Impeachment Dilmy Rousseff: czy Brazylia kroczy w kierunku zamachu stanu?

17 kwietnia Brazylijski Kongres dał zielone światło dla impeachmentu prezydent kraju, Dilmy Rousseff. Wszystko to przez brazylijski skandal stulecia, który zaczął się od afery korupcyjnej w państwowym koncernie naftowym Petrobras.

W skandal ten uwikłani byli i są nadal politycy i najpotężniejsi brazylijscy biznesmeni. Wielu z nich aresztowano. Teraz ofiarą pada sama prezydent. Paradoks polega jednak na tym, że Rousseff, w przeciwieństwie do swych oskarżycieli, jest wolna od zarzutów korupcyjnych.

Dzisiejsza Brazylia przypomina beczkę prochu. Masowe demonstracje przeciwników i zwolenniku rządu, spowolnienie gospodarcze, skandale korupcyjne. Aresztowania polityków i biznesmenów, próba wplątania w aferę ikonę brazylijskiej polityki Luiz Inácio Lula da Silvy, i wreszcie prawdopodobne odsunięcie z fotela prezydenckiego prezydent kraju (w maju o jej dalszych losach wypowie się Senat). Społeczeństwo się podzieliło – jak nie było od czasów dyktatury trzy dekady temu.

Próba odsunięcia Dilmy Rousseff z fotela prezydenckiego miała miejsce już w grudniu 2015 roku. Jednak wówczas większość posłów opowiedziało się za pozostaniem pani prezydent. Sytuacja diametralnie się zmieniła po tym, jak partia PMDB (Partia Demokratycznego Ruchu Brazylijskiego), dotychczasowy największy koalicjant, opuściła koalicję z Partią Pracujących. W czasie afery korupcyjnej zwanej Lava Jato, aresztowano wielu polityków z ekipy rządzącej jak i tych z opozycji m.in. działaczy politycznych wywodzących się z PMDB. Przykładowo marszałek senatu, który najgłośniej wzywał do impeachmentu, Eduardo Cunha jest oskarżany o przyjęcie 5 milionów dolarów łapówki od Petrobrasu.

Wiceprezydent i przewodniczący PMDB Michel Temer, jest objęty dochodzeniem w tej samej aferze – co ciekawe – to on właśnie miałby przejąć obowiązki Dilmy, choć nie wiadomo na jak długo, bo i wobec niego najpewniej zastosowano by procedurę usunięcia z urzędu. Tak oto mielibyśmy podwójny impeachment. W liczącej 65 członków specjalnej komisji parlamentarnej, która zarekomendowała wszczęcie procedury impeachmentu, 36 osób ma wyroki lub postawiono im zarzuty prokuratorskie. To pokazuje, jak skomplikowana i przede wszystkim, jak brudna jest brazylijska polityka.

Sama Dilma Rousseff nie była powiązana ze skandalem korupcyjnym, oskarżana jest jedynie o budżetowe nieprawidłowości, ale to ona najprawdopodobniej będzie jedną z największych ofiar kryzysu. New York Times w swoim eseju na temat brazylijskiego kryzysu skonstatował całą tę sytuację  słowami – „Ona nic nie ukradła, pomimo tego będzie sądzona przez bandę złodziei”.

Jednak dla opozycji, która przegrała czwarte wybory z rzędu, to idealna okazja, aby zaatakować i odwołać Rousseff. Wcześniej ciężko było zakwestionować sukcesy Partii Pracującej, z której wywodzi się obecna prezydent i legendarny Lula Da Silva. To za ich rządów z biedy wyszło 40 mln ludzi, Brazylia zyskała prestiż i status międzynarodowy. Bez dozy przesady można stwierdzić, że ostatnie 10-15 lat, było najlepszym okresem w całej historii Brazylii.

Wesprzyj #Medium

Ważną rolę w brazylijskim chaosie odgrywa sędzia Serio Moro. Działania tej postaci są dość mocno kontrowersyjne. To on polecił policji federalnej założyć podsłuchy w biurach… pani prezydent kraju, a także podsłuchiwano prawników pracujących dla Luli. To na jego wniosek zatrzymano byłego prezydenta i przesłuchiwano go 3 godziny. Przypisuje on Luli zakup luksusowego mieszkania i ukrywanie majątku. Byłemu prezydentowi, póki co, nic nie udowodniono.

