Czego nie wiesz o samospaleniu (wideo)

Jak to jest, gdby przesiąknięte paliwem ubranie płonie na skórze? Dlaczego ludzie podpalają się i gdzie ich płonie najwięcej? Czy wśród osób protestujących przez samounicestwienie są kobiety, czy to męska domena? Kto był pierwszy i czyje ciało stało się relikwią? oraz: jak mamy traktować tych ludzi, jako bohaterów czy samobójców?

19 października przed Pałacem Kultury i Nauki w Warszawie podpalił się Piotr S. Zmarł 10 dni później w niedzielę 29 października. Ta śmierć wstrząsnęła nami wszystkimi, ale jak się okazuje nie jest ani jedyna, ani odosobniona. Jest kolejną śmiercią w cyklu setek, a nawet tysięcy protestów dokonywanych poprzez samounicestwienie, jakie zdarzają się na świecie co chwilę od 54 lat, gdy na ten krok zdecydował się pewien wietnamski mnich. Ojciec wszystkich nowożytnych ludzkich pochodni.

Możesz ten felieton obejrzeć w formie filmu:

 Ojciec wszystkich ludzkich pochodni

Był 11 czerwca 1963 roku kiedy na ruchliwej ulicy w Sajgonie zaparkował błękitny Austin A95, który wcześniej przebył drogę ponad 500 kilometrów z miasta Hue w środkowym Wietnamie, gdzie znajduje się buddyjski klasztor. Kierowcą był Thick Quang Duc, mnich mahajany. Na miejscu zgromadziło się już kilkudziesięciu innych mnichów, którzy mieli zabezpieczać teren i zapobiec ewentualnej próbie zatrzymania tego, co miało się wydarzyć. W tłumie ludzi pojawiło się też kilku reporterów amerykanskich, których wcześniej powiadomiono, że zanosi się na coś szczególnego. Rzecz była dobrze przygotowana.

Thic Quang Duc wyszedł z samochodu, podszedł do bagażnika, z którego wyciągnął kanister z benzyną. Następnie usiadł na przygotowanej dla niego na ulicy poduszce. Jego dwóch pomocników polało go płynem z kanistra. Wtedy Quang Duc zapalił zapałkę stając się pierwszą udokumentowaną fotograficznie i tekstowo ludzką pochodnią. Zdjęcie płonącego Duca obiegło świat, costało wyróżnione nagrodą World Press Photo za rok 1963 dla Malcolma Browne’a, znalazło się na okładce debiutanckiego albumu Rage Against The Machine i… co może zabrzmieć ironicznie… rozpaliło wyobraźnię setek a może i tysięcy naśladowców na całym świecie. Także w Polsce.

Wesprzyj Fundację Dziennikarską mediumpubliczne.pl
Thic Quang Duc po spaleniu, Sajgon 1963, foto: Malcolm Browne

Znamy ostatnie słowa Duca, które zostały na kartce: Zanim zamknę oczy i oddalę się do obrazu Buddy, z całym szacunkiem wzywam pana prezydenta Ngo Dinh Diema, by otworzył swój umysł na współczucie wobec ludzi tego narodu i wprowadził zasadę religijnego równouprawnienia, by nasze państwo było silniejsze. 

Dziennikarz David Halberstam, zdobywca Pulitzera za swoje reportaże wojenne, który był na miejscu zdarzenia tak relacjonował sytuację:

Płomienie buchały z człowieka. Jego ciało powoli się kurczyło w sobie, marszczyło, jego głowa czerniała i zmieniała się w żar. W powietrzu unosił się zapach palonego ludzkiego ciała. Za mną słyszałem wybuchy płaczu. Byłem zbyt zaszokowany by płakać, zbyt oszołomiony by robić notatki lub zadawać pytania, zbyt ogłupiały by w ogóle myśleć”.

Czyn Duca wymierzony był w katolicki rząd Ngo Dinh Diema w proteście przeciwko prześladowaniu buddystów w Południowym Wietnamie.

