Putin składa Trumpowi ofertę nie do odrzucenia

Donalda Trumpa z Władimirem Putinem łączy jedna wspólna cecha – brak pryncypiów. Wybór Trumpa grozi sprowadzeniem Stanów Zjednoczonych do poziomu Putina, dla którego liczy się wyłącznie własny interes. Obaj politycy znają cenę wszystkiego, ale nie uznają wartości niczego.

Przedruku artykułu Iana McCreddie’ego dokonał Wojciech Worwa. 

Po śmierci Lenina Rosja zrezygnowała z podejścia do polityki opartej na pryncypiach, i od tego czasu jej przywódcy realizują wyłącznie narodowe interesy Rosji. Taki układ przynosił skutki mniej więcej do rozpadu Związku Radzieckiego w roku 1991, ale Putin próbuje wskrzesić tego ducha kierując się doktryną, zgodnie z którą narodowy interes Rosji stawiany jest na pierwszym miejscu, a za nim, jeśli w ogóle jest na nie miejsce, stawiane są wartości takie jak sprawiedliwość, demokracja, prawa człowieka, praworządność i uczciwe warunki handlu.

Od początków istnienia Stanów Zjednoczonych do wyboru na fotel prezydenta Donalda Trumpa amerykańska polityka zagraniczna na czele swoich zasad stawiała wolność, demokrację i wolny handel. Kierowała się przekonaniem, że nie tylko przyświecały one twórcom Stanów Zjednoczonych, ale też że wolne, demokratyczne państwa będą stanowić naturalnych sprzymierzeńców i lukratywne rynki zbytu, a nie zagrożenie dla Ameryki.

Putin kalkulował, że prezydentura Hillary Clinton nie będzie służyć interesom Rosji, ponieważ jej wiara w praworządność, wolne wybory i prawa człowieka niezmiennie stanowić będą przeszkodę w zajmowaniu Krymu przez Rosję, wojnie na wschodniej Ukrainie i prześladowaniu rosyjskich demokratów. Clinton kontynuowałaby amerykański sprzeciw wobec wywierania rosyjskiej presji na kraje bałtyckie oraz wielkiej ambicji Putina – ponownego włączenia Kazachstanu do Federacji Rosyjskiej.

Nie budzi więc zdziwienia instrukcja Putina wydana siłom specjalnym, aby zrobiły co w ich mocy do przechylenia szali zwycięstwa w wyborach na korzyść Trumpa. Plan Putina zakładał, że jeśli jego działania zostaną uznane za będące w interesie narodowym Ameryki, Trump, w przeciwieństwie do Clinton, nie będzie wiernym swym pryncypiom, lecz będzie chciał dobić targu. Trump przechwala się swoimi zdolnościami negocjacyjnymi, tak więc Putin musiał mu przedłożyć kuszącą ofertę i rozpocząć rozmowy.

Wesprzyj Fundację Dziennikarską mediumpubliczne.pl

Zakładając scenariusz, w którym Putin oferuje Ameryce wolną rękę w obalaniu chwiejących się reżimów Kuby i Wenezueli w zamian za uznanie zajęcia Krymu przez Rosjan, zniesienie sankcji i danie wolnej ręki w “naprowadzeniu” Kazachstanu z powrotem do Federacji Rosyjskiej, Putin mógłby nawet zgodzić się na rosyjską zgodę na członkowstwo krajów nadbałtyckich W Unii Europejskiej i NATO. Mógłby powiedzieć: “Drogi Donaldzie, sytuacja win-win leży w twoim interesie: Dostajesz rynek kubański ze strategiczną lokalizacją, idealną do budowy hoteli. Bierzesz wenezuelska ropę. W zamian my dostajemy tylko to, co i tak jest w sposób naturalny nasze, i gwarantujemy, że nie dopuścimy do chińskiej dominacji w Kazachstanie. Podaj rękę na zgodę.”

Wstępujący Sekretarz Stanu, Rex Tillerson, chce tego samego: Wenezuela jest zadłużona w spółce Exxon na miliardy i stwarza problem przy potężnych pracach  odkrywkowych Exxonu niedaleko wybrzeży Gujany. Można się posłużyć argumentem, że co jest dobre dla Exxonu, jest dobre dla Ameryki. Jeśli udział Exxonu w kazachskich złożach roponośnych zostanie utrzymany, Exxon o wiele bardziej wolałby rozmawiać ze swoim przyjacielem Władimirem, niż z agresywnym i niewiarygodnym dyktatorem Nursułtanem Nazarbajewem.

Ale przed realizacją takich potężnych transakcji, Putin będzie chciał sprawdzić, czy taka inwestycja w Trumpa rzeczywiście jest opłacalna. Putin najpierw spróbuje przeegzaminować opanowanie i podejście Trumpa w mniejszej stawce.

Okazja nadarza w osobie tureckiego prezydenta, Recepa Tayyipa Erdogana. Załóżmy, że Putin proponuje stworzenie turecko-rosyjskich sił pokojowych do ustabilizowania sytuacji w Syrii i części Iraku po pokonaniu tam Państwa Islamskiego. Kwatera tych połączonych sił mogłaby być w Turcji, a ludzi i sprzęt dostarczyłyby wojska Rosji i Turcji. Czy  może istnieć coś lepszego? Są siły do zapewnienia odwrotu ISIS, nie ma amerykańskich wojsk w okolicy, całe ryzyko i koszt na barkach kogoś innego, zmniejszenie zagrożenia dla Izraela.

W zamian za to Rosja staje się ponownie siłami pokojowymi w tym rejonie. Czy Trump się zgodzi? Taki interes da Putinowi powody do radości.

Wesprzyj autora red. Natalia Wilk-Sobczak
Chcesz napisać polemikę? Wyślij swój tekst na kontakt@mediumpubliczne.pl
Czy zgadzasz się z tezą artykułu? NieTak (Ocena: -15, liczba głosów: 17)
Loading...
Zdjęcie główne pochodzi z Wikimedia Commons
Autor: Donkey Hotey