Warto zaznaczyć, że w ostatnim czasie wiele się mówiło o tym, że Lula Da Silva może kandydować na urząd prezydencki w 2018 roku. Być może wplątanie w aferę Lulę ma na celu skompromitowanie go, aby nie startował w następnych wyborach prezydenckich.

Zwolennicy Partii Pracujących mówią wprost – w Brazylii dochodzi do zamachu stanu. W podobnym tonie wypowiada się ex-prezydent Lula da Silva, Prezydent Brazylii Dilma Rousseff traktuje próbę odsunięcia jej od władzy także jako „pucz” i nie zamierza podać się do dymisji. „Jestem ofiarą niesprawiedliwości. Będę walczyć tak, jak walczyłam przez całe moje życie”.

Leonard Boff, jedna z ikon brazylijskiej Teologii Wyzwolenia pisze, że obecna sytuacja w kraju przypomina rok 1964. To wtedy miał miejsce przewrót wojskowy. Armia obaliła za pomocą luf karabinów populistycznego lewicującego prezydenta João Goularta, w wyniku czego władze przejęli wojskowi, do koszar powracając dopiero 20 lat później.

TeleSUR, latynoski odpowiednik CNN i inne lewicowe, latynoamerykańskie media alarmują, że odżywa dawna ponura tradycja – obalanie postępowych i demokratycznych rządów w imię bogatej mniejszości. Przypominają także, że w XXI wieku już dochodziło do puczów w regionie (Wenezuela 2002 rok, Honduras 2009) czy do kontrowersyjnych impeachmentów (Paragwaj 2012 rok – usunięcie od władzy byłego lewicowego księdza Fernando Lugo, który po pół wieku przełamał system monopartyjny w kraju). O paragwajskim impeachmencie wielokrotnie mówiło się, że to nowy rodzaj przewrotu, dokonany w białych rękawiczkach, a nie jak dawniej – za pomocą wojska. Teraz podobny scenariusz prawicowego przewrotu ma mieć miejsce w Brazylii.

Kontrowersyjny impeachment, chaos, spowolnienie gospodarcze powodują to, że pozytywny wizerunek i prestiż latynoskiego kolosa stopniowo ulega zniszczeniu. Przez ostatnią dekadę Brazylia budziła podziw, a nawet zazdrość na świecie. Dla wielu krajów latynoamerykańskich stała się wzorem. Skutecznie połączyła wodę z ogniem, czyli neoliberalizm ze sprawiedliwością społeczną. Miliony biedaków stworzyło tzw. nową klasę średnią. Boom gospodarczy, skuteczna walka z nędzą, do tego rosnąca pozycja międzynarodowa Brazylii. Ukoronowaniem sukcesu miało być przyznanie Brazylii dwóch prestiżowych imprez – Mundialu i Letnich Igrzysk Olimpijskich w Rio.

Obecne zawirowania w Brazylii niewątpliwie osłabiają atrakcyjność brazylijskiego modelu za granicą. Do tego dochodzi niepewność polityczna co do tego, kto będzie następnym prezydentem Brazylii (i na jak długo?), co utrudnia brazylijskiej dyplomacji odgrywać swoją tradycyjną rolę jako primus inter pares w Ameryce Południowej. I to wszystko 100 dni przed Igrzyskami Olimpijskimi w Rio de Janeiro, które miały pokazać światu lepsze, pozytywne oblicze Brazylii.

 

The following two tabs change content below.

Tomasz Skowronek

Autor jest komentatorem geopolitycznym, specjalizuje się zwłaszcza w Ameryce Łacińskiej i Europie Południowej. Publikował m.in. na portalach stosunki.pl magazyn kontakt.pl i histmag.org, oraz w dzienniku „Trybuna” i miesięczniku „Stosunki Międzynarodowe”.