Szczątki mnicha zostały skremowane. Co ciekawe, jego serce nie uległo zniszczeniu, ocalało z kremacji i jest do dziś przechowywane jako relikwia i symbol współczucia, choć próbowano je porwać i zniszczyć. Relikwią jest też Austin A95, który można oglądać w klasztorze w Hue.

Idąc w ślady Thic Quang Duca jeszcze kilku mnichów buddyjskich spaliło się żywcem w kolejnych miesiącach, co potwierdza obawy, że każdy taki akt może mieć naśladowców, żądnych podobnej chwały.

Twarz kobiety poparzonej napalmem, Wietnam 1971, foto: Richard Avedon

Samospalenia wietnamskie

Kolejna fala samo-spaleń nastąpiła w Stanach Zjednoczonych w proteście przeciwko wojnie w Wietnamie. Sama wojna była wielkim spektaklem palenia ludzi, gdyż Amerykanie zastosowali w niej na olbrzymią skalę bomby zapalające z napalmem. Napalm został opracowany przez naukowców z uniwersytetu Harwarda w 1942 roku na bazie sztucznej gumy. Szary proszek zmieszany z benzyną daje bardzo klejącą masę, która gwałtownie płonie. Przyklejona do skóry powoduje koszmarne oparzenia i nie daje się ugasić wodą. Niszczące działanie napalmu Amerykanie wypróbowali po raz pierwszy w 1944 roku zrzucając go na Berlin, ale dopiero w  Wietnamie stracili wszelkie hamulce bombardując nim co popadnie i paląc – dosłownie – dziesiątki tysięcy bezbronnych ludzi. W sumie spuścili na ten wiejski kraj prawie 400 000 ton napalmu!

Napalm girl, czyli: Phan Thị Kim Phúc, foto: Nick Ut

W odpowiedzi samospalenia dokonało kilku obywateli USA.

Pierwsza była osiemdziesięciodwuletnia Alicja Herz – działaczka na rzecz pokoju pochodzenia niemiecko-żydowskiego, sama uciekinierka przed wojną w Europie i prześladowaniem Żydów. Pacyfistyczne nastawienie utrudniało jej zdobycie amerykańskiego obywatelstwa, gdyż nie chciała podpisać się pod ślubowaniem, że w razie czego będzie bronić USA z bronią w ręku. Jak wyznała przyjaciółce przed śmiercią: zużyłam już wszystkie formy pokojowego protestu, nie pozostało mi nic innego. Na ulicy w Detroit polała się benzyną i podpaliła, wzorem mnicha z Wietnamu. Zmarła dziesięć dni późniejw szpitalu. Wojna w Witnamie trwała jeszcze dziesięć lat po jej śmierci.

Następni byli: Hiroko Hayasaki, amerykański buddysta, Norman Morrison, kwakier, Roger Allen LaPort, katolik, Celene Jankowski, Florence Beaumont, Eric Thoen oraz Ronald Brazee, student. Każda z tych osobistych tragedii jest inna i warta wspomnienia. Przywołam tutaj czyn trzydziestoletniego Normana Morrisona, który spalił się pod oknem Sekretarza Stanu Roberta McNamary w Pentagonie. Przyszedł tam ze swoją roczną córeczką w ramionach. Nie jest pewne, czy odstawił ją na bok, czy dał komuś do potrzymania, ale w chwilę później płonął na jej oczach. Jak wyjawił w liście do żony: musiałem to zrobić w proteście przeciwko naszym zbrodniom wojennym i dla tych wszystkich dzieci, które spaliliśmy w Wietnamie.

W tym czasie, w tymże Wietnamie dobrowolnie spłonęło kilkunastu buddystów oprotestowujących w ten sposób współpracę Południowego Wietnamu z USA.

