List do Rafała Betlejewskiego – Między prawą a prawą nogą

 

Michał Gostkiewicz w wywiadzie z Rafałem Betlejewskim opublikowanym w weekendowej Gazecie Wyborczej przytacza szokującą dla wielu wypowiedź Rafała Betlejewskiego „Ta zmiana u władzy to jest postęp. Cały naród będzie się musiał czegoś nauczyć, nie tylko jedna formacja polityczna.”

Trudno nie zgodzić się z Tobą, że po latach ciepłej wody z kranu, po długich latach kunktatorskiej polityki oderwanej od realnych problemów ludzi, „doświadczenie”, jakiemu poddany jest „cały naród”, będzie doprawdy pouczające. A w efekcie może okazać się (oby!) zbawczym otrzeźwieniem.

 

Nie przesadzałabym jednak z mówieniem o „postępie” w tym przypadku. No chyba, że postępem miałoby być, Twoim zdaniem, zderzenie z drzewem po pijackim rajdzie, wizyta na OIOM-ie i czteroletnia lub dożywotnia rehabilitacja. Uważasz, że to postęp?

Tym niemniej, Rafale, jako racjonalistka i socjalistka, jestem pełna sympatii dla Twojej wiary w postęp. Nikt tak jak socjaliści nie ufa w nieunikniony, choć podlegający zasadzie dialektyki, społeczny postęp.

Dalej Rafale, lecisz w wywiadzie znowu grubo prowokując mnie do repliki. Mówisz bowiem: „Można przyjąć, że Jarosław Kaczyński to zwyrodnialec i chce tylko władzy. Ale przecież my nie wiemy, co on naprawdę myśli.” Prawdopodobnie oboje wierzymy, Rafale, że Jarosław Kaczyński konsekwentnie realizuje swoje marzenie wyrażone ponad 20 lat temu w wywiadzie dla Teresy Torańskiej, w którym wyznał, że marzy o tym, aby zostać „emerytowanym zbawcą narodu”. Nie wiemy, jak ten człowiek zamierza nas zbawiać! Może nas wszystkich już dziś chce wysłać do raju? Zatem wybacz, ale czuję się nieco nieswojo, jeśli nie wiem, czy pochwycił mnie siłą i zamknął w piwnicy zwyrodnialec czy zbawca.

Wesprzyj Fundację Dziennikarską mediumpubliczne.pl

Wiara w ludzi, Rafale, to piękna cecha, która nas łączy. Dla mnie, jako racjonalistki i socjalistki całkiem naturalna.

Troszczysz się o wielowymiarową komunikację w publicznych mediach. O tak! Bez zdrowej i wszechstronnej komunikacji społecznej demokracja jest fikcją. Publiczne media to media wolne od cenzury realizowanej za pomocą realnego wpływu polityków, pogoni za kasą idącą za słuchalnością, oglądalnością czy klikalnością oraz wpływu ideologii ukrytej w tak zwanej „linii redakcyjnej”. Dla nas obojga jest jasne, że taki przekaz – krótko mówiąc „wcisk” – dostawaliśmy także przez wszystkie epoki medialne – także od poprzedniej politycznej opcji. Rozumiemy, że każdy człowiek „swój świat „uznaje za n o r m a l n y (…) A świat, w którym wygląda to inaczej, wydaje nam się fałszywy: więzi są fałszywe, kontakty są fałszywe, język jest fałszywy, a media są kłamliwe. To wszystko nieprawda – nasz świat jest tak samo alternatywny, jak świat tej drugiej strony.” Co do tego wszystkiego nie ma między nami sporu.

Te wspólne nam poglądy nie przeszkadzają Ci jednak sądzić, że Kurski – „twardy polityk” (jak sam twierdzi), jednak całkowicie ubezwłasnowolniony przez „zbawcę narodu”, nie zabije w mediach publicznych wielowymiarowej komunikacji. Wielka wiara jest w Tobie, Rafale. Zasadniczo rozumiem ludzką potrzebę wiary w rzeczy nadprzyrodzone. Jednak moja uboższa o transcendencję racjonalistyczna dusza nie dosięga takiego diapazonu.

Tak, tak, Rafale! Nie tolerujemy ani nachalnej propagandy, ani tej sprytnej ukrywającej swe cele. Chcemy dialogu i zrozumienia odmiennych racji. To jest to, co nas bezsprzecznie łączy.

Łączy nas znacznie więcej niż stosunek do komunikacji społecznej i pochwała demokratycznej zmiany władzy. Ba! Ja przecież zabiegałam o zmianę władzy przynajmniej od dziesięciu lat. Ale jak wynika z dalszej części wywiadu, obojgu nam wspólną jest niewzruszona miłość do wolności, równości i sprawiedliwości społecznej. Biorąc pod uwagę doświadczenia minionych lat, oboje marzymy o tym, aby ludzka godność już nigdy więcej nie była naruszana. Nasza głęboka humanistyczna empatia pozwala pojąć, że dajmy na to, zwolennik krzyża przed pałacem prezydenckim, wykpiwany, robiony w balona, ubierany w kostium debila i mohera odczuwa teraz ulgę „że … wreszcie go nie gnoją.” I słusznie zauważasz, ganiąc rodzące się z ich złości zło mówiąc: „Gorzej, jeśli reakcja będzie taka: „to teraz my będziemy was gnoić”. Po co ci Polacy tak się lubią gnoić nawzajem?” Agresji mówimy wspólnie NIE!

