. Na reakcję rządu nie trzeba było długo czekać.  W piątek po południu, sztab wyborczy FDC został otoczony przez wojsko, a zwolenników partii rozpędzono strzałami i gazem. Kizza Besigye ponownie został aresztowany. To już trzeci raz w tym tygodniu. Kordon policji i wojska otoczył też dom byłego premiera Ugandy i niezależnego kandydata – Amamę Mbabaziego.  W kilku częściach kraju i w stolicy wybuchły zamieszki. Do tej pory zginęły dwie osoby.

Wiec wyborczy Besigye. Fot: Tomasz Grzyb
Wiec wyborczy Besigye. Fot: Tomasz Grzyb

FDC uznała wstępne wyniki wyborów podane przez Krajową Komisje Wyborczą za sfałszowane.

Nocne życie w Kampali, znanej ze swoich barów i rozrywek, zamarło. Po ulicach miasta jeżdżą głównie patrole wojska i policji.

Ludzie gromadzą się przed telewizorami. Imprezy dzisiaj nie będzie, wszyscy w strachu czekają na jutro.

Od kilku godzin w niektórych sieciach telefonii przestaje działać sztuczka z VPN.

red. admin_mp
Chcesz napisać polemikę? Wyślij swój tekst na kontakt@mediumpubliczne.pl
Czy zgadzasz się z tezą artykułu? NieTak (Ocena: +5, liczba głosów: 7)
Loading...
Profilaktyczne aresztowania zwolenników opozycji. Foto: Tomasz Grzyb
Profilaktyczne aresztowania zwolenników opozycji. Foto: Tomasz Grzyb
Policja sprawdza karty wyborcze. Foto: Tomasz Grzyb
Policja sprawdza karty wyborcze. Foto: Tomasz Grzyb