Siwiec, Palach i Polacy

20 sierpnia 1968 roku państwa Układu Warszawskiego dokonały inwazji na Cechosłowację, by zatrzymać rewolucję znaną pod nazwą Praskiej Wiosny. Była to największa operacja wojskowa w Europie od czasu zakónczenia II Wojny Światowej. Trzy tygodnie później 8 września pięćdziesięcdziewięcioioletni księgowy z Dębicy, Ryszard Siwiec, pojawił się na stadionie dziesięciolecia w Warszawie, gdzie odbywały się uroczyste dożynki – za Komuny było to hucznie obchodzone święto państwowe, sławiące dokonania państwowych rolników, uroczystości programowo wesołe, ubarwoine folklorystycznymi tańcami. Siwiec podpalił się na oczach 100 000 osób, członków KC PZPR oraz kamer Polskiej Kroniki Filmowej. Wcześniej rozrzucił ulotki, w których nazwał się „szarym człowiekiem”. Przez cały czas krzyczał: Protestuję!

Tak Siwiec pisał do żony z pociągu wiozącego go do Warszawy: Kochana Marysiu, nie płacz. Szkoda sił, a będą ci potrzebne. Jestem pewny, że to dla tej chwili żyłem 60 lat. Wybacz, nie można było inaczej. Po to, żeby nie zginęła prawda, człowieczeństwo, wolność. Ginę, a to mniejsze zło niż śmierć milionów. Nie przyjeżdżaj do Warszawy. Jest mi tak dobrze, czuję spokój wewnętrzny jak nigdy w życiu.

Zmarł w szpitalu praskim 4 dni później. Jako przyczynę śmierci podano nieszczęśliwy wypadek.

Rząd PRL utajnił czyn Siwca, a wiedza o nim właściwie przepadła aż do roku 1991 kiedy to Maciej Drygas nakręcił o nim fim dokumentalny pt. Usłyszcie mój krzyk. Film można zobaczyć w Youtubie.

Końcowym akordem filmu jest przejmujący taniec Ryszarda Siwca ogarniętego płomieniami w rytm szlonego obertasa.

W kontekście Praskiej Wiosny dużo bardziej znanym aktem samospalenia jest czyn Jana Palacha, który zrobił to kilka miesięcy po Siwcu w Pradze. W swoim liście Palach prosił, by nie powtarzać jego czynu, jednak w kolejnych miesiącach spłonęło wielu (26) kolejnych czeskich dysydentów w tym student, Jan Zajić. W swoim liście do mamy Jan napisał, nomen omen: znam cenę życia, wiem, że jest ono najcenniejsze.

Siwiec był pierwszym Polakiem, który poszedł w ślady Thic Quang Duca ale nie ostatnim. W 1980 roku na krakowskim rynku spalił się krakowski piekarz, Walenty Badylak. Komunistyczne władze utajniły śmierć Badylaka, żołnierza AK, który domagał się w ten sposób ujawnienia prawdy o Katyniu. Na jego spalonej piersi znaleziono metalową tabliczkę, na której wyryto: „za Katyń, za demoralizację młodzieży, za zniszczenie rzemiosła”. Badylak pozostawił list do żywych, w którym przewidywał, co będzie robić w niebie: „Kochani, jeśli tam nie ma nicości, a są duchy bratnie, będę was wspomagał, a w chwilach szczególnych odczujecie moją obecność”.

Kolejną ofiarą samopalną był Andrzej Żydek, który podpalił się przed kancelarią premiera w Warszawie 23 września 2011 roku za rządów Donalda Tuska. Został ugaszony i uratowany przez pracowników ochrony. Przeżył i udzielił wiwiadu TVN 24 wyjaśniając swoje motywacje. Można to znaleźć w sieci.

Andrzej Żydek dla TVN 24

Donald Tusk skomentował jego czyn mówiąc: Żydek się podpalił, bo był zły na cały świat. Ale jak się okazuje, Żydkowi chodziło o nieprawidłowości w Urzędzie Skarbowym, w którym pracował.

