Dramatyczny list matki zgwałconej Kasi – Upokarzaniu ofiar powiedzmy STOP

Karolina Lubryczynska, https://www.flickr.com/photos/karolajnat/

Nazywam się Mirosława Piórkowska, mam 60 lat. Jestem mamą Kasi z Będzina, która padła ofiarą gwałtu ze strony policjanta. I wszystkim autorom wulgarnych komentarzy pod adresem mojej córki mówię „STOP”!

„Człowiek, to brzmi dumnie”, ale ta złota myśl nie przyświeca większości państwa dzieci, które żyją ze mną i Kasią na tym samym osiedlu, w tym samym mieście, które spotykam w internecie. Ja osobiście ich wszystkich nie znam, choć czasem przemykali mi na ulicy lub słyszałam, jak głośno rozmawialiście o nich w sklepie. Nigdy nie interesowałam się ich życiem osobistym, zostawiając im prawo do prywatności. Ale nagle oni wszyscy zainteresowali się mną i moją córką, tylko dlatego, że Kasia miała odwagę powiedzieć, co ją spotkało.

Nagle muszę się nimi zainteresować i patrzę na nich z niedowierzaniem: widzę ich wpisy na Facebooku, w których wyśmiewają i poniżają moją córkę, ofiarę gwałtu.

Ja jako jej matka mówię „STOP”. DOŚĆ TEGO! Powstrzymajmy katów, którzy dokonują haniebnych czynów przemocy bezpośrednio oraz pośrednio, wypowiadając się na ten temat z ironią i drwiną.

Nieważne czy jest to „lokalny celebryta”, który za swoje wpisy zbiera owacje pod postacią tak zwanych „lajków”, czy też osoba ciesząca się ogólną popularnością, uśmiechająca się z pierwszych stron gazet. DOŚĆ! Wszystkie te osoby są dla mnie psychicznymi gwałcicielami, którzy niejednokrotnie wyrażają swoje chamskie zdanie, tylko po to, żeby zaistnieć w sieci. To przez takie osoby, jak wasze dzieci, które powinny być dla was dumą, ofiary gwałtów i przemocy dźwigają same balast zbrodni! To właśnie przez nich dochodzi do tragedii, a oprawcy mają pozwolenie do dalszych działań!

Czy mamy więc pozwalać na to, aby upokarzanie ofiar przemocy seksualnej było hołdem składanym ich oprawcom?

Wesprzyj Fundację Dziennikarską mediumpubliczne.pl

Ja mówię „NIE”!

Jutro to może być twoja córka, twoja żona, twoja siostra. Co poczujesz, jeśli wtedy to ja będę się z niej śmiać? W internecie pojawiają się informacje o tym, że Mariusz K. mógł nie być jedynym policjantem, który nadużywając władzy dopuszczał się takich przestępstw? Co jeśli te doniesienia się potwierdzą? Czy zamiast napadać na moją córkę nie powinniśmy raczej skierować uwagę na funkcjonariuszy prawa w naszym mieście i zastanowić się, jak wiele jest takich dziewczyn jak Kasia, które ukryły prawdę z obawy przed konsekwencjami? Także takim, jakie spotykają dziś Kasię od Was.

Czytaj tekst napisany w reakcji na ten list: Nazywam się Diana Mikłowska i jestem ofiarą gwałtu. Jestem młoda, jestem piękna, jestem silna.

Nazywam się Diana Mikłowska i jestem ofiarą gwałtu. Ale jestem też kobietą i człowiekiem, który czuje, ale ma też siłę żeby powiedzieć głośno NIE!

Jestem dumna ze swojej córki, że odważyła się mówić o tym, co ją spotkało, że temat tabu ujrzał światło dzienne.

Jestem dumna, że nie bała się wystąpić przeciwko policjantowi, który ma za sobą struktury państwa, broń, blachę i kolegów.

Jestem dumna, że nie robi tego tylko dla siebie, ale też dla innych kobiet, a zwłaszcza dla swojej kochanej bratanicy Dusi.

Jestem dumna, że w dzień po opublikowaniu przez pana Betlejewskiego filmu, w którym mówi o tym, co ją spotkało, wyszła z domu z podniesioną głową, tylko po to, by stawić czoła całej osiedlowej elicie szyderców, że nie dała się zastraszyć i że każdego kolejnego dnia podejmuje to wyzwanie.

Jestem dumna, że nie ucieka, kiedy słyszy, jak ktoś za jej plecami wyraża się o niej w chamski sposób, że reaguje na to i doprowadza do konfrontacji twarzą w twarz bez względu na reakcję otoczenia.

Czy wy rodzice dzieci z tych tak zwanych „dobrych domów” możecie powiedzieć z dumą to samo o swoich dzieciach? Wątpię!

Powiem wam, co czuje matka ofiary gwałtu – jest to niewyobrażalny ból, gniew i chęć samodzielnego wymierzenia sprawiedliwości, nawet za karę pozbawienia wolności! To samo czuję teraz wobec waszych dzieci, które ośmielają się manifestować swoją pogardę i brutalny dowcip na łamach prasy, internetu i wśród swoich znajomych! W imię czego?

