To żadna sprawa być głuchym

Jeśli rodzic otrzyma informację, że dziecko jest głuche, lekarz od razu powinien powiedzieć: Człowieku, ucz się języka migowego. To będzie dla twojego dziecka najlepsze. Będziesz z nim prowadził normalną, bogatą, głęboką komunikację. Będziecie się kochać, kłócić, rozmawiać o tym, co się wydarzyło w szkole, o wszystkim. – z Piotrem Kowalskim z Łódzkiego Oddziału Polskiego Związku Głuchych rozmawia Anna Jurek.

Anna Jurek: Czego osoby słyszące nie wiedzą o osobach głuchych?

Piotr Kowalski: Nie wiedzą, że dla osób głuchych to nie brak słuchu jest najdotkliwszy. Większym problemem jest to, że język polski jest dla nich językiem obcym. Przeciętny Kowalski myśli sobie tak: Eee tam, to żadna sprawa być głuchym. Wszystko można przeczytać i spokojnie funkcjonować w społeczeństwie. Ja też tak myślałem, kiedy przychodziłem do pracy w Polskim Związku Głuchych. Rzeczywistość jest oczywiście bardziej skomplikowana. Są osoby głuche, które doskonale nauczyły się języka polskiego i dobrze sobie z nim radzą – czytają gazety, książki itd. Ale jest też duża grupa osób, które nie znają polskiego w wystarczającym stopniu. Przeciętnie, po zakończeniu edukacji na poziomie ponadgimnazjalnym, czyli po 11 latach nauki, znają język polski na poziomie średnio zaawansowanym. Głusi mają szczególnie utrudniony dostęp do informacji. Nie docierają do nich informacje dźwiękowe, jak choćby wiadomości telewizyjne czy radiowe. W telewizji nie ma tłumaczenia na język migowy i jest bardzo mało napisów. Trzeba też pamiętać, że duża część drukowanej wiedzy jest bezużyteczna dla osób, które nie czytają. Wiele materiałów dla głuchych jest przedstawionych w wersji uproszczonej, co nie oddaje złożoności przekazywanych treści. Zamknijcie oczy, przenieście się do kraju, którego język dopiero poznaliście, i spróbujcie zorientować się w życiu politycznym tego kraju, w zasadach, które nim rządzą lub załatwić coś w urzędzie. To będzie bardzo trudne.

Ile osób głuchych jest w Polsce?

PK: Mamy w kraju ok. 200 tysięcy osób, dla których pierwszym językiem jest język migowy. Tylu mieszkańców ma Radom. Jednak ludzi, którzy w ogóle mają problem ze słuchem, jest w Polsce około miliona. Mówimy tu o takich osobach, które od urodzenia mają uszkodzony słuch, straciły go wskutek wypadków, ale też o ludziach starszych, którzy tracą słuch. Ważne jest, aby odróżniać osoby głuche od słabosłyszących. Osoby głuche komunikują się za pomocą języka migowego, czasem czytają z ruchu ust. Natomiast osoby słabosłyszące często korzystają z aparatów słuchowych. To są dwie różne grupy, które potrzebują innego wsparcia i innych narzędzi, żeby dobrze funkcjonować w społeczeństwie.

Czy głuchych także dotykają jakieś stereotypy?

Wesprzyj Fundację Dziennikarską mediumpubliczne.pl

PK: Społecznie głusi postrzegani są bardzo specyficznie, bo wiadomo, że „czego głuchy nie dosłyszy, to zmyśli” albo „od głuchego niedaleko do głupiego”. Czasem porównuje się kłopoty ze słuchem do kłopotów ze wzrokiem, a to zupełnie inny kaliber trudności. Jeśli ktoś mruży oczy, bo słabo widzi, musi pokonać inne bariery niż niedosłyszący lub niesłyszący. Wspólnotę bowiem budujemy przez uszy. Żyjemy w świecie komunikatów, dźwięków. I jeśli cały czas musisz pamiętać, żeby mówić głośniej, patrzeć na osobę, z którą rozmawiasz, pamiętać, żeby nie mówić do niej z drugiego pokoju, bo Cię nie usłyszy, to komunikacja jest trudniejsza, bardziej wymagająca. Stąd już niedaleka droga do stereotypów.

Jak wyrównywać szanse osób głuchych?