Mniej więcej w tym samym miejscu dwa lata później podpalił się Andrzej Filipiak – także z powodów ekonomicznych. Jak pisał Newsweek: 12 czerwca nad ranem wsiadł w pociąg kilkaset metrów od domu w Kielcach. Rano był już w Warszawie. Do nikogo nie dzwonił. Nie wziął zresztą ze sobą telefonu. Zabrał tylko dokumenty i laskę. Około godziny 11 przed Kancelarią Premiera oblał się benzyną i podpalił. Transparentami gasili go protestujący wokół związkowcy. Poparzone miał 65 proc. ciała, w tym krtań i płuca. Córka i syn poznali go tylko po stopach.

Zmarł osiem dni później. Tego samego dnia w Krakowie w czasie negocjacji z dyrekcją Zakładu Przewozów Regionalnych podpalił się 42-letni konduktor. Przeżył.

Spalił się w kinie

11 czerwca 2006 roku w mieście Jamnagar w prowincji Gujarat w Indiach trzydziestoletni Pravani Joshi kupił bilet do kina na film pt. Fanaa. Była to jedna z wielu bolywoodzkich produkcji z tańcami i dramatami rodzinnymi. W przerwie filmu Pravani Joshi wyszedł do toalety, oblał się benzyną i podpalił. Zmarł 9 dni później w wyniku doznanych obrażeń. Dyrekcja kina podjęła decyzję o dalszym wyświetlaniu filmu. Joshi zostawił żonę, którą poślubił zaledwie trzy miesiące wcześniej.

Dlaczego to zrobił? Otóż aktor odgrywający główną rolę, Aamir Khan, wyraził dezaprobatę w stosunku do rządu prowincji Gujarat w związku ze zbyt słabą rekompensatę dla rolników za ich ziemie zatopione po ustawieniu nowej rzecznej tamy. Jako karę dla Khana rząd objął jego film zakazem wyświetlania. Ów zakaz zignorowało kino w Jamnagar, no i pojawił się tam Joshi.

1 kwietnia 2007 roku Heo Se-uk, taksówkarz i członek związków zawodowych w Seulu, podpalił się w proteście przeciwko zawarciu przez Koreę Południową i USA umowy o wolnym handlu. Zmarł dwa tygodnie później.

Nie ma szans wspomnieć wszystkich, którzy targnęli się na swoje życie oblewając się benzyną w politycznym proteście. Najwięcej ludzi płonęlo w Chinach, w Wietnamie, w Indiach, ale także w Japonii, na Ukrainie, w Związku Radzieckim, w Niemczech, w Szwajcarii, we Włoszech, w Australii, Izraelu, Grecji i właściwie w każdym innym kraju. Powody były przeróżne: od walki niepodległościowej, przez równouprawnienie religijne, emancypację kobiet, po protesty ekonomiczne, a także z ciekawości.

Najdziwniejszym naśladowcą wietnamskiego mnicha był amerykański nastolatek, syn urzędnika ambasady USA w Sajgonie, który również spróbował się podpalić. Na szczęście chłopaka ugaszono i pomimo oparzeń został odratowany. Na pytanie, dlaczego to zrobił, wyjaśnił: chciałem sprawdzić, jak to jest.

No właśnie, jak to jest, gdby przesiąknięte paliwem ubranie płonie na skórze? Temperatura spalania benzyny to 950 stopni celsjusza. Płonącego ubrania nie ma jak zdjąć, i trudno je ugasić, gdyż nie pomaga w tym woda. Polanie wodą może jeszcze pogorszyć efekt i rozjątrzyć płomień. Jedyny sposób to zdusić płomień przykrywając go kocem.

Samospalenia w świecie muzułmańskim

Warto jeszcze poruszyć wątek samopodpaleń w świecie Arabskim i muzułmańskim. Po pierwsze wspomnijmy epidemię podpaleń w Afganistanie, gdzie w jednym tylko roku odnotowano 111 samospaleń kobiet, z których osiemdziesiąt procent zmarło. Nieoficjalnie mowi się, że liczba ta może być o wiele większa. Możemy więc podejrzewać, że na przestrzeni dekady są to tysiące płonących kobiet. Robią to w proteście przeciwko własnej sytuacji rodzinnej i społecznej. Oddawane w aranżowane małżeństwa w młodym wieku, skazane na męża brutala, niemogące realizować swoich ambicji, polewają się benzyną i płoną w proteście.