Właśnie, Rafale! Oni lubią się gnoić, a u nas (u mnie i u Ciebie) w sercu jest empatia dla ludzi i dążenie do poszanowania godności człowieka!

Zgadzamy się także z oceną przesłanki, że „Polska chodzi na dwóch nogach”. Ty mówisz, że u nas lepiej chodzi niż w Ameryce, w której zmiana władzy jest kosmetyczna i pozorna, bo tam nie zmienia niczego zasadniczo, a u nas bardzo wiele. Twierdzisz, że – „ostatnie osiem lat szła na jednej, i teraz ruszyła się ta druga. Nazwijmy ją konserwatywną. Ma skurcze, niezgrabnie kroki stawia, ale idzie do przodu” i że to bardzo dobrze.” i doprowadza Cię to do wniosku że: ”elita amerykańska jest zabetonowana”.

Ja jednak chciałabym zauważyć, że choć zasadniczo od wielu lat rzeczywiście Polska chodzi na dwóch nogach, to jednak kulawo, bo obie nogi i ręce są prawe.

Mimo tego, że tak wiele przesłanek nas łączy, to jednak fundamentalnie różnimy się co do zasadniczego wniosku.

Określasz się „radykalnym centrystą”. „Lewakiem i prawakiem” jednocześnie. Patrzysz na świat z punktu, który tylko wydaje Ci się centralny. Rozumiem, że szukasz pozycji do inspirowania dialogu. To ważne, ale dalece niewystarczające, a bywa czasem szkodliwe.

Jakiego bowiem szukasz centrum? Centrum między nogą prawą, a prawą? Między konserwatyzmem większym, a konserwatyzmem mniejszym? Między łamaniem prawa i konstytucji przez jednych i przez drugich. Między nepotyzmem poprzedniej władzy, a obecnej? Między wyzyskiem korporacyno-finasowego kapitalizmu chicagowskiego, a wyzyskiem kapitalizmu polityczno-oligarchicznego? Między patriotyzmem narodowym, a dziedzictwem europejskim? Między naszym nacjonalizmem, a nacjonalizmem obcych? Między opresją tych nad tamtymi, a potem na odwrót?

Naturą społecznej rzeczywistości jest konflikt, ale i dążenie do jego rozwiązania. To dialektyka.

Rozumiem, że chcemy je rozwiązywać bez zniszczenia i zabijania – a to przecież jeden ze sposobów rozwiązywania konfliktów.

Konflikty przecinają społeczną rzeczywistość na wielu płaszczyznach. Przedmiot każdego konfliktu wynika ze stanu ludzkich emocji i uczuć. Emocje te wyrażane są językiem względnie trafnie opisującym rzeczywistość lub (niestety częściej) tworzą świadomość fałszywą. W ten sposób konflikt bywa obiektywny albo subiektywny.

Rozwiązanie subiektywnych konfliktów jest możliwe albo poprzez zafałszowanie świadomości (a tego przecież nie chcemy), albo poprzez odnalezienie i uświadomienie ich obiektywnej natury. Obiektywny konflikt da się rozwiązać wyłącznie zmieniając realnie rzeczywistość. Najczęściej nie jesteśmy jednak w stanie bezpośrednio zmieniać rzeczywistości – a więc usuwać obiektywnych źródeł konfliktów. Ale jesteśmy w stanie, w jakiejś mierze zmieniać i uwspólniać język, oferować go stronom konfliktu (wpływać na świadomość i emocje), rozbrajać stereotypy udostępniając wiedzę.

Dzięki bezpośredniemu kontaktowi z ludźmi – ze stronami konfliktu – jesteśmy także w stanie przybliżać świadomość rzeczywistych, obiektywnych źródeł konfliktu.

Pytasz: „No dobra, ale masz swój zestaw poglądów, swoją moralność – a tam po drugiej stronie to, co ty uważasz za moralne, jest uważane za niemoralne i złe. I jak tu się dogadać?”

Otóż tak: Nie wystarczy empatia zwrócona ku wszystkim i figura katalizatora. Nie wystarczy nawet obiektywizm. Tu potrzebne jest oświetlenie interesów demiurgów jaśnie manipulujących świadomością skonfliktowanych stron. Tu potrzebna jest także, jako narzędzie, Twoja analiza i synteza. Poszukiwanie rozwiązań – kreacja – to nie to samo co znajdowanie kompromisowego środka.

Ty, jako twórca organizacji budującej medium publiczne, jako dziennikarz i artysta jesteś szczególnie do takiej kreatywnej postawy predestynowany. Bo to właśnie jest publiczna debata.

Chcesz napisać polemikę? Wyślij swój tekst na kontakt@mediumpubliczne.pl
Czy zgadzasz się z tezą artykułu? NieTak (Ocena: +24, liczba głosów: 28)
Loading...
Główne zdjęcie artykułu pochodzi z biblioteki zdjęć #MP
The following two tabs change content below.
mm

Anna Grodzka

Anna Grodzka – psycholożka i polska działaczka społeczna. Autorka wielu artykułów i felietonów. Pracuje w Fundacja Trans-Fuzja a od 2015 roku związana z Medium Publicznym.