List do wszystkich, którzy byli molestowani w dzieciństwie

https://www.flickr.com/photos/62337512@N00/

Kazirodztwo pozbawia dzieciństwa, hamuje rozwój, odbija się na zdrowiu, utrudnia zrównoważone wejście w dorosłość. To co pozornie wydaje się ludziom proste lub wręcz banalne, co wielu z nas zwyczajnie otrzymuje na tzw. “dzień dobry” bez większych starań, dla osób z doświadczeniem kazirodztwa i pedofilii jest często kosmosem.

 

Cieszę się, że jesteś. Cieszę się, że czytasz mój list. Być może w ten czy inny sposób historia, którą zaraz opowiem jest Ci bliska. Być może sam lub sama przeżywałaś bądź wciąż przeżywasz coś, co staje się Twoją tajemnicą.

Być może wiesz jaki ciężar stanowi i jak dużą przestrzeń w nas wypełnia to, co uważamy za swoją nie-idealność. Być może jesteś jedną z tych osób, która już się nie boi być nie-idealną. Być może do dalszego czytania zachęci Cię to, że ową nie-idealność, stanowiącą tabu, można z powodzeniem zintegrować w sobie, czego przykładem są osoby, których historie chciałbym Ci opowiedzieć.

Być może, którąś z kolejnych historii opowiesz sam lub sama. Najważniejsze jest bowiem przestać być nie-idealnym dla samego siebie.

Na swojej drodze spotkałem wiele osób, których doświadczenia pokazały mi, jak bardzo życie, ludzie, świat, Bóg lub zwyczajny los potrafią być nie tylko ślepe, ale przede wszystkim okrutne i pozbawione wszelkich skrupułów. Z drugiej strony pokazały mi, że to samo życie, ludzie, świat, Bóg a być może zwyczajny los potrafią być zupełnie inne. Zabawne, że historie i niezrozumiałe doświadczenia ludzi, którzy mi o nich opowiadali, pojedyncze, często krótkie i trwające zaledwie kilka chwil momenty, które z nimi spędzałem, pozwalały mi pojąć dużo więcej o życiu niż miesiące wytężonej pracy spędzonej nad książkami.

Zacznę od dziewczyny o imieniu Olga, którą poznałem będąc jeszcze studentem. Była to uśmiechnięta, skromna i pełna energii osoba; ten typ studentki, która zawsze, nawet jak cię nie lubi, pożyczy ci notatki i podpowie na egzaminie.

Wesprzyj Fundację Dziennikarską mediumpubliczne.pl

Imponowała mi swoją inteligencją oraz pokorą, która tylko wzmacnia tą pierwszą. Pamiętam jak kiedyś jesienią zobaczyłem ją siedzącą na oparciu ławki w parku. Śmiała się wraz z przyjaciółmi, wyglądała młodo i delikatnie. Jedyną rzeczą, która zdradzała jakąś jej zgryzotę był styl palenia papierosów, który wydał mi się, że się tak wyrażę, zbyt dorosły jak na 19 letnią osóbkę.

Zobaczyłem ją na ławce i gdy tylko podszedłem, uśmiechnęła się do mnie. Zaczęliśmy rozmawiać, a ja dość przypadkowo zobaczyłem, że ma rozklejające się tuż przy czubkach buty. Szybko się zorientowała, co odkryłem i raptownie ścisnęła palce u stóp w taki sposób, aby efekt “gadających butów” zniknął.

Następnego dnia buty były sklejone, aczkolwiek klej do tego użyty musiał być nieodpowiedni. Już po kilku pierwszych zajęciach wszystko wróciło do stanu z poprzedniego dnia. Spytałem więc, czy wszystko jest u niej dobrze i skąd te “gadające buty”? Moje pytanie było dość niskich lotów, ale ona odpowiedziała, że zwyczajnie nie ma pieniędzy na porządny klej a co dopiero na nowe buty. “Przecież masz stypendium?” – odpowiedziałem pytająco. Okazało się, że stypendium oddawała rodzinie, aby w ten sposób wspomóc domowy budżet dzielony miedzy nią a siostrę i mamę.

