Siedem paradoksów Brexitu

To niewątpliwie czarny dzień w historii jednoczącej się Europy. Wyjście Wielkiej Brytanii to klęska idei akceptacji, współpracy, solidarności. To woda na młyn nacjonalistów, antyeuropejskich partii, dyktatorów i rządów autorytarnych na całym świecie. Cały proces potrwa pewnie dwa lata albo i więcej. Skutki tej decyzji odczują jednak kolejne pokolenia.

Tym bardziej znamienne, że przesłanki, na podstawie których Brytyjczycy podjęli tę decyzję w zestawieniu z faktami to morze absurdów i paradoksów, w których momentami brak jakiejkolwiek logiki. Lęki, które wzbudzano agitując za wystąpieniem z UE, najpewniej staną się realniejsze właśnie za sprawą wyjścia z Unii.

Michał Kucharski jest absolwentem studiów magisterskich stosunków międzynarodowych na specjalizacji integracja europejska i działaczem lokalnym w Poznaniu.

Paradoks 1.

Największą radość niewątpliwie z Brexitu odczuwa Władimir Putin. Jednocześnie Wielka Brytania od kilku lat, w związku z zabójstwem m.in. Litwinienki jest w stanie cichej zimnej wojny z Rosją Putina. Regularnie brytyjskie lotnictwo wojskowe przejmuje rosyjskie samoloty naruszające przestrzeń powietrzną Brytyjczyków. Rosjanie z kolei przez lata demontowali biznesy Brytyjczyków w swoim kraju, rosyjskich współpracowników największych firm, aresztując czy doprowadzając do śmierci jak Magnitskiego. Brytyjczycy nie mają wątpliwości, że Putin jest zagrożeniem dla krajów Europy. Ale właśnie zerwali jedną z nici tę Europę, przeciw autorytaryzmowi i przemocy, łączących.

Paradoks 2.

O wyjściu zdecydowały głosy sfrustrowanych 50- i więcej -latków. Tej frustracji nie sposób się dziwić. Ich niepewna sytuacja materialna ma początki w likwidacji górnictwa i przemysłu przez Margaret Thatcher w latach 80-tych. Paradoksem jest tutaj to, że to ona, która tym ludziom często zniszczyła życie (dzieci zwolnionych często popadły w pokoleniową biedę i niezaradność), była jednym z najbardziej antyunijnych ze wszystkich brytyjskich premierów. Niewątpliwie z takiego obrotu spraw cieszy się gdzieś zza grobu.

Paradoks 3.

Jeśli komuś zagrażają na rynku pracy imigranci to zdecydowanie młodym Brytyjczykom. To imigracją straszyli zwolennicy Brexitu, zapowiadając, że wyjście z UE pozwoli miejsca pracy „odzyskać”. Tymczasem ponad 75 proc. z nich opowiedziało się za pozostaniem w Unii Europejskiej.

Wesprzyj Fundację Dziennikarską mediumpubliczne.pl

Paradoks 4.

Unia nie jest ideałem, jeśli chodzi o ochronę praw pracowniczych, czy o walkę z wielkimi korporacjami. Wiele pozostaje w tej kwestii do zrobienia. Jednakże UE i tak robi w tej sprawie bardzo dużo. To jednak wielkimi korporacjami straszyli zwolennicy Brexitu. W pojedynkę (absurd) Wielka Brytania ma ich zdaniem radzić sobie lepiej. Choć to Unia Europejska potrafi jako jedyna na świecie (poza Chinami) sprzeciwić się choćby takim gigantom jak Microsoft. Nie wspominając o szeregu regulacji, które ograniczają monopole na terenie kontynentu. Osamotniona Brytania będzie zaś dla finansowych gigantów łatwiejszym celem. Widać to zresztą w brytyjskiej polityce, gdzie stara się mieszać Rupert Murdoch. Jego media poparły wyjście z UE – dla niego to dobry interes, bo we wszystkich sprawach, będzie mógł teraz zwrócić się bezpośrednio do brytyjskich polityków. Żadna „Bruksela” już nie będzie miała nic do powiedzenia.

 

Paradoks 5.

Zwolennicy Brexitu twierdzili, że UE niszczy małe przedsiębiorstwa. Jak jest naprawdę? Spójrzmy na wsparcie rolnictwa. Bez Wspólnej Polityki Rolnej nie mogłoby być mowy o małych, rodzinnych gospodarstwach. Zostałyby one pochłonięte, tak jak w USA, przez gigantyczne koncerny, które zdominowały tamtejszy rynek zbóż i warzyw, często poddając je daleko idącej mechanicznej modyfikacji genetycznej.

Paradoks 6.

Agitujący za wyjściem z Unii podkreślali jednocześnie, że UE zbyt słabo dąży do podpisania TTIP – umowy o wolnym handlu z USA. Dla Brytyjczyków miałoby być to zbawienne rozwiązanie, które ożywi ich gospodarkę. Jak ma się to do lęku przed wielkimi korporacjami, który był obecny w kampanii? TTIP zakłada np. w obecnej fazie, że wielkie firmy będą mogły wybrać miejsce procesu z konsumentem. W negocjacjach z USA, UK będą miały zresztą słabszą pozycję niż cała Unia.

Paradoks 7.

Według wielu, kluczową rolę odegrał lęk przed emigrantami. Jednocześnie jednak brexitowcy zapewniali mniejszości, że mogą pozostać. Mają więc pełną świadomość, że brytyjska gospodarka potrzebuje ich jak tlenu? Czy populistyczne i antyunijne elity świadomie zmanipulowały opinię publiczną?

Nigel Farage głośno krzyczy o Europie Narodów. Mieliśmy już taką w latach 30-tych. I dopiero idea Wspólnoty Europejskiej przyniosła nam pokój. Znamienne, że dziś, jeszcze kilkanaście lat temu toczące krwawą wojnę kraje byłej Jugosławii, chcą wejść do Unii. I powoli odbudowują dawne więzi. Unia Europejska nie jest jednak ideałem i bez wątpienia wymaga reform. Oby europejskie społeczeństwo i jego elity potrafiły zadziałać teraz na rzecz wspólnoty, zamiast ciągnąć kołderkę w swoją stronę. Trzeba zacząć od demokratyzacji i lepszej, wspólnej ochrony pracowników.

Chcesz napisać polemikę? Wyślij swój tekst na kontakt@mediumpubliczne.pl
Czy zgadzasz się z tezą artykułu? NieTak (Ocena: +16, liczba głosów: 22)
Loading...
Główne zdjęcie artykułu pochodzi z portalu www.flickr.com
Autor: Roberto Trombetta
The following two tabs change content below.

Michał Kucharski

Absolwent stosunków międzynarodowych na UAM w Poznaniu na specjalizacjach integracja europejska i dyplomacja i stosunki konsularne. Student filologii chorwackiej. Działacz lokalny w Poznaniu, radny osiedlowy.