Miłośniczka sztuki performance broni Prowokacji Betlejewskiego

Performance obala barierę między teatrem a życiem. Obejmuje zarówno scenę, jak i ulicę, sztukę i życie, estetykę i politykę. Jest aktualnym tworzeniem, swoistym „dzianiem się”, a terenem jej aktywności są zachowania ludzkie.

W latach 50-tych zwłaszcza w środowiskach kontrkulturowych i kontestacyjnych, zrodziła się nowa forma artystycznego wyrazu – sztuka performance, którą cenię i która mnie pociąga, gdyż obala barierę między teatrem a życiem i obejmuje zarówno scenę, jak i ulicę, sztukę i życie, estetykę i politykę, jest aktualnym tworzeniem, swoistym „dzianiem się”, a terenem jej aktywności są zachowania ludzkie.

Prowokacja Betlejewskiego wzbudziła burzliwe dyskusje dotyczące tylko aspektu moralnego. Dlaczego nikt nie zapytał o granice wolności artystycznej, o zasadność przekraczania wszelkich tabu, przekreślania wszystkich tradycyjnych paradygmatów estetycznych i etycznych, bo to wszystko jest przypisane sztuce performance właśnie – z której Betlejewski się dzisiaj tłumaczy, moim zdaniem, jakże niepotrzebnie.

Dla mnie, filozofa, sztuka performance to perspektywa, potencjał, jedna z możliwości rozumienia człowieka oparta na wielu podstawach.

Betlejewski w odcinku z bezrobotnymi nie zrobił nic poza tym, że sprowokował, nagrał i upublicznił napięcia i sprzeczności nurtujące współczesny świat, a ludzie go za to linczują, tak niemiła jest im ta rzeczywistość, którą sami tworzą.

Performer nie koncentruje się wyłącznie na „graniu dla widza”, każda prowokacja jest jego intymnym i indywidualnym doświadczeniem siebie. Spójrzcie na to jak na specyficzny rodzaj refleksji nad sensem życia i ludzkości, nad problemami egzystencjalnymi, nurtującymi współczesnego człowieka. Człowieka przytłoczonego komercjalizacją i konsumeryzmem, zagubionego w globalnej masie, pragnącego ocalić resztki swej osobowości, zaznaczyć swą indywidualność i jednocześnie sprzedającego tę indywidualność, osobowość i jak widzieliśmy godność w warunkach beznadziejności.

To jest niby ta wina Betlejewskiego?

Wspólne przeżywanie i zaangażowanie to próba zsolidaryzowania artysty z odbiorcą i zwrócenie uwagi, iż borykają się oni przecież z tymi samymi problemami.
List do redakcji nadesłała Zuo Ptaszyna.
Zdjęcie: Niepokój, performance by Piotr Riaska, upgalleryberlin.com