Oceniając charakter czy wygląd człowieka, nie należy oceniać jego samego, bo jest to niemożliwe. To, w jakim stopniu jesteśmy ludźmi, oceniane jest na podstawie naszych czynów, na które potrafimy się zdobyć dla innych, nie dbając o to, jak zareaguje nasze otoczenie oraz ilu tych tak zwanych „przyjaciół” stracimy! Skoro wasze dzieci uważają się za celebrytów i królów internetu, to jakimi cechami powinny się wyróżniać na tle innych? Czy nie powinny świecić pozytywnym przykładem? Zamiast tego mówią moje córce, że „daleko jej do statusu człowieka”.

Nie ważne z jakiej rodziny pochodzą, ile „lajków” zdobyli, ja im mówię „STOP”, bo nie można bezkarnie deptać czyjejś godności!

Ja nie piszę do Was rodziców prośby, abyście zastanowili się nad postępowaniem Waszych dzieci, tylko żeby wam uświadomić, ze każdy może być ofiarą w taki czy w inny sposób, bo nigdy nie wiadomo, czy jest się samemu katem, czy katem jest osoba, z którą budzimy się rano w łóżku, pozujemy do zdjęć i wspieramy w dręczeniu bezbronnej kobiety, która odważyła się publicznie powiedzieć „Niechcetego”.

Mnie nie jest wstyd za moją córkę i jej wolę walki o sprawiedliwość, a czy wy możecie powiedzieć głośno to samo?

Nazywam się Mirosława Piórkowska, mam 60 lat, jestem mamą zgwałconej Kasi i jestem z niej dumna. Chciałabym, żebyście mogli być dumni ze swoich dzieci.


Od redakcji:

Sprawa Kasi pojawiła się na łamach Medium#Publicznego 15 stycznia 2016 roku – wzbudzając sensację. Większość polskich redakcji podchwyciło temat, robiąc z tego własne doniesienia – aczkolwiek wcześniej, jak mówi sama Kasia, nikt nie chciał jej słuchać. Kasia dotarła do nas za pośrednictwem projektu „niechcetego” którego autorem jest Rafał Betlejewski, jednocześnie redaktor naczelny Medium. Teraz, gdy sprawa przycichła, Kasia została sam na sam z traumą oraz tym, co wiele kobiet określa mianem „wtórnej wiktymizacji” czyli mówiąc wprost nienawiścią własnej lokalnej społeczności. Zamiast Kasi pomóc, jako osobie pokrzywdzonej, mówi się jej, że „sama chciała”, że „oficer by się nią nie zainteresował” lub oskarża o to, że chce „wypłynąć na skandalu”, co jest już wyjątkowo głupie.

Niestety doświadczenie Kasi jest takie samo, jak tysięcy innych kobiet, które postanowiły mówić o tym głośno, lub które po prostu zgłosiły sprawę na policję, bo już samo to często wystarczy, by wzbudzić uśmieszki, drwiny i wytykanie palcem. Źródłem tego są głęboko ukryte w nas wzorce męskiej dominacji, wedle których kobieca seksualność ma zostać ukryta, ma być wstydliwa, natomiast mężczyźni mogą z niej korzystać bezkarnie. Za takim obrotem spraw stoją często młode typki, niedoświadczeni mężczyźni, lub jak ich nazwaliśmy „odbezpieczeni chłopcy”, którzy pozostawieni sami sobie bez jakiejkolwiek edukacji seksualnej rżą idiotycznie na brzmienie słowa „ruchać”. Ci chłopcy są potężnym wyzwaniem wychowawczym dla nas wszystkich – dla całego społeczeństwa, gdyż to on zmieniają się w „odbezpieczonych mężczyzn” którzy nigdy nie dojrzali i są wstanie posunąć się do gwałtu.

Jeśli się zastanawiamy, dlaczego tylko 10% przestępstw seksualnych zgłaszana jest na policję, to w powyższym liście mamy odpowiedź.

Rafał Betlejewski

Czytaj opowieść Kasi z Będzina: http://niechcetego.blogspot.com/2015/10/katarzyna-i-policjant-mariusz-k-z.html

Kasia Bedzin zrzut

Chcesz napisać polemikę? Wyślij swój tekst na kontakt@mediumpubliczne.pl

Czytaj tekst Rafała Betlejewskiego o doświadczeniu Kasi: Albo robisz mi loda, albo cię zniszczę.

Będzin, wieczór. Pod Biedronkę podjeżdża samochód, w którym siedzi nadkomisarz Mariusz Ka. Jedzie prosto z wywiadówki syna. Ma przekazać poufne informacje Kasi Pe

Główne zdjęcie artykułu pochodzi z portalu www.flickr.com
Autor: Karolina Lubryczynska
Czy zgadzasz się z tezą artykułu? NieTak (Ocena: +29, liczba głosów: 33)
Loading...
The following two tabs change content below.

Mirosława Piórkowska