Kochanek muzyki i dysonanse. Mroczna historia księcia z Neapolu

Był neapolitańskim księciem czasów renesansu. Panem rozległych posiadłości ziemskich. Ożenił się z jedną z najpiękniejszych kobiet swoich czasów, ale kilka lat po ślubie zamordował ją i jej kochanka. O jego wyczynach krążyły jeszcze za jego życia niesamowite opowieści, świadkowie najczęściej plątali się w zeznaniach, a narratorzy opowiadający o jego życiu w późniejszych stuleciach nadzwyczaj śmiało puszczali wodze fantazji. Poznajcie księcia madrygałów, kochanka muzyki, zabójcę, człowieka renesansu i autora poruszających kompozycji – zarówno świeckich, jak i religijnych, księcia Carla Gesualda da Venosę. W środę, 23 marca, na festiwalu Misteria Paschalia w Krakowie usłyszymy jego Responsoria na Wielki Tydzień.

 

Ekstrawagancja i perwersja?

Gesualdo da Venosa był zbyt wysoko urodzony, żeby komponować. Pierwsze księgi madrygałów opublikował pod cudzym nazwiskiem. Muzykę kochał jednak bardziej niż cokolwiek innego, w szczególności bardziej niż swoje dwie żony. Pierwszą zamordował. Z drugą ożenił się prawdopodobnie przede wszystkim z tego powodu, że była ona księżną Ferrary, jednego z najważniejszych ośrodków muzycznych ówczesnej Europy. Dzięki temu małżeństwu mógł wydrukować pierwsze księgi swoich utworów. Muzyce poświęcił całe swoje życie. Komponował od lat młodzieńczych aż do śmierci, a ludzie, którzy mieli z nim kontakt, rychło zauważali, że z księciem da się rozmawiać wyłącznie o sztuce kompozycji. Pod koniec życia wpadł na pomysł, by drukować partytury we własnym zamku w Gesualdo. Sprowadził tam weneckiego drukarza, który przyjechał do zamku wraz z całym warsztatem drukarskim. O ile utrzymywanie kapeli czy zespołu wokalnego na dworze było wówczas dość powszechne, o tyle prowadzenie drukarni, która wydawała kompozycje pana na zamku, było prawdziwym ewenementem, a nawet ekstrawagancją. To właśnie w tej drukarni, oprócz m.in. dwóch ostatnich ksiąg madrygałów Gesualda da Venosy, wyszły drukiem jego Responsoria na Wielki Tydzień.

Książę był jednym z najbardziej interesujących kompozytorów w historii muzyki, ale potomność zapamiętała go również z kilku innych powodów. Podobno spotykał się z czarownicami, pozwalał biczować się atrakcyjnym młodzieńcom, własnoręcznie wykarczował las, a w 1690 roku zabił swoją żonę i jej kochanka, zastawszy ich nocą we wspólnym łożu. Dziś znany jest przede wszystkim ze swoich świeckich dzieł, ale muzyki religijnej stworzył równie dużo, co zapewne może budzić zdziwienie. Owiany złą legendą, perwersyjny książę znany jest nam dziś raczej z umiłowania doczesnych przyjemności i z afektów skierowanych ku otaczającemu go światu, niż zaświatom. Jednak w istocie był on człowiekiem bardzo religijnym. Wraz z upływem czasu, być może wciąż gnębiony wyrzutami sumienia związanymi z zabójstwem żony, coraz częściej oddawał się pokutom, głównie biczowaniu. Na przedstawiającym go obrazie Przebaczenie Gesualda widzimy go pokornie klęczącego przed Bogiem, wznoszącego ku niemu wzrok pełen miłości i pokory. Tak pragnął zostać zapamiętany.

Bolesne dźwięki

Czym różnią się Responsoria da Venosy od dziesiątek innych podobnych utworów na Wielki Tydzień powstałych w czasach przełomu renesansu i baroku? Tym, że obowiązujące wówczas w kompozycji standardowe zaawansowane techniki polifoniczne kompozytor zastosował, posługując się swoim własnym językiem muzycznym – nie brakowało w nim oryginalnych modulacji, dysonansowych brzmień i bogatej chromatyki.

