William Hartung: Obama umożliwia saudyjskie ludobójstwa w Jemenie

ONZ szacuje, że ponad 3000 cywilów zginęło od momentu rozpoczęcia przez Saudyjczyków kampanii ataków bombowych w marcu tego roku. Broń dostają od Amerykanów.

Wojtek Worwa tłumaczy zapis rozmowy między prowadzącymi amerykański program Democracy Now! a Williamem Hartungiem.

William Hartung -starszy doradca Security Assistance Monitor. Jest również  dyrektorem the Arms and Security Project przy Center for International Policy. Najnowsza książka Hartunga zatytułowana jest Prophets of War: Lockheed Martin and the Making of the Military-Industrial Complex. Jego artykuł dla The New York Times opatrzony jest nagłówkiem „Obama nie powinien handlować bronią kasetową w zamian za przychylność Arabii Saudyjskiej.”

Prezydent Obama po raz czwarty odwiedza Arabię Saudyjską w celu spotkania się z liderami Rady Współpracy Zatoki Perskiej. W tym czasie organizacje praw człowieka wywierają nacisk na Kongres amerykański, aby zablokować sprzedaż broni do królestwa w wyniku ataków na Jemen ze strony koalicji prowadzonej przez Arabię Saudyjską.

ONZ szacuje, że ponad 3 000 cywilów zginęło od momentu rozpoczęcia przez Saudyjczyków kampanii ataków bombowych w marcu tego roku. Broń dostają od Amerykanów.

AMY GOODMAN: Z tej strony Democracy Now!, democracynow.org, The War and Peace Report. Nazywam się Amy Goodman, jestem w Denver Open Media w Colorado, ze mną w Nowym Jorku jest Nermeen Shaikh.

NERMEEN SHAIKH: Kończymy dzisiejszy program w Arabii Saudyjskiej, w której stolicy, Rijadzie, Prezydent Obama spotyka się z liderami Rady Współpracy Zatoki Perskiej. Wizyta zbiega się w czasie z napiętymi stosunkami między tymi dwoma sojusznikami, po transakcji jądrowej z Iranem i naciskiem ze strony niektórych kongresmenów, aby odtajnić 28 stron raportu na temat 9/11, na których ma być udokumentowany udział Arabii Saudyjskiej w atakach terrorystycznych z 11 września. Tymczasem organizacje praw człowieka naciskają na Kongres, aby zablokował sprzedaż broni do Królestwa w następstwie ataków na Jemen ze strony koalicji prowadzonej przez Arabię Saudyjską. ONZ szacuje, że od momentu rozpoczęcia bombardowania przez Saudyjczyków  w marcu ubiegłego roku zginęło ponad  3000 cywilów.

Wesprzyj #Medium

AMY GOODMAN: W tych okolicznościach Arabia Saudyjska zagroziła sprzedażą 750 miliardów dolarów w amerykańskich papierach wartościowych, jeśli Kongres przyjmie prawo zezwalające rodzinom ofiar ataków z 11 września na pozywanie do sądu saudyjskiego rządu za ewentualną rolę, jaką ten mógł odegrać w atakach. Administracja Obamy lobbuje w Kongresie za zablokowaniem przyjęcia tej ustawy.

Aby szerzej omówić znaczenie wizyty Prezydenta Obamy w Arabii Saudyjskiej, zaprosiliśmy Billa Hartunga, starszego doradcę Security Assistance Monitor, oraz dyrektora Arms and Security Project w Center for International Policy.

Witamy w Democracy Now!, Bill. Jaka jest waga tej czwartej już wizyty Prezydenta Obamy w Arabii Saudyjskiej?

WILLIAM HARTUNG: To, co mnie zaskakuje to to, że od czasu jego spotkania z liderami Rady Współpracy Zatoki Perskiej w maju ubiegłego roku w Camp David, zatwierdził on 33 mld dolarów ze sprzedaży broni do państw Zatoki, głównie Arabii Saudyjskiej, w czasie kiedy Saudyjczycy byli zaangażowani w brutalne ataki bombowe w Jemenie, byli oskarżani o popełnianie zbrodni wojennych, wykorzystywanie bomb kasetowych i zabicie co najmniej 3200 cywilów. I nie jest pewne w jakim zakresie prezydent poruszył ten temat, do jakiego stopnia zagroził odcięciem dostaw broni. Dodaje to więc kolorytu całej sprawie, ponieważ w imię uspokojenia Saudyjczyków w kwestii Iranu zezwala on na taką sytuację i właściwie umożliwia saudyjskie ludobójstwa w Jemenie.

