Terra Incognita – Polska płynie do nieznanej wyspy. I nie będzie ona zielona

Dwa kluczowe procesy stwarzają obecną sytuację na świecie: kryzys finansowy oraz pełzający konflikt zbrojny pomiędzy wieloma stronami jednocześnie – będący nowoczesną areną zmagań mocarstw oraz państw aspirujących do tej roli, którym nie wypada walczyć wprost przy pełnej projekcji siły.

Tomasz Adam Rzeczyński  jest z wykształcenia historykiem, z zamiłowania polemistą, z zawodu biznesmenem. 

Świat w rozumieniu pewnego układu konkurencyjnych i wspólnych interesów państw lub bloków państw zakręca lub być może skręca się w spazmie spekulacji i niepewności geopolitycznej. Wszyscy konkurują ze wszystkimi z powodu nawarstwiania się interesów, aż do sprzeczności, w obrębie zarówno starych podziałów jak i dotychczas solidarnych bloków.

Czysta-spekulacja-w-cyfrowo-anarchistyczno-przemocowym-sosie – oto-wizja-postwojennego-Nowego-Ukladu

Kryzys finansowy, który zapoczątkował wojny walutowe i postawił pod znakiem zapytania dotychczasowy model funkcjonowania światowych rynków finansowych rozpoczął się w 2008, trwa nadal. Zmienił formę, przejawia się wstrząsami wtórnymi w obszarze realnej gospodarki ale zasadza się na podobnym mechanizmie jak w u początku – braku zaufania do przyszłości. . Wszelka działalność gospodarcza opiera się na inwestowaniu w przyszłość z wiarą w możliwość odzyskania poniesionych nakładów i uzyskania zysków. Efektem jest słaby lub nikły wzrost gospodarczy. Niepewność nakręcają ryzyka polityczne.

Konkurencja mocarstw i państw aspirujących jest realizowana na pożywce procesów postkolonialnych oraz mechanizmów związanych z handlem surowcami. Cechą tej wojny jest minimalna lub ograniczona projekcja siły zbrojnej państw uczestników – w tym mocarstw atomowych. Mamy tu: rozliczne interwencje amerykańskie, sojusznicze, wiosnę arabską, wojnę Rosji z Gruzją, wojnę hybrydową na Krymie i wschodniej Ukrainie, akcje Chin na morzu południowochińskim etc. Wojna ta charakteryzuje się zazwyczaj brakiem deklaracji wojny i jest konfliktem korespondencyjnym – prowadzonym z rzeczywistym wrogiem za pośrednictwem i/lub na polu państwa trzeciego. Patrz Syria.

Konflikt ekonomiczny to wojny walutowe polegające na agresywnym wchodzeniu i wychodzeniu w określone aktywa głównej waluty czyli dolara na różnych rynkach. Słabsze ośrodki gospodarcze również próbują w miarę możliwości manipulować swoją walutą, przede wszystkim broniąc interesu własnych eksporterów. Oczywiście określenie „wojna” ma raczej oddać gwałtowny charakter tych zjawisk niż ich intencjonalny agresywny charakter. Zjawiska te bowiem są bardziej pochodną przepływów kapitału w poszukiwaniu optymalnego miejsca inwestycyjnego niż intencjonalnego osłabienia jakiegoś „przeciwnika” – mogą jednak skutkować „pewnymi zniszczeniami”.

Wesprzyj #Medium

Konflikty społeczne, kulturowe czy religijne są podsycane przez polityków, aspirujących do władzy, jako paliwo polityczne w poszczególnych państwach. W konkurencji pomiędzy państwami są wykorzystywane jedynie propagandowo i mają za zadanie zawężenie pola działania konkurentowi.

Problem imigracji do Europy pokazuje jak pod mikroskopem złożoną strukturę dzisiejszych stosunków geopolitycznych i ich olbrzymią siłę oddziaływania na problemy wewnętrzne, a nawet lokalne państw znacznie oddalonych od miejsca konfliktu, który generuje falę uchodźców.