Ponieważ duże rzeczy zaczynają się od małych spraw tak i w tym wypadku od dość mało eleganckiego pytania o “gadające buty” zaczęła się nasza przyjaźń. Gdy już myślałem, że ją całkiem dobrze znam, opowiedziała mi o swojej tajemnicy. Okazało się, że do śmierci swojego ojca tj. do 14 roku życia, była seksualnie wykorzystywana i gwałcona przez własnego tatę…

Zaczęliśmy o wszystkim rozmawiać. Wówczas odkryłem, że coś, co nazywałem “złym pierwiastkiem”, istnieje tuż obok mnie; jest wszędzie wokół nas.

Zły pierwiastek

Niezwykle mocno ujawniają to historie przeżywane przez osoby będące ofiarami pedofilii i kazirodztwa; dzieci i nastolatkowie skrzywdzeni przez tych, którzy mieli ich chronić.

Wydawało mi się, że molestowanie dziecka w jednym mieszkaniu, w którym prócz oprawcy i ofiary przebywają też inne osoby, nie jest takie łatwe. Moje przekonanie co do tego okazało się dziecinnie naiwne. Szybko odkryłem, że w sytuacjach kazirodztwa czy molestowania dzieci przez ich najbliższych, (rodzeństwo, dziadków, wujostwo, “przyjaciół” rodziny etc.), często, chcąc nie chcąc, biorą udział osoby postronne, które należą do najbliższego, rodzinnego kręgu ofiary. Co więcej, nabrałem przeświadczenia, że jeżeli te osoby nie reagują i nie próbują ratować dzieci od tego typu zła, przynajmniej na poziomie moralnym, stają się za nie odpowiedzialne. Bardziej bądź mniej świadomie dokładają coś od siebie do przerażającego procederu, w efekcie którego, jak mówią statystyki, rocznie ponad 6.000 dzieci pada ofiarą pedofilii.

Zaznaczmy, że mówimy tu wyłącznie o nadużyciach, które wyszły na światło dzienne i znalazły swój finał na policji, w sądzie i prokuraturze. Inne informacje wskazują, że wyłącznie w województwie łódzkim każdego dnia molestowanych i gwałconych jest około 30,000 dzieci i osób poniżej 16 roku życia.

Ignorując ten problem lub spłycając go do poziomu nieprzyjemnych statystyk, musimy przynajmniej przyznać, że wciąż pozostajemy ignorantami i wciąż jesteśmy odpowiedzialni za wynikające z tejże ignorancji zaniechania a czasem brak reakcji na sygnały krzywdzenia od dzieci, które pozostają w naszym najbliższym otoczeniu.

Kazirodztwo kradnie wiele rzeczy…

Wracając do sedna mojej opowieści – musicie wiedzieć, że po jakimś czasie bohaterka tej historii, ofiara kazirodztwa, która przez około 14 lat dzień w dzień walczyła o przetrwanie i własną godność, mimo głębokich ran zadanych jej przez najbliższych, powiedziała mi, że ma dość szukania winnych i pytania “dlaczego Ja?”. Chce iść dalej. Postanowiła zerwać z tym, co ją stygmatyzowało.

I tu zaczyna się nowa historia. Historia, która powinna dotrzeć do wszystkich tych, którzy doświadczyli życiowego kryzysu, sięgnęli dna, lecz mimo wszystko nie chcą się poddać, chcą walczyć o siebie, choć może nie bardzo wiedzą jak to zrobić.

Kazirodztwo pozbawia dzieciństwa, hamuje rozwój, odbija się na zdrowiu, utrudnia zrównoważone wejście w dorosłość. To co pozornie wydaje się nam proste lub wręcz banalne, co wielu z nas zwyczajnie otrzymuje na tzw. “dzień dobry” bez większych starań, dla osób z doświadczeniem kazirodztwa i pedofilii jest często kosmosem.

Łamana jest ich godność, delikatność i pewność siebie. Niszczone jest ich zaufanie do samych siebie, wiara w ludzi, świat, sprawiedliwość. Odebrana zostaje im chęć do życia, na samym bowiem jego starcie wrzucone zostają w obrzydliwe i najbrutalniejsze jego oblicze. W ich świecie nie ma kolorowych kucyków, radośnie uśmiechniętych lalek, czy niewinnych zabaw w “dom”. Jest tylko gwałt, nieludzka samotność, wszechogarniające rozczarowanie i odraza do siebie samego. Z taką “wyprawką” nie można pozostawać dzieckiem, ale i ciężko jest stać się dorosłym.

