List otwarty do Marszalków Sejmu i Senatu w sprawie moralnych źródeł prawa

https://www.flickr.com/photos/thomashawk/

Nie istnieje jeden system wartości chrześcijańskich, a samo to pojęcie jest problematyczne

Marek Kuchciński,  Marszałek Sejmu RP,

Stanisław Karczewski, Marszałek Senatu RP

Szanowni Panowie!

W trakcie wizyty Panów na Jasnej Górze padły ważne słowa dotyczące Polski, które przywołuję za serwisem ekai.pl:

„Zdaniem Marka Kuchcińskiego, rocznica stanowi okazję do ponownego uświadomienia sobie chrześcijańskich wartości, w oparciu o które powinien być także budowany porządek prawny w Polsce. – To są sprawy związane z hierarchią wartości chrześcijańskich, która nieraz była zapominana bądź niedoceniana w pracy władz ustawodawczych, co potem skutkowało nie zawsze dobrymi rozwiązaniami ustaw czy innych przepisów, w oparciu o które organizujemy życie państwa i całego narodu – powiedział marszałek Sejmu.

Wesprzyj Fundację Dziennikarską mediumpubliczne.pl

Zdaniem Karczewskiego, rocznica chrztu Polski będzie szansą na odnowienie świadomości narodu jako wspólnoty. – Mam to szczęście, że pamiętam Millenium Chrztu, to co działo się 50 lat temu, jak wielkie były oczekiwania Polaków na zjednoczenie Polski katolickiej. Tego zjednoczenia narodowego wtedy nie było i cieszę się, że w tej chwili ta wspólnota narodowa jest, że jest możliwa do budowania i odnowienia – powiedział marszałek Senatu”.

Rozumiem emocje towarzyszące takiej wizycie. Zgadzam się jednak z ks. Michałem Hellerem, który podkreśla, że myślenie moralne nastawione jest na argumentację racjonalną, a nie na emocje. Konstytutywnym elementem postawy racjonalnej jest „gotowość krytycznego wysłuchania argumentów drugiej strony”. Wiąże się to nie tylko z wolnością myśli, ale także ze świadomością, iż nikt z nas nie posiada „monopolu na nieomylność”. Ks. Heller podkreśla również, że tym, co zagraża demokracji i równości społecznej jest nie tylko przemoc fizyczna czy agresja militarna, ale również przedłożenie walki o własne interesy i własny światopogląd nad chęć „zrozumienia tego, co mówi strona przeciwna”.

Kierując się tymi wskazówkami, chciałbym zapytać, czym konkretnie są dla Panów chrześcijańskie wartości, które mają lec u podstaw budowanego przez nowe władze porządku prawnego w Polsce. Sądzę bowiem, że nie istnieje jeden system wartości chrześcijańskich, a samo to pojęcie jest problematyczne. Poniżej, bardzo szkicowo, wskażę na trzy perspektywy, z których problematyczność pojęcia wartości chrześcijańskich można zobaczyć.

Dekalog

Jak sądzę, mówiąc o wartościach chrześcijańskich w pierwszym rzędzie pomyśli się o dekalogu (choć ten pochodzi z Biblii hebrajskiej). Tak widzi to choćby Stefan Swieżawski, który nazywa dekalog fundamentem duchowym, „który zwłaszcza w sferze moralnej powinien łączyć i obowiązywać całą rodzinę ludzką”.

Pytanie tylko, jaką wersję dekalogu uznamy za wzorcową?

W Księdze Wyjścia czytamy:

„Jam Wiekuisty, Bóg twój, którym cię wywiódł z ziemi Micraim, z domu niewolników”.

Nie będziesz miał bogów cudzych przed obliczem Mojem.

Nie uczynisz sobie posągu, ani żadnego obrazu tego, co na niebie wysoko, i co na ziemi nizko, i co w wodzie poniżej ziemi.

Nie będziesz się im korzył, ani służył im; gdyż Ja Wiekuisty, Bóg twój, Bóg żarliwy, pomny winy ojców na synach, na wnukach i prawnukach, tych, którzy Mnie nienawidzą;

A świadczący miłosierdzie tysiącom, gwoli: tym, którzy Mnie miłują i przestrzegają przykazań Moich.

Nie wzywaj imienia Wiekuistego, Boga twojego, do fałszu! Gdyż nie przepuści Wiekuisty temu, który wzywa imię Jego dla fałszu.