Mało kto pamięta, że tunezyjska Arabska Wiosna została wywołana przez akt samospalenia. 17 grudnia 2010 roku uliczny sprzedawca Mohamed Bouazizi podpalił się w proteście przeciwko konfiskacie jego mienia przez strażników miejskich oraz upokorzeniom i przemocy jakiej doznał. Zmarł kilka tygodni później. Miał 26 lat. Jak twierdzą jego bliscy zrobił to nie dlatego, że był biedny, a z przyczyn honorowych. Trzeba dodać, że jego prześladowcą była kobieta, urzędniczka w lokalnym magistracie.

Jego czyn wywołał burzę i ostre reperkusje, w wyniku których władzę utracił tunezyjski dyktator Ben Ali. W jego ślady poszła cała rzesza muzułmańskich męczenników, którzy podpalali się w całej północnej Afryce. W samej Tunezji aż 104 osoby próbowały popełnić samobójstwo w ten sposób.  W Algierii od własnej zapałki spłonęło kilkudziesięciu ochotników. Ludzie płonęli w Izraelu, w Egipcie, Jemenie, Jordanie, a w końcu nawet w Europie. W Palermo w styczniu 2011 roku spłonął dwudziestosiedmioletni marokański sprzedawca uliczny, a w Amsterdamie 34letni irański dysydent.

Australijska polityka wobec uchodźców została oprotestowana przez dwoje samobójców w płomieniach.

Szmul Zygielbojm

Na koniec chciałbym jeszcze wspomnieć innego samobójcę politycznego, który co prawda nie spłonął, ale otruł się gazem. Człowiek, o którym w zasadzie nikt już nie pamięta. Chodzi mi o wielkiego Polaka i wielkiego Żyda Szmula Zygielbojma. Ten Warszawianin i Łodzianin popełnił samobójstwo 13 maja 43 roku w Londynie jako członek Rady Narodowej RP, w beznadziejnym proteście przeciwko masowemu mordowaniu żydów.
Zygielbojm miał kontakt z polskim i żydowskim ruchem oporu i informował rządy światowe o masowm mordzie na swoim narodzie. Jego rodzina i ziomkowie szli do gazu. Poszedł i on. Warto przeczytać jego wstrząsający list oraz uświadomić sobie, że jego protest nie dał nic.

19 października w Warszawie spalił się Piotr Szczęsny, protestujący przeciwko ograniczaniu wolności obywatelskich w Polsce. Jego śmierć po raz kolejny stawia pytanie: czy protest poprzez samo-unicestwienie jest prawem obywatelskiego oporu, czy tragicznym nieporozumieniem. Czy to odruch osobistej wolności, czy krzyk beznadziei i bezradności. Czy powinniśmy tych ludzi sławić jako bohaterów, czy odrzucać jako straceńców, którzy nie powinni mieć naśladowców.

Być może dobrą wskazówką będą słowa Dalaj Lamy, który pytany o samobójców przez spalenie wyjaśniał, że zrozumienie tych ludzi musi być związane z rozumieniem ich motywacji. Jeśli akt wynika ze współczucia i głębokiego namysłu nie niesie zła. Pojawia się więc pytanie: które z tych samobójstw były aktami współczucia, a które nienawiści i agresji. Które miały nieść pomoc, a które miały być wymierzone w coś lub kogoś?

I najważniejsze pytanie: Czy wolno protestować przez śmierć?

Wesprzyj autora red. Rafał Betlejewski
Chcesz napisać polemikę? Wyślij swój tekst na kontakt@mediumpubliczne.pl
Czy zgadzasz się z tezą artykułu? NieTak (Ocena: +2, liczba głosów: 6)
Loading...