O feminizmie zawsze trzeba mówić – rozmowa z Prof. Magdaleną Środą

Całe nasze dzieje narodowe, z których tak jesteśmy dumni i które są podstawą postaw patriotycznych, wykluczają kobiety, ponieważ nasza historia jest polityczno-militarna. Nie jest historią sfery prywatnej, gdzie zamknięte były kobiety.

Czy wypowiedź Krystyny Jandy, że na sposób bycia Krystyny Pawłowicz wpływa menopauza nie jest już seksizmem?

To zależy oczywiście od kontekstu wypowiedzi, w tym przypadku on był bardziej szeroki. To nie jest tak, że Krystyna Janda odwołała się po prostu do menopauzy Krystyny Pawłowicz. Janda stworzyła pewien kontekst wypowiedzi, mówiła o swojej menopauzie i jak postępuje, by pozbyć się jej męczących dla innych skutków. Radziła to sam pani poseł. Oczywiście wypowiedź była złośliwa, ale nie aż tak, jak przedstawiła to prasa.

W mediach prawicowych odbiło się to szerokim echem.

Media prawicowe mają ten problem, że po stronie, którą z reguły krytykują, nie ma aż takich ekscesów językowych, jak po tej, którą reprezentują. Rzucają się więc na cokolwiek, ale jeśli przejrzeć wypowiedzi samej profesor Pawłowicz, czy wielu osób w parlamencie, które znajdują się po prawej stronie, z którą prawicowe media sympatyzują, tam rzeczywiście jest kopalnia ekscesów, chamstwa, seksizmu. Bo politycy pozbawieni są już wstydu.

Dlaczego boimy się otwarcie przyznawać, że jesteśmy feministkami lub feministami i jest to traktowane, jako wada?

Wesprzyj Fundację Dziennikarską mediumpubliczne.pl

Boimy się przyznawać, ponieważ będziemy piętnowane, albo piętnowani. To słowo ma w Polsce z różnych przyczyn charakter pejoratywny. Nikt nie chce utożsamiać się z postacią lub kategorią, która ma taki charakter. Myślę, że ma to dwie przyczyny. Po pierwsze – ignorancję: ludzie nie wiedzą, co to jest feminizm i nie wiedzą, co to jest gender. Myślę, że ten brak wiedzy jest czymś podstawowym. Po drugie – nikt nie chce być w grupie obrażanej.

Czym dla Pani jest feminizm?

Feminizm jest elementem demokracji. Według mnie kobiety na całym świecie mają gorzej tylko dlatego, że są kobietami. Gorzej zarabiają, mają mniejsze szanse kariery zawodowej, mają więcej obowiązków, są częściej ofiarami przemocy. Tak jest wszędzie czy w Polsce czy Afryce. To jest wiedza socjologiczna i kulturowa, niekoniecznie feministyczna. Feministki chciałyby, żeby społeczeństwa były równe i aby kobiety nie były dyskryminowane, to elementarny wymóg sprawiedliwości. Feminizm jest elementem postawy demokratycznej, po to mamy demokrację, żeby ludzie cieszyli się równym uznaniem. Powiedzieć o sobie jestem feministką lub jestem demokratką to właściwie to samo. Tak to pojęcie jest rozumiane na Zachodzie.

Czy mężczyznom łatwo jest się przyznawać do feministycznych poglądów?

Mężczyźni, których znam i cenię często o sobie mówią, „jestem feministą” i to nie budzi ani niczyjej niechęci, ponieważ jest to stwierdzenie „jestem demokratą”. Ale faktem jest, że mamy niewielu feministów tak jak niewielu prawdziwych demokratów. Nasze społeczeństwo jest bardzo konserwatywne i patriarchalne. Bardzo chętnie widziałoby kobiety w rolach tradycyjnych, ponieważ jest to tańsze i wygodniejsze rozwiązanie wielu kwestii społecznych, zwłaszcza dla mężczyzn. Poza tym stoi za tym tysiącletnia tradycja patriarchalizmu.

Dlaczego kobiety bronią patriarchalnej pozycji?

Są kobiety, które bronią patriarchalnej pozycji, ponieważ nie widzą żadnej alternatywy. Jedyny świat, jaki znają, o jakim czytają i jaki widzą w podręcznikach, to jest męski świat. One mają tam swoją rolę i jest to rola podrzędna. Problem w tym, że one nie widzą podrzędności tej roli. Nie jesteśmy czasem w stanie wyjść poza siebie i zobaczyć z neutralnego punktu widzenia różnych relacji, w jakie jesteśmy uwikłane. Jednak feminizm daje taką możliwość.

Jak można przekonać Polki do emancypacji?

