Batalia o prawa kobiet w Polsce dopiero się rozpoczęła (POSŁUCHAJ)

4 sierpnia do Sejmu trafił obywatelski projekt ustawy o prawach kobiet i świadomym rodzicielstwie, przygotowany przez komitet obywatelski „Ratujmy Kobiety”. Ustawy, która opowiada się za życiem, za zdrowiem, za skutecznym przeciwdziałaniu przemocy seksualnej. Za tym, aby ludzie w sposób godny i świadomy decydowali o swojej płodności, o swoim rodzicielstwie i aby mogli korzystać z dostępnych metod leczenia niepłodności.

Jak buduje się świadomość kobiet i czym w swej istocie jest prawo reprodukcyjne, w audycji „Prostym językiem o trudnych sprawach”, prowadzonej przez prof. Monikę Płatek, mówią:
Anna Karaszewska – przedstawicielka Kongresu Kobiet
Krystyna Kacpura – szefowa federacji na rzecz Kobiet
Kazimiera Szczuka – działaczka społeczna, publicystka
Irina Ovcinicov – jedna z organizatorek Marszu Godności

Dyskurs w przestrzeni publicznej koncentruje się na aborcji, która jest tylko drobnym elementem systemu i jeżeli naprawdę zależy nam na tym, aby zdarzała się rzadko, państwo musi zapewnić edukację seksualną i dostępność środków antykoncepcyjnych, a sama aborcja musi być bezpieczna i musi być legalna. Projekt złożony przez „Ratujmy kobiety” nie tylko eliminuje wady obecnie obowiązującej ustawy, ale przede wszystkim służy temu, żeby zrealizować cel, czyli odpowiedzialne i świadome decydowanie o posiadaniu dzieci, co prawdziwie prowadzi do likwidacji aborcji.

– Nie godzimy się na zaostrzenie prawa aborcyjnego nie dlatego, że jesteśmy chętne do zabijania dzieci, jak się nam wmawia, tylko dlatego, że jesteśmy za tym, aby te dzieci ratować. Jesteśmy za tym, aby wreszcie przestano handlować kobietami, żeby to nie był towar do przetargów między władzą a kościołem, i żeby rzeczywiście powstały warunki, pozwalające ludziom samodzielnie, świadomie i odpowiedzialnie decydować o swojej prokreacji. Nie godzimy się na to, żeby kobiety umierały w Polsce dlatego, że zachodzą w ciążę (a tak się dzieje). Nie godzimy się, żeby rodziły się kalekie dzieci, które mogłyby mieć operację w okresie życia płodowego i urodzić się zdrowe, a nie robi się takich operacji z powodów ideologicznych i ze strachu lekarzy przed utratą pracy – mówi Monika Płatek.

Komitet „Ratujmy kobiety” powstał w odpowiedzi na kolejny zamach na prawa reprodukcyjne kobiet przez komitet „Stop aborcji”, za którym stoi organizacja Ordo Iuris, która przygotowała projekt ustawy, która nie tylko zabrania aborcji w dopuszczalnych obecnie przypadkach, ale kryminalizuje przerywanie ciąży, a nawet poronienia. Wprawdzie ten projekt był już procedowany w Sejmie, ale ponieważ układ sił politycznych nie pozwalał na jego uchwalenie, wówczas nie wywołało to takiego protestu.

Wesprzyj Fundację Dziennikarską mediumpubliczne.pl

– Obecnie, kiedy grozi nam, Polkom, to samo, co mieszkankom Salwadoru czy Nikaragui, które odsiadują wyroki więzienia za samoistne poronienia. Powstało ogromne poruszenie wśród kobiet, powstała facebukowa grupa „Dziewuchy dziewuchom” i rozpoczęło się spontaniczne organizowanie grup w większych miastach – mówi Kazimiera Szczuka.

Poziom mobilizacji był tak duży, że ludzie w całej Polsce sami się organizowali. Tworzyły się różne koalicje, składające się nie tylko tych organizacji, które są formalnie członkami komitetu. To nie były tylko organizacje kobiece. Wszyscy ci ludzie zrozumieli, że muszą walczyć o swoje prawa.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA
Krystyna Kacpura – szefowa Federacji na rzecz Kobiet

– Na początku nie byłam przekonana do zbierania podpisów pod tym projektem. Jednak bardzo szybko zorientowałam się, że jest to najlepsze, co możemy zrobić. Zadziwiło mnie, że wszystkie organizacje, które włączyły się w akcję przeszły ewolucję w tempie astronomicznym. Pierwsze dyskusje, które śledziłam nie mówiły o liberalizacji. Najpierw był to sprzeciw przeciwko zaostrzeniu. Jednak w ciągu ostatniego miesiąca większość z protestujących kobiet zdało sobie sprawę, że od ponad 23 lat są pozbawione podstawowych praw. Ten straszny projekt inicjatywy „Stop aborcji” uświadomił kobietom, czego tak naprawdę pozbawiano je przez te lata. Najbardziej cierpią kobiety najuboższe, które nie mogą sobie pozwolić na zabieg za granicą czy też w podziemiu aborcyjnym, a obecnie bez pieniędzy nie ma bezpiecznego zabiegu, bo istniejące prawo ani nie jest przestrzegane ani wykonywane. W praktyce wyegzekwowanie prawa do aborcji nawet w ekstremalnych przypadkach graniczy z cudem. Szpitale wymyślają i stosują niezgodne z prawem procedury, a te które chciałyby postępować zgodnie z istniejącym prawem są szykanowane – mówi Krystyna Kacpura.

