Niemieckie rodziny prywatnie fundują statek do ratowania uchodźców na Morzu Śródziemnym!

W Polsce coraz śmielej mówi się o nacjonalizmie jako cnocie i o konieczności obrony naszej czystości rasowej. Nasi niemieccy sąsiedzi pokazują jednak, że na kryzys migracyjny można patrzeć jak na katastrofę humanitarną. Kiedyś faszyści, dziś misjonarze humanitaryzmu – czyż to nie piękne? Pytanie tylko, gdzie jesteśmy my…

Już ponad 268,000 uchodźców przekroczyło Morze Śródziemne w tym roku – niestety więcej niż 3,100 zostało na zawsze w jego falach. Dzieci, kobiety, mężczyźni – ludzie, którzy uciekali przed wojną. Ta liczba będzie ciążyć na europejskim sumieniu przez dziesięciolecia.

Świat obserwuje największy globalny kryzys migracyjny od II Wojny Światowej – wywołany wojnami, które są udziałem świata zachodniego. Naszym udziałem. Irak, Afganistan, Palestyna, Syria, Libia, Egipt. Wciąż rośnie liczba osób decydujących się na desperacką podróż do Unii Europejskiej zarówno morzem jak i lądem. Trasa przez Morze Śródziemne z Afryki Północnej do Włoch jest uważana za najbardziej niebezpieczną –  ponad 23.000 osób straciło na niej życie od 2000 roku. Ile osób zostało skrzywdzonych w inny sposób? Okradzionych, oszukanych, wykorzystanych, zgwałconych?

Sea Watch to prywatna inicjatywa trzech rodzin z Niemiec – rodzin, które postanowiły pomóc tonącym ludziom, wysyłając na Morze Śródziemne 30-metrowy statek Sea Watch 2, do patrolowania wód międzynarodowych poza libijskim wybrzeżem. Wspaniały reportaż fotograficzny z pokładu See Watch 2 prezentuje serwis Al Jazeera.

Członkowie Sea Watch o sobie: Jesteśmy całkiem niezależni politycznie, ekonomicznie i religijnie. Na statku pracują ochotnicy. Jako że nie mamy nieograniczonych środków, sukces Sea Watch opiera się na naszych własnych pomysłach i ciężkiej pracy. Statek, który kupiliśmy do ratowania ludzi to 98 letni trawler. I ta krypa – uratowała już ponad 2,000 ludzi znalezionych w wodzie.

Kliknij tu, jeśli chcesz wesprzeć dzielnych kolegów z Niemiec. 

W Polsce ciapatych nie chcemy

Tymczasem w Polsce ciągle utrzymuje się haniebna antyludzka retoryka wyrażana już oficjalnie przez przedstawicieli rządu oraz z ambon kościelnych. Nie ma żadnej znaczącej inicjatywy, która zmierzałaby do ratowania ludzi tonących na morzu lub głodujących na szlakach lądowych. Żadnej Wielkiej Orkiestry grającej dla tonących. Musimy ratować polską czystość etniczną i zawsze być gospodarzami na naszej ziemi – takie słowa słyszy się i na ulicy, i w internecie, gdzie brylują samozwańczy obrońcy polskiej czystości rasowej i etnicznej. W przybyszach z Bliskiego Wschodu widzimy coś na kształt wirusa niebezpiecznej choroby, która niesie brud, śmierć, gwałty, złodziejstwo i niepokoje społeczne.

Wesprzyj Fundację Dziennikarską mediumpubliczne.pl

Ja sam zająłem się tematem uchodźców dwukrotnie w moim programie Betlejewski Prowokacje w telewizji TTV. Polecam zerknąć na nie na playerze TTV, gdyż pokazują one rzeczy niezwykłe. Nigdy nie zapomnę mężczyzny, który na stacji benzynowej pod Warszawą domknął ze wstrętem i przestrachem drzwi do furgonetki, z której próbowali wysiąść ludzie przypominający Arabów. Ludzie proszący z wnętrza o wodę. Nie zapomnę rodziców żwawo podpisujących protest przeciwko przyjmowaniu do ich podstawówki odmieńców z Syrii. Albo chłopaka, który przytrzymał na ławce Syryjczyka, gdyż ten „wyglądał na terrorystę”.

Listy jakie dostawałem na FB po programie nie budzą wątpliwości, że są wśród nas zdrowi Polacy, gotowi bronić naszych granic przez brudasami i ciapatymi. „Betlejewski puknij się w łeb, przyjmij se ich do siebie do domu, czy nie kumasz, że on jadą tu gwałcić i żyć na naszych zasiłkach” – to tylko niektóre z powtarzających się sformułowań. Ciekawe, czy to samo słyszeli w latach 40tych Dziadkowie i Babki autorów tych listów podczas ucieczki przed wojną do Rumunii i dalej Iranu. Oni wtedy uciekali przed Niemcami. Patrzcie, co za ironia losu!

Trzeba dziś pytać głośno, moi drodzy Rodacy, w którą stronę i z kim idziemy. Czy z Niemcami fundującymi Sea Watch 2, czy z Węgrami w stronę europejskiego getta otoczonego murami? Jakie ideały nam przyświecają? Czy jesteśmy w jednej rodzinie z Danią i Kanadą, która obecnie stawia sobie za cel stanie się wzorem sprawiedliwości społecznej i pomocy humanitarnej, czy Stanami Zjednoczonymi, których polityka dominacji prowadzi do kolejnych kryzysów na świecie.

betlej paypal
Serwis #MP tworzymy bezpłatnie, więc Twoje wsparcie będzie jedynym wynagrodzeniem autora

 

Wczoraj minister Błaszczak odniósł swoje polityczne zwycięstwo na forum ONZ, gdzie razem z kolegami z Filipin i Węgier wepchnął do rezolucji ws uchodźców sformułowania o uszczelnianiu zapór przed migracyjną watahą. Dumny minister Błaszczak na forum Organizacji Narodów ZJEDNOCZONYCH powiedział te historyczne słowa:

Są pewne kultury, które się nie integrują. Kultura muzułmańska nie integruje się z kulturą europejską. Przecież samobójcy, którzy zabijają siebie i innych w imię swojej ideologii, są groźni. Wszystkie te ataki terrorystyczne we Francji, w Belgii, w Niemczech mają wspólny mianownik – są związane z ideologią, która zagraża bezpieczeństwu.

Zamiast systemu relokacji, a więc podziału imigrantów na poszczególne kraje unijne, który przyciąga kolejne fale imigrantów, my proponujemy uszczelnienie granic. Taką politykę, która zakończyła się sukcesem na początku lat 2000 w Australii.

ONZ i Unia Europejska są przesiąknięte poprawnością polityczną, ale ja konsekwentnie proponuję zdrowy rozsądek, bo tylko w ten sposób możemy zapobiec tragediom.

Moim zdaniem tragedią jest to, że słychać w Polsce coraz śmielsze głosy wyrażające pokraczną teorię, że nacjonalizm nie jest niczym złym, że istnieje „zdrowy nacjonalizm” i że patriotyzm to dziś za mało.

Wesprzyj autora red. admin_mp
Chcesz napisać polemikę? Wyślij swój tekst na kontakt@mediumpubliczne.pl
Czy zgadzasz się z tezą artykułu? NieTak (Ocena: +20, liczba głosów: 32)
Loading...

Główne zdjęcie artykułu pochodzi z portalu www.flickr.com
Autor: adamansel52