PK: Uczciwie byłoby, gdyby we wszystkich programach telewizyjnych były napisy lub tłumacz języka migowego. Jasne, jest to kwestia pieniędzy, ale także dobrej woli. Są kraje, w których jest oddzielny program dla głuchych finansowany przez pozostałe kanały. Nie jest to może idealne rozwiązanie, ale jeśli wszyscy głusi będą potrafili czytać, to zrobienie napisów będzie zdecydowanie tańsze. Dziś i przez najbliższe 20, 30 lat powinniśmy dążyć do tego, aby nadawane w telewizji i w Internecie treści były tłumaczone. Na szczęście, rozwój technologii sprawia, że jest to dużo łatwiejsze niż kiedyś. Można również znacznie ułatwić życie osobom niedosłyszącym. W przestrzeniach użyteczności publicznej, w takich miejscach jak kino, teatr, dworce, kościół, czyli tam, gdzie mamy do czynienia z nagłośnieniem, potrzebne są pętle indukcyjne. Dzięki nim sygnał dźwiękowy emitowany jest za pomocą fali elektromagnetycznej tylko z tych źródeł, które są pożądane. Przełączasz tryb w aparacie słuchowym i z całego spektrum dźwięków słyszysz tylko to, co np. mówi ksiądz w kościele. Masz komfort słuchania. Pewnie zdarzyło Ci się stać na dworcu i zastanawiać się, o czym informuje Cię bełkoczący głośnik. A teraz wyobraź sobie, że niedosłyszysz i znajdujesz się w głośnym miejscu. Jesteś bez szans, żeby wyłowić z hałasu coś wartościowego. Pętla indukcyjna załatwiłyby sprawę. Wtedy osoba niedosłysząca miałaby trochę łatwiej niż inni. Bo wyraźnie słyszy to, co potem zniekształca głośnik i gwar, i co Ty nadal usiłujesz zrozumieć.

Ostatnio, kupując bilet na dworcu Łódź Kaliska, pomyślałam, że gdybym była głucha, to ta prosta czynność byłoby dla mnie wyzwaniem. Wyobraziłam sobie minę pani czy pana z okienka, kiedy migając chciałabym wytłumaczyć, dokąd chcę pojechać.

PK: Technicznie to wszystko jest proste. W PZG mamy usługę, która nazywa się „Wideotłumacz”. Przed komputerem siedzi człowiek, który tłumaczy język migowy na mówiony i odwrotnie. W miejscu, w którym pojawia się osoba głucha musi znaleźć się komputer, tablet lub smartfon. Osoba głucha łączy się przez komunikator wideo z tłumaczem i miga to, co chce przekazać np. pani w banku, a tłumacz przekłada to na język mówiony i wyjaśnia urzędniczce, o co chodzi. To jest najprostsze i najtańsze rozwiązanie, a przy tym równościowe. Nie trzeba się wcześniej umawiać. Tłumacz pracuje od godz. 8.00 do 18.00, więc wystarczająco długo. Ponieważ nie ma zbyt wielu dobrych tłumaczy, więc ich dostępność online jest dużo efektywniejsza.

Jestem na dworcu i widzę, że ktoś migając próbuje wyjaśnić osobie w okienku, dokąd chce pojechać, ale z marnym rezultatem. Jak mogę wesprzeć osobę migającą?

PK: Na Kaliskim jest zainstalowany „program do połączenia z tłumaczem”, ale bywa tak, że nie jest włączony, bo akurat pan lub pani nie wiedzą, jak się go uruchamia. W takiej sytuacji możesz wyciągnąć panią z okienka, potrząsnąć nią trochę i powiedzieć: Ogarnij się, kobieto, i włącz to. A mówiąc poważnie, komunikacja opiera się na chęci obu stron. Jeśli jednej osobie zależy na tym, żeby ten bilet kupić, a drugiej, żeby go sprzedać, to nawet jeśli pani w kasie nie będzie wiedziała, jaki bilet wydać, przesunie klawiaturę lub poda kartkę i osoba głucha napisze nazwę miejscowości, do której chce dojechać. Jeśli natomiast nie ma chęci po którejkolwiek ze stron, to my możemy być jej katalizatorem.

A jak sobie poradzić u lekarza?

PK: Lekarz wyjmuje tablet, włącza go i kontaktuje się przez „Wideotłumacza”. Tak jest np. w łódzkim pogotowiu. Osobiście uważam, że to powinien być warunek uzyskania kontraktu. Chcesz obsługiwać ludzi, w tym głuchych lub niedosłyszących, powinieneś być przygotowany na taki kontakt i świadczyć usługi na najwyższym poziomie.

Mówiłeś mi kiedyś, że od kilku lat żadna osoba głucha nie zrobiła prawa jazdy w Polsce.

PK: Pojawiają się takie argumenty: Jak można prowadzić samochód będąc głuchym? Przecież nie usłyszysz, np. karetki. Ale głuchy wie, że nie słyszy, dlatego częściej się ogląda i uważniej obserwuje okolicę. Jeśli wie, że nie usłyszy wyjącego silnika, częściej będzie patrzył na obrotomierz i w ten sposób nauczy się dobrze jeździć samochodem. Inną sprawą są testy, niedostosowane do potrzeb osób głuchych. Jeśli, jak już wspomniałem, nie każdy głuchy płynnie czyta, to standardowo przygotowane testy będą niezrozumiałe, a przez to trudniej będzie się ich nauczyć i zdać egzamin. Przy czym, głusi, tak jak inni, rozumieją zasady ruchu drogowego i wiedzą, jak bezpiecznie jeździć, a na egzaminach praktycznych wypadają dobrze. Nie mogą tylko przebić się przez testy. I tu powraca temat edukacji. Głusi muszą mieć możliwość nauczyć się dobrze pisać i czytać. To jest najważniejsza rzecz, która musi się wydarzyć.

Czy obecnie edukacja jest na dobrym poziomie?