Maskowane konflikty – tak jak sama wojna – to ścieżka kłamstwa i manipulacji, ukrywania właściwych intencji, zmiany celów, dezorientacja konkurenta. 

Nowy układ, jaki wytworzy się z tego zmagania, to na razie biała plama, nieznany ląd. Ze względu na niespotykane dotąd metody i narzędzia walki konkurencyjnej, coraz trudniej nazywać, określać kierunki, oceniać i planować. Być może krytykowana demokracja liberalna i legendarny „system” zostaną zastąpione czystą spekulacją w cyfrowo-anarchistyczno-przemocowym sosie, zarządzaną przez gotowe na wszystko ludzkie Iquany – biała plama spekulacji, kłamstwa i dezinformacji.

To rozwiązanie właściwie jest przesądzone, jeśli przyjmiemy, że nowym wiodącym medium będzie internet ze swoją dysfunkcją krytyczną (czyli brakiem lub ograniczeniem możliwości przeprowadzania krytyki źródeł w rozsądnym czasie) i błyskawicznym rozprzestrzenianiem się takich niemożliwych do skrytykowania wiadomości w świadomości społecznej.

Na tym tle Polska…

Na tym tle Polska wypada jak nieprzygotowana na randkę w ciemno amatorka serwisu randkowego. Z anachronicznym aparatem analitycznym, mierząc w cele, które były dobre na XIX w – bez opanowanych rynków zbytu, średnio efektywną absorbcją środków unijnych, wyczerpanymi prostymi źródłami wzrostu – próbuje realizować politykę „w poprzek” zapominając, iż jest tylko jedna gorsza sytuacja od bycia wykorzystywanym – nie bycie wykorzystywanym.

Utrata zdolności koalicji geopolitycznych z najważniejszymi graczami, do której zmierzamy, połączona z coraz wyraźniejszą tendencją różnych zagranicznych politycznych geszefciarzy do manipulowania Polską dyplomacją tak, aby była bardziej obrażona, bardziej sceptyczna niż oni sami, może nas wyizolować z procesu decyzyjnego. Z pozycji podmiotu możemy spaść do pozycji przedmiotu polityki.

Sytuację wewnętrzną „stabilizować” przez jakiś czas będzie rozpęd gospodarki oraz napływ środków unijnych choć te ostatnie ukierunkowane na innowacje nie będą przekładać się wprost na zatrudnienie i produkcję. Konieczność przemodelowania gospodarki na bardziej innowacyjną tak, aby zwiększyć produktywność, mieć możliwość generowania marż, kontrolowania przyszłych rynków nowych technologii, usług i produktów nie musi się zrealizować w sukces – 9 na 10 start-upów upada w pierwszych 2 latach działalności. Kolejny historyczny krok rozwojowy może nam zająć kolejne 20 lat – a w nie sprzyjających warunkach?

Obraz relacji społecznych w Polsce właściwie można określić jako zgliszcza – zwłaszcza w sferze komunikacji i zaufania – to może ja wolę Terra Incognita – tak pod warunkiem, że nie będzie to kolejny pożar, bo po nim może nie być co palić.

Biorąc pod uwagę, iż znajdujemy się w najdłuższym w przeciągu ostatnich z górą 200 lat okresie niepodległości, od pewnego już czasu znajdujemy się na nieznanym wcześniej lądzie – terra incognita – albo terra ignota, gdyż jesteśmy ignorantami. Pozbawieni punktów odniesienia i odłożonego bogactwa zarówno w sensie kapitału społecznego, materialnego jak i politycznego, nie możemy po prostu powiedzieć – to tylko kolejny kryzys, który należy przeczekać.

Nadchodzący okres będzie na świecie cechował się słabym i nierównym wzrostem gospodarczym oraz wzmożeniem ryzyka politycznego i militarnego – oby w Polsce było na odwrót – choć się nie zanosi.

Główne zdjęcie artykułu pochodzi z portalu www.flickr.com
Autor:Henry Alva