W ogóle ciężko jest być jakkolwiek i kimkolwiek. Wiele osób postępuje zapewne jak bohaterka mojej opowieści, która, będąc dzieckiem, chwytała się tego, co ostało się w jej świecie z iluzji dobra i piękna. Delektowała się więc małymi, drobnymi chwilami jak spacery bez słów, które odbywała jako dziecko wraz ze swoim ojcem. Milczące spacery, w trakcie których oprawca stawał się na kilka chwil ojcem, opiekunem, rycerzem; można było odetchnąć chociaż przez moment.

Jak przetrwać i wyjść z tego?

Czy to jednak zadecydowało o tym, że udało jej się przetrwać to piekło? Nie potrafiłem tego pomieścić w swojej głowie? Co sprawiło, że ona nie tylko przetrwała, ale i potrafiła odbudować swój świat od podstaw, wiodąc obecnie całkiem szczęśliwe życie? Co dało jej siłę do pójścia na przód z podniesioną głową? Jakim cudem w jej sercu znalazło się miejsce na wybaczenie?

W niedługim czasie poznałem kolejne osoby z podobnymi historiami do opowiedzenia. Każda z nich była inna, a zarazem taka sama.

Zacząłem pytać o szczegóły nazwijmy to procesu, który każda z ofiar kazirodztwa i pedofilii odbyła bądź próbowała podjąć walcząc o siebie i własne życie. Pytałem je o to, dzięki czemu żyją? Co spowodowało, że pomimo chęci i prób odebrania sobie życia i “ucieczki na zawsze” jednak przetrwały? Pytałem o to, dzięki czemu i w jaki sposób radziły sobie z cierpieniem i krzywdą, która je spotykała? Pytałem o moment, w którym odkrywały siłę za sprawą, której rozpoczynały długą walkę o siebie a czasem i o innych.

Odpowiedzi były różne tj. odmiennych słów używano do tego, by opisać te przełomowe doświadczenia. Sens był jednak bardzo podobny.

Okazało się, że większość z nich, jakimś cudem, po prostu chciała żyć, dzięki czemu znalazły w sobie dość siły, by nie dać się zrujnować do końca. Każda z poznanych przeze mnie osób dochodziła do tego, podejmując określone wyzwania lub wykorzystując nadarzające się szanse. Wszystkie te osoby, ratowały się bądź podnosiły z kolan na swój własny, a zarazem najlepszy z możliwych dla siebie sposobów.

Nie-Idealni

Zebranie podobnych historii, heroicznego wręcz przetrwania i odrodzenia się osób złamanych niegdyś przez życie bądź ludzi, chęć pokazania ich dalej – stały się inspiracją i punktem wyjścia do większego projektu: “Nie-idealni”. Projektu, w centrum którego pojawiać się będą najróżniejsze postaci i osobowości, które, choć z pozoru zwyczajne, odsłaniać będą swą wyjątkowość i ponad przeciętną siłę charakteru. Osoby bardzo często w młodym wieku lecz z przeżyciami, które trudno byłoby unieść większości z nas.

Z własnego doświadczenia wiem, że ignorancja i rodząca się z niej bierność, przestaje nami mimowolnie kierować, gdy choć raz odważymy się wejść w czyjąś trudną historię. Tak jak w przypadku usłyszenia tego, co ma nam do powiedzenia ofiara przemocy seksualnej; gdy dopuścimy jej głos do własnej świadomości, być może uda nam się nie uciekać przed bolesną refleksją, że coś takiego może spotkać nasze dziecko. Refleksją, która kiedyś kogoś może realnie uratować.

Warto pomyśleć o tajemnicy, którą skrywa wielu z nas i przekonać się, że wypowiedzenie jej może istotnie wpłynąć na nasze życie i jego poprawę.