Pamiętam, że kiedyś spotkałam panią, która mówiła, że jest bardzo szczęśliwa wychowując dzieci i że nie życzy sobie takiego feminizmu, jaki ja reprezentuję, ponieważ ona nie chce pracować, ani nie chce porzucić swoich funkcji wychowawczych i że jej mąż jest cudownym mężczyzną, który utrzymuje rodzinę. Po wielu latach spotkałam się z tą kobietą, jak już była założycielką jakiejś fundacji – dla kobiet bezrobotnych. Okazało się, że mąż ją porzucił, dzieci dorosły i ona nagle została z niczym. Bez możliwości pracy, bez absolutnie żadnych pieniędzy. Dopiero wtedy przejrzała na oczy. Są kobiety, które nagle się przebudzają, najczęściej dzieje się tak na skutek różnych negatywnych doświadczeń. Kobiety widzą, że ich niezależność jest czymś ważnym. Dopiero wtedy, kiedy kobieta stanie się ofiarą przemocy, kiedy stanie się ofiarą rozwodu, ofiarą niesprawiedliwości np. nie awansuje, mimo, że jest lepsza niż jej kolega, jednak przełożony uważa, że jej kolega nie będzie miał dzieci i jest bezpieczniejszym kandydatem. W wielu takich przypadkach, kiedy nagle kobiety widzą nieuzasadnioną niesprawiedliwość i zaczynają się zastanawiać czy aby ten porządek, jaki uznają za naturalny, jest właściwy.

Często kobiety nie są świadome, że wyznają filozofię feministyczną?

Podręczniki szkolne nie mówią, że kobiety uzyskały prawa wyborcze dzięki innym kobietom, które o to walczyły. Tylko traktują uzyskanie praw, jako coś naturalnego, dzieło boga, praw historii, dar Józefa Piłsudskiego. W żadnym podręczniku nie ma informacji o tych prawie dwustu organizacjach feministycznych, które działały na terenie zaborów. Nie ma również informacji, że kobiety szantażem i strajkiem wymogły prawa wyborcze. Była to naprawdę walka. Podobnie było ze wszystkim prawami wywalczonymi przez kobiety na świecie. To była ich walka dla nas, a nie dar od losu. Tymczasem w podręcznikach historii nie ma kobiet. W gimnazjum na 320 postaci, które się pojawiają, jest tylko pięć kobiet. Całe nasze dzieje narodowe, z których tak jesteśmy dumni i które są podstawą postaw patriotycznych, wykluczają kobiety, ponieważ nasza historia jest polityczno-militarna. Nie jest historią sfery prywatnej, gdzie zamknięte były kobiety. Tak więc przyczyną lęków przed feminizmem jest ignorancja. Szczególnie było to widoczne w okresie wzmożonych walk z gender. Nikt nie wiedział, co to jest gender, jednak wszyscy się tego bali. Ignorancja potrafi rozbudzać potworne strachy.

W ubiegłym roku odbyła się premiera filmu „Sufrażystka”. Film przedstawia początki ruchu sufrażystek. Może popkultura jest drogą do promocji feminizmu?

Trochę ponury, cierpiętniczy i martyrologiczny. Jest tam przedstawiony wybór pomiędzy walką o słuszną sprawę i życiem osobistym. Wybór tragiczny. Tak jakby feminizm wykluczał szczęśliwe życie osobiste. A nie wyklucza. Ale film to historia prawdziwa, trzeba ją znać i wiedzieć, dzięki komu cieszymy się dziś względną wolnością. Pamięć jest podstawą dla kobiecej solidarności.

Dlaczego mężczyźni boją się feminizmu?

Bo to zagraża ich pozycji, ich wolności, ich wyborom. Czyż jest coś cudowniejszego niż tradycyjna antyfeministyczna kobieta domowa, która wszystko zrobi, wszystko przygotuje, sprząta, wychowa potomstwo a męża będzie traktowała jak domowego Boga?

Czy feminizm nadal jest kojarzony z homoseksualizmem?

A był? Że niby feministki to lesbijki? Nie. Jest raczej sprzeczność interesów. Feministki to najczęściej matki rodzin, walczą o prawa dla swoich córek. Lesbijki – komplementarnie – o prawo dla wszystkich do uznania ich tożsamości, związanej również z orientacją płciową. Stosunek do homoseksualizmu uległ w naszym kraju pewnej zmianie. Mamy oczywiście dużo homofobów, ale jednocześnie homoseksualizm jest wyautowany, obecny, staje się neutralny, uzyskał miejsce w sferze publicznej. Choć w Polsce procesy te są bardzo powolne.

Chcesz napisać polemikę? Wyślij swój tekst na kontakt@mediumpubliczne.pl
Czy zgadzasz się z tezą artykułu? NieTak (Ocena: +15, liczba głosów: 25)
Loading...