„Versace był religią”. Mija 20 lat od śmierci projektanta

Sztuka i moda to jedno”- mawiał Giovanni Versace. Był jednym z największych i najbardziej popularnych kreatorów mody XX wieku.

Versace był religą. Jego drukowane T-shirty, jeansy, reklamy i pokazy były częścią niesamowitego świata, do którego każdy chciał należeć. Nawet dziś po tylu latach dobrze się czuję, nosząc te ubrania. Można je kochać lub nienawidzić (…)- mówi Tony di Corcia, biograf Versage.

Jego nazwisko stało się synonimem bogactwa, śmiałości oraz rozbuchanej seksualności. Porywczy i nieznoszący sprzeciwu. Przez lata konsekwentnie tworzył modowe imperium. Jego projekty pokochały największe gwiazdy i osobistości, takie jak Madonna, księżna Diana czy Elton John. Stworzył włoską modę narodową. Dzięki niemu projektanci, którzy inspirowali się paryskimi wybiegami, zaczęli interesować się tym, co działo się w Mediolanie. Uznawano go za prowokującego wizjonera, znawcę tajników krawiectwa, który umiał łączyć smykałkę do robienia interesów z osobowością awangardowego artysty. Tragiczna śmierć Gianniego Versace w 1997 roku była jednym z najważniejszych wydarzeń historii mody ostatnich lat.

Jak naprawdę zginął projektant?

Długo śmierć Gianniego Versace pozostawała zagadką. Prasa rozpisywała się o porachunkach rodziny z mafią, zazdrosnych kochankach, napadzie rabunkowym.

Tony di Corcia: Mam do tej sprawy bardzo osobisty stosunek. Podobnie jak Gianni pochodzę z południa Włoch. Dla wielu sam fakt urodzenia się tam jednoznaczny jest z przynależeniem do mafii. To jednak bzdura i stereotyp. Gianni, podobnie jak ja, musiał przez całe życie udowadniać, że nie ma z tym nic wspólnego. Jego śmierć nie była efektem mafijnych porachunków. Gianniego zamordował wariat, który miał na jego punkcie obsesję.

Jego śmierć była wielkim wydarzeniem dla świata mody – zamknięto najważniejsze ulice Mediolanu, czego nie robiono nawet podczas wizyt papieża. Czy odejście Versace zmieniło bieg historii mody?

Wesprzyj Fundację Dziennikarską mediumpubliczne.pl

– Wraz ze śmiercią Gianniego umarła epoka kreatywności. Po nim moda stała się bardziej zuniformizowana, przewidywalna. Poza pokazami Prady żaden z projektantów mnie nie zaskakuje. Dziś liczy się marketing i pieniądze, nie wizja. Versace czerpał z projektowania ogromną radość i siłę, mieszał modę z muzyką, sztuką, historią. Nigdy nie był „bezpieczny” jak dzisiejsi projektanci. Uwielbiał szaleństwo i ryzyko – zarówno w życiu, jak i w pracy. Na jego pokazy czekało się w napięciu.

Versace słynął z bezkompromisowych sądów i odważnych projektów. Nie był zbyt lubiany w środowisku. Największą wojnę stoczył ze swoim głównym rywalem – Armanim. Na czym polegał ich konflikt?

– Byli zupełnie inni. Nie można sobie wyobrazić dwóch tak skrajnie różnych osobowości. Wiem, ze wzajemnie się obserwowali, nie mówiłbym więc o nienawiści, ale raczej o chęci współzawodniczenia. Kiedy ci dwaj ze sobą „wojowali”, włoski świat mody był dużo ciekawszy. Mówiono, że byli niczym yin i yang, tworząc dwa odmienne wizerunki mediolańskich wybiegów. Udało im się stworzyć nowy styl ubierania się, który szybko podłapały aktywne zawodowo kobiety, które nie chciały nosić sztywnych francuskich uniformów. Łączył ich głód sukcesu i zawodowa dyscyplina, dzieliło poczucie estetyki. Versace uwielbiał przesadę, obfitość, z kolei Armani był ostentacyjnie stonowany.

Mówiono, że Armani ubiera żonę, Versace kochankę. Czym różniły się od siebie ich projekty?