Yemen-war1

NERMEEN SHAIKH: Bill Hartung, w tym tygodniu napisałeś artykuł dla New York Times z nagłówkiem „Obama nie powinien handlować bronią kasetową w zamian za przychylność Arabii Saudyjskiej.” W artykule piszesz, że saudyjsko – amerykańskie interesy są, cytuję „kontynuacją rozkwitającego biznesu, który rozwinął się pomiędzy Waszyngtonem i Rijadem w trakcie prezydentury Obamy.” Mógłbyś szerzej omówić zarówno to, jak i presję jaka jest wywierana na administrację Obamy, zwłaszcza w odniesieniu do wykorzystania broni kasetowej w Arabii Saudyjskiej i w Jemenie przez Arabię Saudyjską?

WILLIAM HARTUNG: W czasie administracji Obamy zrobiliśmy z Saudyjczykami więcej interesów związanych ze zbrojeniem, niż w jakimkolwiek innym czasie w historii. I to dotyczy pełnego przekroju, mamy statki bojowe, system obrony antyrakietowej, samoloty myśliwskie, śmigłowce szturmowe, karabiny maszynowe, bomby – właściwie cały arsenał. I do tego przekazujemy Saudyjczykom informacje na temat celów, tankujemy ich samoloty. Więc jesteśmy w samym środku tego konfliktu. I uważam, że jest ku temu kilka powodów. Jednym z nich jest kwestia uspokojenia Saudyjczyków w sprawie Iranu. Innym jest zasadnicza kwestia polityka naftowej, która moim zdaniem nie jest zakończona. Kolejnym jest fakt że przynosi to korzyści ogromnej liczbie producentów zbrojeniowych, takich jak Boeing i Lockheed Martin, czy inni.

NERMEEN SHAIKH: Z tym, że jednym z usprawiedliwień, jakie niektórzy amerykańscy urzędnicy używają do sprawy dalszej sprzedaży uzbrojenia Arabii Saudyjskiej jest argument, że ich bomby precyzyjne zmniejszają ilość ofiar wśród jemeńskich cywili.

WILLIAM HARTUNG: To jest oburzające twierdzenie. Próbuje tylko odwrócić uwagę. Nawet nie jest pewnym, czy Saudyjczycy w jakikolwiek sposób próbują chronić ludność cywilną.

Jeśli celujesz w cywili, to niezależenie od tego, czy bomby są precyzyjne czy nieprecyzyjne, popełniasz zbrodnię wojenną. A Saudyjczycy, przy milczącym wsparciu Stanów Zjednoczonych, zablokowali niezależne śledztwo ONZ na temat tego co tam się dzieje.

Więc jeśli naprawdę chcą efektów w postaci mniejszej liczby cywilnych ofiar, powinni odciąć ich od bomb i rakiet oraz dążyć do przeprowadzenia niezależnego śledztwa. A przekonanie, że bardziej dokładne bomby w jakikolwiek sposób rozwiązują ten problem jest nie tylko oburzające, ale moim zdaniem też krzywdzące.

AMY GOODMAN: Chciałabym przejść do fragmentu z ostatniej konferencji zorganizowanej przez grupę antywojenną CodePink w D.C., gdzie Mohammed al-Nimr, syn Nimra al-Nimra, straconego kleryka Shia, zwrócił się do zgromadzonych.

MOHAMMED AL-NIMR: Mój ojciec tylko przemawiał. On nie używał przemocy i był przeciwny wszelkim takim czynom, nawet przeciw rzucaniu kamieniami w kordony policji, a pomimo tego zabili go ponieważ nie zgadzał się z ich ideologią. Nie zgadzał się z tym, jak traktują ludzi w Bahrajnie i na terenie jego kraju, w Jemenie.

AMY GOODMAN: Ale młodzi ludzie też są skazywani na śmierć, na egzekucje dokonywane przez saudyjski rząd.

WILLIAM HARTUNG: Stany Zjednoczone nie mają interesu w dozbrajaniu tego reżimu. I myślę, że ich stosunki, to faworyzowanie ich w jakikolwiek sposób jest nie do przyjęcia, biorąc pod uwagę ich politykę wewnętrzną i to, co robią w Jemenie. Gdyby tak postępował jakikolwiek inny kraj na świecie, byliby słusznie traktowani jak parias. I myślę że administracja powinna tak zrobić.

The following two tabs change content below.
mm

Natalia Wilk-Sobczak

Absolwentka studiów pedagogicznych i filozoficznych na Uniwersytecie Warszawskim, studiowała też dziennikarstwo i pedagogikę teatru na UW oraz filozofię edukacji na Uniwersytecie w Glasgow. Właścicielka szkoły językowej. Nauczyciel angielskiego z powołania i z przypadku. Globtroterka backpackerka. Czuła mama dwojga małych bliźniąt i jeszcze mniejszej córeczki. Przyjaciółka mistycznie odratowanej ze śpiączki cudownej suki o imieniu Maja.