–  Ewidentnie widać, że prawicowo-kościelna indoktrynacja jest niezwykle skuteczna. Ludzie są tak zmanipulowani, że nie mają świadomości, że stosują argumenty ideologiczne, oderwane od wiedzy i faktów. Dotyczy to zwłaszcza młodych ludzi, którzy wielokrotnie występowali wobec zbierających podpisy z argumentami siłowymi. Trzeba jednak przyznać, że zawsze znaleźli się ludzie gotowi ich poskromić i ochronić zbierających podpisy –   wspomina Anna Karaszewska.

Połączenie komórki męskiej i żeńskiej nie zawsze prowadzi do tego, że mamy do czynienia z zarodkiem. Do tego jeszcze długa droga – od jajowodu do macicy. 40% zapłodnionych komórek nigdy tam nie dociera, znika gdzieś po drodze, jest unicestwianych w sposób naturalny. Pewna część z nich zagnieżdża się poza macicą i w przypadku pozostawienia tam grozi śmiercią kobiety, inne przekształcą się w zaśniad groniasty, czyli komórkę, która będzie rakowaciała. Nazwanie człowiekiem komórki zapłodnionej w jajowodzie jest dużym nadużyciem, bo wtedy nie można nawet powiedzieć, że kobieta jest już w ciąży.

–  Kiedy chodziłam do szkoły, a było to nie tak dawno temu, pamiętam, że odczuwałam potrzebę dowiedzenia się czegoś więcej o tych sprawach, ale na lekcjach biologii nie pojawiało się pojęcie zygoty, płodu, odróżnienia kiedy staje się on dzieckiem. Wszystko to zostało pominięte. Sądzę, że świadomie – ze strachu przed interwencją oburzonych rodziców, katechetki czy księdza. Przed liceum w ogóle się nie mówi o sprawach związanych z cielesnością, stosunki seksualne to temat tabu. Pamiętam też swoją wizytę u ginekologa, kiedy zaszłam w ciążę i pamiętam ten zupełny brak poszanowania potrzeby informacji z punktu widzenia osoby, która pierwszy raz jest w ciąży. Nikt o tym nie mówi i nikt nie domaga się tej wiedzy. Dlaczego?  –  pyta Irina Ovcinicov.

 

–  „Podpisz się za życiem, nie gódź się na zabijanie dzieci”. Pod takimi hasłami zbierano podpisy pod projektem Ordo Iuris. Myślę, że ludzie byli wprowadzani w błąd, bo nie wiedzą, że projekt ten eliminuje pojęcie praw reprodukcyjnych, zdejmuje z władzy obowiązek zadbania o edukację, informację i pomoc. Wprowadza prawo karne w miejsce, które jest przeznaczone dla medycyny, edukacji i polityki społecznej. Prowadzi do sytuacji, że arbitralnie kobieta, która zajdzie w ciążę, a co czwarta ciąża kończy się poronieniem, zamiast pomocy psychologicznej grozi jej wizyta prokuratora i sprawa prokuratorska. Jej bliscy mogą być posądzeni o współudział w zbrodni. Projekt ten eliminuje i kryminalizuje in vitro. Wyłącza możliwość dostępu do badań prenatalnych. To wszystko przeczy temu, że celem tej ustawy jest ochrona życia i dziecka –  mówi Monika Płatek.

Cała masa kobiet nie podejmuje decyzji o posiadaniu dzieci właśnie dlatego, że nie ma poczucia bezpieczeństwa w zakresie opieki medycznej czy badań prenatalnych.

Ustawa Ordo Iuris doprowadzi do zniszczenia najlepszych na świecie ośrodków medycyny prenatalnej w Warszawie i w Krakowie. Tam robi się operacje na płodach, dzięki którym rodzą się zdrowi ludzie, którzy gdzie indziej w ogóle nie pojawiłby się na świecie.

Chcesz napisać polemikę? Wyślij swój tekst na kontakt@mediumpubliczne.pl
Czy zgadzasz się z tezą artykułu? NieTak (Ocena: +7, liczba głosów: 7)
Loading...
Główne zdjęcie artykułu pochodzi z biblioteki zdjęć #MP