– Armani wymyślił styl minima, nigdy nie szokował – delikatne kolory i kształty, delikatna muzyka podczas pokazów, anonimowe modelki. Gianni był skandalistą swoich czasów – silne kolory, odważne cięcia, na wybiegu top modelki, wokół głośna mocna muzyka. Jego moda była bardzo sexy. To jak porównywać ogień i wodę. Obaj byli bardzo ważni, ale kompletnie inni.

Podobno miał ogromne problemy z samoakceptacją homoseksualizmu. Jak rodzina przyjęła jego odmienność?

– Nie wydaje mi się, żeby Versace miał problem ze swoją orientacją. Oczywiście na początku trudno było mu zaakceptować swoją inność, tak jak każdemu gejowi, ale to się po latach zmieniło. Gianni żył bez ukrywania się ze swoim przyjacielem Antonio d’amico. Nigdy jednak nie mówił o tym publicznie, po prostu był na to zbyt dyskretny i bardzo chciał chronić swoją prywatność. Jego orientacja była czymś naturalnym, a nie problemem.

Przed Versace Media nie interesowały się światem mody.

Tak. Pokazy były przeważnie nudne. Gianni, używając światłą, muzyki, top modelek i gwiazd na widowni zmienił jej w prawdziwe spektakle. Każdy pokaz był celebracją pop kultury. Po nim wielu projektantów zrozumiało, jak ważne są one w promocji marki. Gianni kochał wiele swoich modelek – Lindę Evangelistę, Christy Turlington, Stephanie Seymour. Ale Naomi Campbell była chyba jego ulubienicą, to on ją wylansował. Na wybiegu wyglądała jak pantera, jej wyrzeźbione ciało idealnie pasowało do jego ubrań.

Lato 1997 roku…

– Wracał wtedy z przechadzki na Florydzie. Versace został zastrzelony przez seryjnego mordercę przed swym pałacem na Miami Beach. Andrew Cunanan, który zabił Versaciego, popełnił po kilku dniach samobójstwo, a jego ciało znaleziono na łodzi. Policja ustaliła, że Cunanan zastrzelił się przy użyciu tej samej broni, którą zabił Gianniego Versace. Prochy Versace zostały złożone na cmentarzu w Moltrasio nad jeziorem Como we Włoszech. Elton John zadedykował projektantowi wydany w 1997 roku album The Big Picture. Na mocy testamentu siostrzenica Gianniego Versace stała się spadkobierczynią 50% imperium mody. Allegra przejęła w ten sposób przypuszczalnie ok. pół miliarda dolarów.

Versace to religia” – powtarzał swoim pracownikom Gianni. Zgadza się pan z tą teorią?

– Oczywiście! Również dla mnie, jako dzieciaka, Versace było religią. Jego drukowane T-shirty, jeansy, reklamy i pokazy był częścią niesamowitego świata, do którego każdy chciał należeć. Nawet dziś po tylu latach dobrze się czuję, nosząc te ubrania. Można je kochać lub nienawidzić, ale nie można być wobec nich obojętnym. Dlatego jestem tak dumny z bycia jego biografem.

Jak zmienił się koncern po śmierci Gianniego?

– Po jego śmierci marka jest nadal kobieca i silna, ciągle niepokorna. Donatella była jego muzą i przez 20 lat z nim pracowała. Ma to samo modowe DNA. Dlatego oglądając jej pokazy, nadal mamy te same odczucia co kiedyś. Energia jest ta sama, Gianni wciąż jest z nami!

Źródło: vumag

red. Ewelina Rubinstein
Chcesz napisać polemikę? Wyślij swój tekst na kontakt@mediumpubliczne.pl
Czy zgadzasz się z tezą artykułu? NieTak (Ocena: +2, liczba głosów: 2)
Loading...
The following two tabs change content below.
mm

Ewelina Rubinstein

Ewelina Rubinstein-dziennikarka, autorka kilku książek. Jej teksty publikowane są na łamach wielu polskich i izraelskich czasopism. Mieszka w Polsce oraz Izraelu. Z Medium Publicznym związana od samego początku.