Makabryczne zabawy po zamachach terrorystycznych: trolle udają, że szukają bliskich wśród ofiar

Wszystkie posty zostały wysłane zaraz po ataku, do którego doszło w którymś z europejskich krajów. Wszystkie posty są fejkami. Do każdego z nich dołączono zdjęcie kogoś, kogo w ogóle nie było na miejscu wypadku, niektórzy nie byli nawet w danym kraju.

Przedruk artykułu – Natalia Wilk-Sobczak.

Tweety wyglądają tak:

„Mój syn był na Manchester Arenie dziś, nie odbiera telefonu.”

„Pomóż mojej siostrze, zaginęła w Monachium, pracowała w McDonaldzie kiedy wybuchła strzelanina.”

Moja siostra była w Nicei w pobliżu wypadku, proszę pomóżcie, moja mama jest zrozpaczona.”

Wesprzyj Fundację Dziennikarską mediumpubliczne.pl

Wszystkie posty zostały wysłane zaraz po ataku, do którego doszło w którymś z europejskich krajów. Wszystkie posty są fejkami. Do każdego z nich dołączono zdjęcie kogoś, kogo w ogóle nie było na miejscu wypadku, niektórzy nie byli nawet w danym kraju.

W wyniku ataku w Manchesterze, krewni tych, którzy mogli być na miejscu, desperacko poszukiwali jakichkolwiek wiadomości o swoich najbliższych. Wielu zwróciło się w stronę mediów społecznościowych. Zdjęcia zaginionych osób zostały stworzone przez ludzi, którzy chcieli pomóc. Tylko, że wraz z prawdziwymi postami po internecie zaczęły krążyć także fejki.

Rachel Devine zdążyła wrócić ze szpitala, gdzie przechodziła rekonwalescencję po operacji chirurgicznej, kiedy otrzymała wiadomość od przyjaciela pytającego się, czy z Gemmą wszystko jest OK. Ktoś widział post informujący o tym, że była na koncercie, co było dziwne, gdyż Devine wiedziała, że Gemmy nie było w tym czasie w Manchesterze – była w swojej szkole w Melbourne w Australii.

„Dochodziła do siebie po operacji, więc nie byłam w stanie odpisać natychmiast, ale przypuszczam, że ci którzy wymyślali posty znaleźli wizerunek Gemmy i sformułowali prośbę o pomoc w znalezieniu dziewczyny – wszystko w pośpiechu, dla newsa.” – mówi Rachel Devine. „Jej twarz widniała na całej stronie w Daily Mail.

Twarz Gemmy była wśród innych twarzy ludzi, którzy rzekomo zaginęli po wypadkach terrorystycznych. Była wszędzie, nawet w australijskiej telewizji śniadaniowej!

„Na początku Gemma była zmieszana tym całym wrzeniem wokół jej osoby”, twierdzi Devine. „Jest zaniepokojona losem ludzi, którzy faktycznie zaginęli wskutek tragicznych wydarzeń i ma nadzieję, że to jasne, iż ona nie ma nic wspólnego z fałszywymi informacjami na swój temat.”

Będąc blogerką, Devine była przyzwyczajona do tego, że ludzie kradli wizerunek jej lub jej dzieci. „Często słyszę od „troli internetowych”, jakie to okropne  z mojej strony, że umieszczam zdjęcia dzieci w internecie lub pozwalam im na to, by pokazywali swój wizerunek w sieci, ale moja rodzina nie będzie z tego powodu żył w strachu. To nasz wybór, jak będziemy przeżywać życie i łączyć się z innymi ludźmi.”

W międzyczasie w Ohio, Karen Bowersox z przerażeniem oglądała tweet z wizerunkiem młodego chłopca z zespołem Downa, który pozował do jej sesji z ubraniami dla dzieci.

„Zajmuję się tymi cudownymi rzeczami i nagle ktoś kradnie wizerunek tego pięknego małego dziecka i wykorzystuje do swoich celów. Jego mama musi czuć się z tym okropnie.” – mówi Bowersox i dodaje, że otrzymała telefony i maile od osób, które uważały, że to ona jest odpowiedzialna za ten post. Niektórzy chcieli zaskarżyć jej firmę. Wysłała im grzeczne wyjaśnienie, że nie ma z tym nic wspólnego i że ona także czuje się okropnie w związku z ta całą sytuacją.

Bowersox obawiała się, że twórcy tego fejkowego newsa zaczną zbierać pieniądze na „pomoc” i zarabiać na kłamstwie i obrazie czyichś uczuć.

Bowersox i Devine myślały o prawdziwych ofiarach i ich bliskich, o tym, jak rodzice chcieli sprawić dzieciom radość, zabierając je na koncert Ariany Grande, który finalnie zamienił się w okropną tragedię.

Jeden z internautów @Gamergateantifa twierdzi, że twórcy fejków zaczęli uczestniczyć w czymś w rodzaju zbiorowej rywalizacji – kto oszuka jak najwięcej ludzi. Trend zaczął się, gdy internet obiegły zdjęcia Sama Hyde’a, komika, które ktoś konsekwentnie umieszczał, po każdej strzelaninie lub ataku terrorystycznym, usiłując oszukać media i wmówić opinii, że to on jest sprawcą przestępstw.

Ludzie widzą coś w mediach społecznościowych i uważają to za pewnik, za prawdę. Nie fatygują się, by najpierw zweryfikować informację, np. wchodząc na czyjś profil, zanim zaczną szerować news, który jest fejkiem.”

Takie sytuacje nie będą mieć miejsca, jeśli media zaczną najpierw weryfikować newsy, które pojawiają się w internecie. Jeśli same media uwierzą tym fejkom, to uwierzą w nie wszyscy pozostali.

Gazeta The Guardian skontaktowała się z Twitterem i poprosiła o wyjaśnienie w sprawie tego trendu. Odmówili komentarza. Pewnie boją się utraty użytkowników. Wiedzą, co robić, ale nie chcą tego zrobić. Mimo, iż uderza to w wielu ludzi i rani ich uczucia.

red. Natalia Wilk-Sobczak
Chcesz napisać polemikę? Wyślij swój tekst na kontakt@mediumpubliczne.pl
Czy zgadzasz się z tezą artykułu? NieTak (Ocena: +5, liczba głosów: 5)
Loading...
Zdjęcie główne: Christopher Furlong.