Pamiętaj na dzień Sabbatu, abyś go święcił. […]

Czcij ojca twego i matkę twoję, aby się przedłużyły dni twoje na ziemi, którą Wiekuisty, Bóg twój, da tobie.

Nie zabijaj.

Nie łam małżeńskiej wiary.

Nie kradnij.

Nie dawaj przeciw bliźniemu twemu świadectwa fałszywego.

Nie pożądaj domu bliźniego twego; nie pożądaj żony bliźniego twojego, — ani sługi jego, ani służebnicy, ani wołu, ani osła jego, ani niczego, co do bliźniego twego należy.

(Ks. Wyjścia 20, 2-17, tłum. Izaaka Cylkowa).

Nieznacznie różniącą się wersję dekalogu zawiera Księga Powtórzonego Prawa (5, 6-21).

Obie wersje biblijne różnią się od najbardziej rozpowszechnionej formy dekalogu katolickiego, która pochodzi z katechizmu kard. Gasspariego (idąca za podziałem św. Augustyna):

Jam jest Pan, Bóg twój, który cię wywiódł z ziemi egipskiej, z domu niewoli.

Nie będziesz miał bogów cudzych przede mną.

Nie będziesz wzywał imienia Boga twego nadaremno.

Pamiętaj, abyś dzień święty święcił.

Czcij ojca swego i matkę swoją.

Nie zabijaj.

Nie cudzołóż.

Nie kradnij.

Nie mów fałszywego świadectwa przeciw bliźniemu swemu.

Nie pożądaj żony bliźniego swego.

Ani żadnej rzeczy, która jego jest.

Znika w niej przykazanie zabraniające tworzenia wizerunków „tego, co na niebie wysoko, i co na ziemi nizko, i co w wodzie poniżej ziemi”. Ma to związek z rozstrzygnięciem sporu o ikony, jaki dokonany został na VII soborze w Nicei. Tak mówi o tym Katechizm Kościoła Katolickiego:

„2129 Nakaz Boży zabraniał człowiekowi wykonywania jakichkolwiek wizerunków Boga. Księga Powtórzonego Prawa wyjaśnia: „Skoroście nie widzieli żadnej postaci w dniu, w którym mówił do was Pan spośród ognia na Horebie – abyście nie postąpili niegodziwie i nie uczynili sobie rzeźby przedstawiającej…” (Pwt 4,15-16). Izraelowi objawił się absolutnie transcendentny Bóg. „On jest wszystkim!”, lecz jednocześnie „jest On… większy niż wszystkie Jego dzieła” (Syr 43, 27-28). „Stworzył je bowiem Twórca piękności” (Mdr 13, 3).

2130 Jednak już w Starym Testamencie Bóg polecił lub pozwolił wykonywać znaki, które w sposób symboliczny miały prowadzić do zbawienia przez Słowo Wcielone, jak wąż miedziany 58 , arka Przymierza i cherubiny 59 .

2131 Opierając się na misterium Słowa Wcielonego, siódmy sobór powszechny w Nicei (787 r.) uzasadnił – w kontrowersji z obrazoburcami – kult obrazów przedstawiających Chrystusa, jak również Matkę Bożą, aniołów i świętych. Syn Boży, przyjmując ciało, zapoczątkował nową „ekonomię” obrazów.

2132 Chrześcijański kult obrazów nie jest sprzeczny z pierwszym przykazaniem, które odrzuca bałwochwalstwo. Istotnie „cześć oddawana obrazowi odwołuje się do pierwotnego wzoru” 60 i „kto czci obraz, ten czci osobę, którą obraz przedstawia” 61 . Cześć oddawana świętym obrazom jest „pełną szacunku czcią”, nie zaś uwielbieniem należnym jedynie samemu Bogu”.

Stanowisko to nie zostało zaakceptowane przez całe chrześcijaństwo. Opowiedzenie się za biblijną wersją dekalogu uzasadniać mogą dodatkowo słowa Jezusa, który miał powiedzieć, że łatwiej przeminą ziemia i niebo, niż choćby „jedna kreska miała odpaść od Prawa”.

Opowiedzenie się za dekalogiem/wartościami chrześcijańskimi w wersji biblijnej ma istotne konsekwencje dla kultury. Wymaga bowiem, by politycy zajęli negatywne stanowisko wobec wizerunków, także wobec ikony z Jasnej Góry, gdzie Marszałkowie wypowiedzieli swoje słowa.