Dysonans to dwa jednocześnie grane dźwięki, których brzmienie ludzkie ucho odbiera jako nieprzyjemne. Sekunda mała, sekunda wielka, nona mała i wielka, tryton (zwany diabolus in musica)… Jeśli kiedykolwiek usłyszycie współbrzmienie, które będzie sprawiało wrażenie fałszywego lub po prostu nieprzyjemnego, będzie to prawdopodobnie oznaczało, że kompozytor posłużył się w tym miejscu jednym z wyżej wymienionych interwałów. Gesualdo sięgał po nie bardzo chętnie. Sekund, non i trytonów należy unikać, jeśli chce się, by utwór wprawił słuchacza w błogi nastrój i sprawiał mu przyjemność, gdy chcemy opowiedzieć w swojej kompozycji o niebiańskim spokoju i sielankowych uczuciach. Jeśli jednak chcemy odmalować cierpienie, miłosne męki, niepokój oczekiwania, piekło niesprawiedliwych oskarżeń lub wyrzutów sumienia czy wreszcie fizyczny ból, wówczas owe trudne w odbiorze interwały mogą okazać się bardzo przydatne.

Wesprzyj Fundację Dziennikarską mediumpubliczne.pl

A o tym właśnie Carlo Gesualdo opowiadał najchętniej. O cierpieniach miłości, która mając dawać rozkosz, skazuje odurzonego uczuciem na piekielne męki. O mroku i światłości, o radości i bólu, o sprzecznościach, jakie niesie ze sobą życie. Temat męki pańskiej to zatem jeden z tych, które mogłyby mu odpowiadać, tym bardziej, że jego język muzyczny jak ulał pasuje do opowiadania historii ukrzyżowania i zmartwychwstania. Dysonanse nie tylko przekazują abstrakcyjną ideę cierpienia. One po prostu sprawiają słuchaczom fizyczny ból, pozwalając przeżyć misterium pasyjne, poniekąd w nim współuczestniczyć.

Tenebrae (ciemności, mrok) – słowo, które w polskiej wersji tytułu arcydzieła Gesualda nie jest tłumaczone – czyż to nie słowo dla idealne dla mrocznego księcia? W czasach renesansu i baroku Responsoria przeznaczone były do wykonywania w kościołach w trakcie uroczystości Wielkiego Tygodnia. Prawdopodobnie również i w trakcie tej, podczas której prowadzący obrzędy trzymali w dłoniach zapalone świece, które w trakcie uroczystości jedna po drugiej gasły, aż zapadały całkowite ciemności. W walce światłości z ciemnością mrok na chwilę zyskiwał przewagę, a cała wspólnota wraz ze swoim pasterzem na chwilę zstępowała do piekieł. Czy towarzyszyła im wówczas muzyka Gesualda? To pytanie pozostaje otwarte.

Giovanni Belducci, Il Perdono di Gesualdo, 1609, fragment
Giovanni Belducci, Il Perdono di Gesualdo, 1609, fragment

Zapomnienie i sława

Do śmiałych pomysłów Gesualda kompozytorzy wrócą dopiero dwieście lat później. Główny nurt kompozycji, wraz z nastaniem baroku, popłynął wkrótce w zupełnie inną stronę. Zarówno jego dzieła świeckie, jak i religijne wraz ze śmiercią księcia popadły w zapomnienie. Stało się tak również dlatego, że Kościół Katolicki przechodził wówczas okres reformacji i ostrej krytyce poddawano wszystkie sfery życia religijnego – w tym muzykę towarzyszącą liturgii. Autorem zaleceń dla kompozytorów piszących muzykę kościelną w zreformowanym kościele stał się nie kto inny, jak stryj Carla, brat jego matki, na którego cześć da Venosa otrzymał imię – arcybiskup Mediolanu, święty Karol Boromeusz. Zgodnie z jego wytycznymi, muzyka religijna miała odtąd cechować się prostotą, być pozbawiona wszelkich sztuczności, ornamentyki i chromatyki. Wykorzystany w niej tekst miał być w pełni zrozumiały dla wiernych. Muzyka Gesualda, pełna chromatycznych przejść i modulacji mogących sprawiać wrażenie sztuczności, na pewno nie spodobałaby się jego wujkowi i w nowej, zreformowanej rzeczywistości Kościoła nie miała szans zaistnieć.