PK: Nie. Szkoły dla głuchych nie działają dobrze, ale nie jest to wina szkół ani nauczycieli. Wyobraź sobie taką sytuację. Do klasy chodzi osiem osób. Dwójka jest głucha, w normie intelektualnej, język migowy jest dla nich pierwszym językiem. Kolejna dwójka jest głucha, w normie intelektualnej, ale nie znają języka migowego. Następna dwójka jest głucha i ma dodatkowo sprzężone niepełnosprawności, a więc nie jest w normie intelektualnej i nie zna języka migowego. Zostały dwie osoby, które są słabosłyszące. Przysięgam, choćby w tej klasie postawić Korczaka, Grzegorzewską i Kamińskiego, i kazać im pracować z tą ósemką dzieci, to nie odnieśliby znaczącego sukcesu edukacyjnego, choć to giganci pedagogiki. Potrzeby edukacyjne tych dzieci są zbyt różne, aby uczyć je w ten sam sposób. Kluczowa jest praca z rodzicami zanim ich dzieci pójdą do szkoły. Trzeba im tłumaczyć i uspokajać, że to nic złego, gdy dzieci będą migały, że ten język mogą nabyć naturalnie. Wszyscy ucząc się pierwszego języka byliśmy zanurzeni w tzw. kąpieli językowej. Poznawaliśmy język, zanim wiedzieliśmy, że to jest język. Słyszeliśmy słowa, one nam się zakorzeniały w głowie, następnie zaczęły składać się w desygnaty słów. Potem zaczęliśmy mówić. Dziecko słyszące najpierw słucha tego, co się do niego mówi, a potem samo zaczyna mówić. Tak samo jest z dziećmi głuchymi. Od 10 do 15% głuchych dzieci, które mają głuchych rodziców, ale też te, których rodzice słyszą, poznają język migowy w sposób naturalny – migają ze swoimi rodzicami, bo widzą, jak rodzice migają do siebie i do nich. Tak powinny się uczyć wszystkie niesłyszące dzieci. Wszczepiajmy implanty, które mają być lepszymi aparatami słuchowymi, ratujmy resztki słuchu, ale niech to nie wyklucza nauki języka migowego. To wszystko powinno się uzupełniać.

Ale tak nie jest.

PK: Gdy dziecko zacznie migać, rodzice zazwyczaj myślą, że to najgorsze, co się może dziecku przydarzyć. Rodzicom często wydaje się, że urodził im się ktoś obcy, z kim nie będą mogli się porozumieć. Mamy w Polsce ten komfort, że badanie słuchu u dziecka robi się dość wcześnie. Jeśli rodzic otrzyma informację, że dziecko jest głuche, lekarz od razu powinien powiedzieć: Człowieku, ucz się języka migowego. To będzie dla twojego dziecka najlepsze. Będziesz z nim prowadził normalną, bogatą, głęboką komunikację. Będziecie się kochać, kłócić, rozmawiać o tym, co się wydarzyło w szkole, o wszystkim. Ludzie się tego boją, bo nie wiedzą, że migowy jest bogatym językiem. To jest normalny język, ma duży zasób słów, gramatykę, pojawiają się w nim nowe słowa, ma synonimy. Są artyści, którzy tworzą w tym języku, jest poezja, jak w każdym innym języku świata. I to trzeba mówić rodzicom.

Jakie są perspektywy na lepszą edukację?

PK: W PZG kończymy projekt dotyczący edukacji dwujęzycznej, w której wykorzystujemy polski język migowy (PJM) i język polski. Moja koleżanka, dr Magda Dunaj, przygotowała model wdrożenia takiej edukacji, szeroko go skonsultowała, zorganizowała wiele spotkań z rodzicami, nauczycielami, dyrektorami szkół, urzędnikami. Wspólnie wypracowali to, co powinno się wydarzyć w Polsce, żeby dzieci głuche uczyły się łatwiej i efektywniej. Teraz trzeba to wdrożyć i za 30 lat będą efekty. Jesteśmy na to gotowi.

Widziałam film „To właśnie seks”. W jednym z wątków pojawia się usługa tłumaczenia sex telefonu na język migowy. Bardzo zabawny fragment, chyba najlepszy w całym filmie. Pomyślałam wtedy: Nowe technologie wychodzą naprzeciw osobom głuchym, oferując połączenia wideo.

PK: Widziałem ten film. Bardzo mi się podobał. Na tym polega równość – jeśli my możemy dzwonić na sex telefon, to głusi też powinni móc.


Inne:

Więcej informacji o edukacji dwujęzycznej (także w wersji dla osób głuchych)

Spis firm i instytucji przyjaznych osobom głuchym


Artykuł opublikowany na zasadach współpracy z www.miastol.pl

Główne zdjęcie artykułu:Piotr Kowalski miga „Dzień dobry”. Fot. Zbigniew Polędwica

Chcesz napisać polemikę? Wyślij swój tekst na kontakt@mediumpubliczne.pl
Czy zgadzasz się z tezą artykułu? NieTak (Ocena: +2, liczba głosów: 2)
Loading...
The following two tabs change content below.

Anna Jurek

Ostatnie wpisy Anna Jurek (zobacz wszystkie)