Opowiedzenie się za wersją z katechizmu Gasspariego jest opowiedzeniem się za interpretacją tekstu biblijnego, która zawiesza jedno z przykazań. Zawieszenie to nie jest podzielane przez cały świat chrześcijański.

Podobny problem rodzi przykazanie Nie zabijaj.

Jego formuła jest jasna i znajduje swój wyraz w chrześcijańskich kościołach pacyfistycznych, jak duchoborcy i mołokanie (prawosławie), arianie, kwakrzy, Chrześcijanie Dnia Siódmego czy Chrześcijański Zbór Świadków Jehowy.

Kościół rzymsko-katolicki odrzuca doktrynę pacyfizmu. Ks.Grzegorz Śniadoch uznaje pacyfizm za herezję, a wojnie nadaje charakter eschatologiczny. Pisze: „Klasyczna teologia (a nie Biblia! – MMB) uczy, że u części aniołów, wśród których znalazł się byt najdoskonalszy z duchowych stworzeń Bożych – Lucyfer, pojawiła się zazdrość. Non serviam wypowiedziane przez Lucyfera wywołało wojnę pomiędzy aniołami, zakończoną porażką zbuntowanych przeciw Bogu i strąceniem ich w otchłań. Szatan jednak nie dał za wygraną, a nie mogąc pokonać Boga, postanowił zniszczyć Jego dzieło, nade wszystko człowieka – koronę Bożego stworzenia”.

Która z tych interpretacji wyraża wartości chrześcijańskie? Za którą optują Marszałkowie? Jak daleko można posunąć się w interpretacji tekstu Biblii? Jak daleko możemy odejść od jej litery? I co pozwala nam na dokonywanie jednych zmian, a stopowanie innych?  Z drugiej strony, czy trzymanie się litery tekstu nie prowadzi do absurdu? (choćby: dekalog zakazuje pożądania żony innego mężczyzny, ale nie zakazuje pożądania męża innej kobiety)?

Ewangelie*

Nie kryję, że uważam się za chrześcijanina. Oznacza to dla mnie, odwołuję się do Biblii jako narzędzia umożliwiającego orientację w świecie. Szczególne znaczenie mają dla mnie Ewangelie, czytane jak „gazeta codzienna”, a więc w odniesieniu do historii i do życia. Rzetelne czytanie Biblii wymaga jednak, choćby elementarnej, wiedzy biblistycznej.

Pozwala ona nabrać dystansu do fundamentalistycznego odczytywania tekstów biblijnych, pokazując historyczne nawarstwianie się narracji, wpływ redaktorów pism, stawiając pytanie o wcześniejsze źródło ewangelii synoptycznych czy o sens ewangelicznych przypowieści. Klasyczna teologia przyzwyczaiła nas, że tekst ewangelii należy interpretować jako uniwersalną alegorię. Dziś bibliści mówią nam, że mowy Jezusa mają konkretny wymiar polityczny, który można zrozumieć tylko wtedy, gdy umieści się je w kontekście kultury czasów Chrystusa. William Herzog pisze wręcz, że przypowieści służyły Jezusowi do wydobywania na światło dzienne oszustw i mistyfikacji władzy. Były ostrą krytyką niesprawiedliwego systemu społecznego opartego na wyzysku, legalizowanym przez żydowskich kapłanów i faryzeuszy. „W Galilei, gdzie 90 proc. ludności żyło poniżej progu ubóstwa”, padając pod ciężarem podatków rzymskich, świątynnych i płaconych Herodowi, Chrystus wzywa do dzielenia się dobrami, do solidarności ekonomicznej, ale także do solidarności wykluczonymi z innych powodów (więźniowie, chorzy, głodni, spragnieni, prostytutki (po grecku prostytutka to porne) etc.).  Krytykuje też ostro faryzeuszy, których formalizm religijnych i religijna ostentacja (wystawanie na rogach w powłóczystych szatach z frędzlami) łączyła się z niewiernością Torze (por. Mk 7, 10-13).

Jeśli Chrystus przepowiada Kościół, to przepowiada Kościół ubogi. Świadomość tego faktu mieli biskupi, którzy pod koniec Soboru Watykańskiego II podpisywali Pakt Katakumbowy (nie było wśród nich żadnego Polaka). Zobowiązali się w nim m.in. do:

Wyrzeczenia „na zawsze bogactwa i jego przejawów, zwłaszcza w strojach (kosztowne materiały i jaskrawe kolory) jak i w posługiwaniu się symbolami z kamieni szlachetnych (symbole te powinny być zawsze zgodne z ewangelią).