Współczesna moda na muzykę „przeklętego” kompozytora nie mija od ponad pół wieku. Jego utwory zostały odkryte i przywrócone słuchaczom około lat 50. dwudziestego wieku – po raz kolejny w historii muzyki, bo moda na kompozycje Gesualda nieustannie wraca i zanika. To właśnie w tym okresie odkryto i wydano drukiem również Tenebrae Responsoria, które błyskawicznie stały się muzycznym hitem. Do ówczesnych wielbicieli kompozytora należał między innymi Igor Strawiński, który napisał utwór na jego cześć, będący instrumentacją trzech jego madrygałów – Monumentum pro Gesualdo (1960), odbył także pielgrzymkę do jego zamku w Gesualdo. Ale hołd swoimi utworami złożyli mu zainspirowani jego twórczością także i inni liczni współcześni kompozytorzy, których nie sposób tu wymienić. Niesamowitą historią jego życia interesowali się także pisarze, między innymi Gustaw Herling-Grudziński, który ostatnie lata życia spędził w Neapolu. W jednej z nowel Julio Cortázara członkowie zespołu madrygalistów, wykonujący utwory Gesualda, doświadczają zaburzeń osobowości, związanych z ich osobistymi tragicznymi przeżyciami. Dolegliwości ustępują dopiero, gdy muzycy zmieniają repertuar. Na uwagę zasługują z pewnością film dokumentalny Śmierć na pięć głosów, który w zamku w Gesualdo nakręcił Werner Herzog, opera Francesca d’Avalos, potomka rodu nieszczęsnej małżonki Gesualda Maria di Venosa (1992), a także dwie opery – Luci mie traditrici i dla sycylijskiego teatru marionetek La terribile e spaventosa storia del Principe di Venosa e della bella Maria Salvatore Sciarrino.

 

Mistera Paschalia 

środa, 23 marca 2016

koncert: Carlo Gesualdo: Tenebrae Responsoria

miejsce: Kościół św. Katarzyny Aleksandryjskiej

godzina: 20:00

wykonawcy: sześcioosobowy zespół wokalny Capelli Cracoviensis

dyrygent: Jan Tomasz Adamus

 

Źródła: Pierre de Bourdeille – Żywoty pań swawolnych; László Passuth – Madrygał; Cecil Gray, Philip Heseltine – Carlo Gesualdo, Prince of Venosa: musician and murderer; Denis Morrier – Carlo Gesualdo; Glenn Watkins – Gesualdo: The Man and His Music; Glenn Watkins – The Gesualdo Hex: Music, Myth, and Memory; Muzykoteka szkolna; Polskie Radio Dwójka; Alex Ross – The Rest is Noise

red. admin_mp
Chcesz napisać polemikę? Wyślij swój tekst na kontakt@mediumpubliczne.pl
Czy zgadzasz się z tezą artykułu? NieTak (Ocena: +5, liczba głosów: 5)
Loading...
The following two tabs change content below.

Dorota Relidzyńska

Dorota Relidzyńska, filozofka i autorka tekstów, redaktorka tekstów poświęconych muzyce i popularyzujących naukę oraz historię. Ukończyła studia w Instytucie Socjologii i Filozofii Uniwersytetu Warszawskiego, studiowała w Instytucie Dziennikarstwa i Nauk Politycznych UW. Publikowała teksty o tematyce muzycznej i popularnonaukowej w gazetach codziennych i magazynach: Gazeta Wyborcza, Życie, Machina, Beethoven Magazine, Echos de Pologne, W Podróży. Pracowała w radiu Tok FM, w kanale informacyjnym Polsat News. Prowadziła projekty wydawnicze jako redaktor prowadząca i naczelna. Jest autorką haseł w polskiej Wikipedii poświęconych muzyce poważnej.