Czteroletnie liceum lepsze od trzyletniego? – Centrum Analiz Klubu Jagiellońskiego komentuje proponowaną reformę polskiej szkoły

Ministerstwo Edukacji Narodowej przedstawiło zapowiadane od kilku miesięcy założenia reformy polskiej szkoły. Zmiany są niezbędne i, zgodnie z deklaracjami ze strony MEN, mają być rewolucyjne. Niestety – rewolucja najprawdopodobniej dotknie struktury systemu edukacyjnego a nie treści. Przedstawiona w poniedziałek prezentacja zmian odpowiada bowiem głównie na pytanie „co?”. O wiele trudniej znaleźć w niej odpowiedź na pytanie „jak?”. A co najważniejsze – nie przedstawiono filozofii planowanej reformy, czyli odpowiedzi na fundamentalne pytanie „po co?”.

Żródło: Centrum Analiz Klubu Jagiellońskiego http://cakj.pl/2016/06/29/rewolucja-bez-glowy/

Podczas poniedziałkowej konferencji w Toruniu minister Anna Zalewska przedstawiła kompleksowy zarys zmian w zakresie m.in. kompetencji i możliwości kształcenia pedagogów, awansu zawodowego nauczycieli, nadzoru pedagogicznego, współpracy rodziców ze szkołą, czy wreszcie oczekiwanej reformy szkolnictwa zawodowego. Choć część z nich zasługuje na życzliwą uwagę (zwłaszcza reforma kształcenia zawodowego), największe zainteresowanie budzi zmiana struktury szkolnej, która w praktyce oznacza redukcję z czterech dotychczasowych etapów edukacyjnych do dwóch. Pierwszym ma być 8-letnia szkoła podstawowa (połącznie etapów 4+4). Propozycja ta oznacza jednocześnie uruchomienie od 2017 roku procesu wygaszania gimnazjów, które w wielu miejscach zdały egzamin (m.in. awans w międzynarodowych badaniach PISA) i które uczniom, szczególnie z obszarów wiejskich, dawały możliwość wyrównywania szans edukacyjnych. Uczniowie obecnej klasy szóstej zamiast do gimnazjum przejdą do klasy siódmej nowej, wydłużonej szkoły podstawowej, w której nagromadzone zostaną problemy wychowawcze wynikające z umieszczenia w jednej placówce dzieci 7 i 15-letnich.

Niestety – na likwidacji gimnazjów i wydłużeniu szkoły podstawowej zapowiedzi się kończą, a dalej zaczyna się „prowizorka”. Dotyczy ona głównie organizacji nauki programowej i lokalowej – należy się bowiem obawiać, że do 2019 roku (czyli zakończenia etapu nauki w SP przez pierwszy rocznik uczniów) będziemy narażeni na pośpiech i nieuporządkowanie organizacyjne. Ten chaos będzie dotyczył zarówno programów i materiałów dydaktycznych, jak i kwestii lokalowych oraz budżetów placówek oświatowych.

Co więcej, trudno sobie dzisiaj wyobrazić szkołę zorganizowaną jako jeden etap edukacyjny, w którym razem uczą się siedmiolatki i uczniowie wkraczający w wiek buntu. Czy zmiana formy była potrzebna? Powrót do starej struktury szkolnej niesie ze sobą spore zamieszanie organizacyjne i generuje różnego rodzaju koszty (finansowe i niefinansowe), nie gwarantując jednocześnie istotnej poprawy jakości kształcenia, która zależy od wielu innych czynników.

Wydaje się jednak, że likwidacja gimnazjów i wydłużenie szkoły podstawowej były niezbędne do realizacji głównego celu reformy, czyli wydłużenia kształcenia w liceum. Trudno nie zgodzić się z MEN, że reforma liceów jest niezbędna – do tej pory spełniały one bowiem głównie rolę szkoły przygotowującej do zdania testowych egzaminów z przedmiotów branych pod uwagę w rekrutacji na studia. Czy jednak propozycja czteroletniego liceum o profilu wybitnie ogólnokształcącym jest dobrym pomysłem? Będzie to można ocenić dopiero wtedy, kiedy poznamy konkretne rozwiązania programowo – organizacyjne. Jeśli np. nie zmieni się sposób rekrutacji na studia, może się okazać, że korepetycje pozostaną najlepszym sposobem na przygotowanie do studiów. Niestety w zapowiedziach ministerstwa tych konkretów zabrakło – trzeba na nie poczekać do jesieni.

Oceniając propozycje zmian należy podkreślić, że widoczna jest w nich przede wszystkim forma, w której w wielu miejscach brakuje treści. Ponadto nie przedstawiono propozycji rozwiązań najistotniejszych wyzwań stojących przed polską szkołą, takich jak np. wzmocnienie powiązań pomiędzy różnymi etapami edukacyjnymi, kształtu egzaminu maturalnego czy wreszcie braku zdolności polskich uczniów do rozwiązywania zadań problemowych. Co jednak najbardziej niepokojące, bardzo niewiele dowiedzieliśmy się o zmianach dotyczących kształcenia, przygotowania zawodowego i doskonalenia nauczycieli. A to przecież od nich zależy powodzenie każdej reformy.

Wesprzyj #Medium

Polski system oświaty niewątpliwie potrzebuje reformy. By jednak taka reforma miała sens, należy przede wszystkim określić cele strategiczne nauczania oraz kompetencje intelektualne i społeczne, jakie uczeń powinien uzyskać podczas procesu kształcenia. Z tego właśnie powodu propozycja reformy rozczarowuje, gdyż zakłada przebudowę systemu bez wskazania strategicznych celów i jasnych punktów docelowych procesu kształcenia. Na pochwałę zasługuje jedynie pomysł na reformę szkolnictwa zawodowego. To jednak stanowczo za mało, by zbudować nowoczesny, adekwatny do potrzeb współczesności system edukacyjny. Pozostaje mieć jedynie nadzieję, że na jesieni poznamy więcej konkretów, które wypełnią planowane zmiany treścią.

Współpraca: dr Stanisław Kowal, Tomasz Talaczyński

Barbara Strycharczyk
Współpracownik CA KJ, ekspert ds. edukacji, absolwentka filologii polskiej i filologii klasycznej Uniwersytetu Warszawskiego. Nauczycielka języka łacińskiego i kultury antycznej