Noszone przez ludzi tajemnice czy doświadczenia, które spychają ich na społeczny margines, dotyczą jednak nie tylko ofiar przemocy seksualnej. Obejmują swym zasięgiem znacznie szerszą dziedzinę ludzi, naznaczonych “nie-idealnością” z różnych przyczyn. Ci ludzie, choć nie chcemy ich widzieć, są wśród nas i często mieliby wiele do powiedzenia, gdyby tylko ktoś zechciał ich usłyszeć. Dopuszczając ich do głosu, moglibyśmy wiele się nauczyć. Moglibyśmy docenić swój własny komfort życia, uświadamiając sobie z czym na codzień mierzyć się muszą np. “wózkersi”, dla których wypad na kawę w centrum jakiegokolwiek miasta w Polsce, jest często męczącą przeprawą przez niewidzialne dla innych bariery. Przekonalibyśmy się, jak żyje się osobom z wirusem HIV, i jak zmienia się perspektywa widzenia, gdy poznajesz piękną dziewczynę, która nie ma rąk ani nóg, ale jest modelką; bądź jest modelką choć nie ma włosów, gdyż straciła je poddając się ratującej życie chemioterapii. Ignorancja mija, gdy patrzysz w oczy tym wszystkim osobom i widzisz, że ich śmiałe przyznanie się do własnej niedoskonałości pozwala im każdego dnia robić kolejny krok naprzód ku własnemu szczęściu. Pozwala, pomimo często ogromnego wysiłku, łez czy zwątpień przesuwać kolejne granice tego co “niewykonalne”, “niemożliwe” – zawstydzając swą życiową postawą niejednego “idealnego”.

Zapraszam Was do tego projektu. Was nie-idealnych.

Wraz z tymi, którym zwycięsko udało się otrząsnąć z własnych życiowych traum i tragedii, chcemy ukazać coś ważnego, coś co zasadniczo posiada każdy z nas. Pokazując ludzi, którzy potrafili wyjść z najróżniejszych dramatów życiowych, pragniemy odkrywać niezwyczajność kryjącą się w tym, co wielu z nas chętnie nazwałby ich defektem, niedoskonałością czy – ogólnie rzecz ujmując – pewną odmianą nie-idealności.

Celem naszego projektu “Nie-idealni” ma być właśnie odsłanianie tajemnic, łamanie tabu i pobudzanie do refleksji. Odpowiedzi na te i inne pytania o sens istnienia i naszych trudnych doświadczeń, szukać będziemy wśród tych, którzy doświadczyli w swoim życiu sytuacji granicznych, skrajnie nieadaptacyjnych a mimo to udało im się wbrew logice i wbrew wszelkim oczekiwaniom wyjść w końcu na prostą.

Może i Ty czujesz, że chciałbyś, chciałabyś opowiedzieć wreszcie o tym, co Tobie zrobiono? Komuś, kto przeżył to samo. Może w kolejnym kroku to Ty staniesz się inspiracją dla osób, które jeszcze o tym mówić nie potrafią, które sądzą, że nie ma nadziei…

Pisz do nas pod adresem: nieidealni@mediumpubliczne.pl

——————–

Pisaliśmy ten tekst w trójkę:

Tomasz W. Michałowski

Katarzyna Sowińska

Artur Wachowicz

red. admin_mp
Chcesz napisać polemikę? Wyślij swój tekst na kontakt@mediumpubliczne.pl
Czy zgadzasz się z tezą artykułu? NieTak (Ocena: +12, liczba głosów: 18)
Loading...
Zdjęcie pochodzi z portalu www.flickr.com
Autor: anthony kelly
The following two tabs change content below.
mm
Tomasz W. Michałowski, polski dziennikarz, filozof, społecznik. Absolwent ekonomii i filozofii. Studiował na Uniwersytecie Łódzkim oraz Rheinische Friedrich-Wilhelms-Universität Bonn. Od 2015 roku doktor filozofii. Założyciel Stowarzyszenia Czemu Nie? Współzałożyciel m.in. grup HaMakom i Nietykalni. Autor kilkunastu artykułów z dziedziny etyki i filozofii prawa. Redaktor i współredaktor kilku książek, autor przekładów. Zajmuje się także produkcją artystyczną. Od 2015 roku związany z Medium Publicznym.