Nieposiadania „żadnych nieruchomości, dóbr ruchomych, kont bankowych”, dopuszczając jedynie dobra i konta wspólne (instytucje charytatywne, społeczne, diecezje).

Braku zgody na to, by zwracano się do nich w mowie i piśmie „przy użyciu tytułów wskazujących na wielkość i władzę (Jego Eminencja, Jego Ekscelencja, Monsignore).

Unikania wszystkiego, co może sugerować sprzyjanie czy uprzywilejowanie bogatych i możnych (np. bankiety czy specjalne miejsca w trakcie uroczystości liturgicznych).

Popierania wszelkich działań mających na celu wprowadzanie sprawiedliwości, równości i harmonijnego rozwoju tak wszystkich ludzi, jak i każdego z osobna.

Czy takie wartości ewangeliczne chcą realizować Marszałkowie? I czy poczynania ich formacji im nie przeczą?

Filozofia

Dla tradycyjnej filozofii katolickiej problemem jest samo pojęcie wartości, więc także wartości chrześcijańskich. Mieczysław Albert Krąpiec ubolewa, że pojęciem wartości posługują się niekiedy nawet osoby obeznane z myślą klasyczną. Jego zdaniem pojęcie wartości i teoria wartości (aksjologia) mają źródło w subiektywizmie poznawczym , obarczonym błędem arbitralności. Posługiwanie się pojęciem wartości powoduje, że subiektywizuje się rzeczywistość. Tym, co powoduje działanie moralne ma być realnie, obiektywnie istniejące dobro. Mówienie o wartościach wskazuje na podmiot jako źródło wartościowania, oceny. A to nie podmiot, lecz realny byt jest tym, co stymuluje nasze działanie, poznanie i chcenie.

Problem

W moim odczuciu deklaracje z Jasnej Góry, a także wypowiedzi innych członków aktualnie rządzącej partii, mieszają ze sobą politykę z etyką. Zarzut mieszania polityki i etyki postawił pod adresem Angeli Merkel i François Hollande’a europoseł PiS prof. Ryszard Legutko. Intelektualnie uczciwe byłoby zatem, by formacja PiS sama unikała tego błędu.

Co więcej, nie mam pewności, czy dostrzegają Panowie problematyczny status tego, co uznają za wartości chrześcijańskie. W moim odczuciu to eleganckie sformułowanie jest optowaniem za określonym systemem moralnym, jednym z wielu w ramach rodziny wyznań chrześcijańskich. Chciałbym zatem dowiedzieć się, jaki dokładnie system hierarchicznie uporządkowanych wartości mają Panowie na myśli? Proszę także o pokazanie, jak można pogodzić politykę uprawianą w oparciu o system wartości właściwy dla jednej z religijnych wspólnot z konstytucyjną zasadą bezstronności religijnej i światopoglądowej państwa. Zarówno wypowiedzi Panów jak i działania PiS nie są oparte na mocnym i racjonalnym uzasadnieniu dokonanego wyboru aksjologicznego. W perspektywie państwa bezstronnego światopoglądowo, religijnie i filozoficznie uzasadnieniem nie może być bowiem akt wiary w słuszność nauki Kościoła rzymsko-katolickiego czy jakiejkolwiek innej wspólnoty chrześcijańskiej.

Z poważaniem,

Marcin M. Bogusławski

*Opracowując ten punkt korzystałem z książki ks. Alexa Zanotelli, Pieniądze i ewangelia.

Chcesz napisać polemikę? Wyślij swój tekst na kontakt@mediumpubliczne.pl
Czy zgadzasz się z tezą artykułu? NieTak (Ocena: +32, liczba głosów: 38)
Loading...
Główne zdjęcie artykułu pochodzi z portalu www.flickr.com
Autor: Thomas Hawk
The following two tabs change content below.
mm

Marcin Maria Bogusławski

Marcin M. Bogusławski — rocznik ’82. Meloman, doktor filozof. Interesuje się filozofią humanistyki, filozofią polityczną i współczesną epistemologią. Miłośnik czarnego feminizmu, gotowania i Alaina Touraine’a.