Gwałtu trzeba się nauczyć – polemika z tekstem Betlejewskiego

Owszem, funkcjonujemy w konkretnej przestrzeni kulturowej, zakorzenione w naszej świadomości obrazy wpływają na nas w sposób mniej lub bardziej świadomy – ale największą rolę odgrywa to, czego nauczymy się w procesie socjalizacji.

Pozwolę sobie na odniesienie się do ostatniego tekstu autorstwa Rafała Betlejewskiego – nie tyle do merytoryki, ile do jego wydźwięku. Uważam bowiem, że niewłaściwe wyważenie akcentów spowodowało, że zastosowane przez autora środki przesłoniły meritum tekstu.

Czytaj tekst Rafała Betlejewskiego:  

Jeśli chcesz zobaczyć gwałciciela – spójrz w lustro

Ty też masz tego gwałciciela w sobie. I on cię kusi… wzywa… A im głośniej wrzeszczysz: Dzicz! wskazując palcem na muzułmanów i uchodźców, tym mocniej ta fobia jest w tobie obecna. Boisz się, że jej ulegniesz. Że kiedyś zmusisz kobietę do uległości. Że powiesz jej: na kolana. Ty. Dyrektor działu IT w niemieckiej firmie spożywczej. Ty, pracownik działu handlowego księgarni internetowej. Ty, mężczyzna.

Zgadzam się całkowicie, że reakcja na wydarzenia z Kolonii jest nieproporcjonalnie wysoka w porównaniu do relacji o gwałtach wydarzających się cały czas w naszej kulturze, niezależnie od tego, czy pojawiają się u nas przedstawiciele innych narodowości.

To, co wydarzyło się w Kolonii i innych niemieckich miastach nie jest pierwszym podobnym incydentem w historii Niemiec. Co roku, przy okazji kolejnych edycji Oktoberfest, miejscowa policja przyjmuje zgłoszenia dotyczące molestowania i gwałtów – jeszcze więcej tego typu incydentów przechodzi bez echa. Jak wynika z relacji przebywających tam kobiet, praktycznie niemożliwe jest uniknięcie przez nie jakiejś formy molestowania. Na Oktoberfest raczej nie bawią się ubodzy imigranci z Afryki…

Przypadki, gdy dochodzi do masowych gwałtów w przestrzeni publicznej (o ile nie mamy do czynienia z regionem objętym działaniami wojennymi) są zjawiskiem na tyle rzadkim, że zawsze wzbudzają szczególne zainteresowanie – tak było w USA, kiedy do molestowania i gwałtów dochodziło na tamtejszym Woodstocku w 1999 r. (i to nie gdzieś na obrzeżach imprezy, ale m.in. pod sceną w czasie koncertu) czy podczas Dnia Portorykańskiego w Nowym Jorku, kiedy do podobnych scen dochodziło w przestrzeni ulicznej.

W poprzednim roku dantejskie sceny odbywały się podczas otwarcia pływalni w Hanoi.

Wesprzyj Fundację Dziennikarską mediumpubliczne.pl

W ostatnich latach słyszeliśmy też, co działo się na kariskim placu Tahrir. Tego typu incydenty mają w skali całego roku, w którym się wydarzyły, charakter marginalny, jeżeli uwzględnimy jedynie liczbę ofiar – niewątpliwie jednak przykuwają szczególną uwagę. I podobnie jak zamachy terrorystyczne wpływają na naszą wyobraźnię mocniej niż wypadki samochodowe (chociaż nadal wejście za kierownicę wiąże się statystycznie z większym ryzykiem niż przebywanie w miejscach, w których dochodziło do zamachów) tak samo tego typu wydarzenia oddziałują na wyobraźnię mocniej niż historie gwałtów, które zdarzają się każdego dnia.

Kluczem do zrozumienia problemu gwałtów jest zrozumienie, co kieruje gwałcicielami. Bardzo ważne jest poczucie przyzwolenia – dlatego istotne jest zrozumienie hierarchii przyzwolenia, na szczycie której znajduje się przyzwolenie na gwałt. Oto jej ilustracja:

 

piramida przemocy
Żródło: http://cindywaitt.com/wp-content/uploads/2013/08/PYRAMID-TWO.png

Ważne jest tez właściwe jej zrozumienie. Nie oznacza ona, że osoba opowiadająca seksistowskie dowcipy automatycznie dopuści się gwałtu i morderstwa. Często przy interpretowaniu tej piramidy spotykamy się z tego typu „mądrościami” – osobom, które je wypowiadają wydaje się, że „zmasakrowali” tę koncepcję – w istocie udało im się jedynie uderzyć w coś, co w erystyce nazywa sie słomianą kukłą.

Oznacza ona tyle, że przyzwalając najpierw na dowcipy, w których utrwalane są seksistowskie stereotypy (w tym na takie, które sugerują, że gwałt może być przyjemny) – tworzymy klimat, w którym część osób (tak, część – nie wszyscy, ale dla ofiary marna to pociecha, że nie wszyscy są tacy jak jej oprawca) pozwoli sobie na bardziej swobodne zachowania, od „obcinania” wzrokiem (ponownie, co warto podkreślić, nie jest to tym samym co rzucanie spojrzenia – ze zrozumieniem tego też niektórzy panowie mają olbrzymie problemy, nawet jeżeli sami potrafią do kogoś odezwać się agresywnie „bo ten debil na mnie tak patrzy, jakby miał jakiś problem”), przez różnego rodzaju odzywki, po molestowanie i wreszcie zgwałcenie. Ten ostatni element nie powstaje w próżni. Co więcej, wielu mężczyzn, którzy dopuścili się gwałtu, nie nazywają tak swojego zachowania – bo zgodnie z tym, czego się wyuczyli, jest to całkowicie normalne i akceptowalne.

Jakkolwiek w przedstawionych w tekście Rafała Betlejewskiego przemyśleniach z pogranicza psychologii i seksuologii może być zawarta prawda, nie jest to najlepsze ujęcie problemu, jeżeli chcemy przemówić do odbiorców, szczególnie do mężczyzn – bo to ich postawa jest szczególnie ważna, jeżeli chcemy zapobiegać przemocy seksualnej. Owszem, funkcjonujemy w konkretnej przestrzeni kulturowej, zakorzenione w naszej świadomości obrazy wpływają na nas w sposób mniej lub bardziej świadomy – ale największą rolę odgrywa to, czego nauczymy się w procesie socjalizacji.

I tutaj dochodzimy do sedna problemu. W swoim tekście Rafał Betlejewski odwołał się do mężczyzn jako potencjalnych sprawców. Jackson Katz, jeden z najbardziej aktywnych amerykańskich działaczy antyprzemocowych, opowiadał niedawno w Polsce o tym, jak w latach 70. dostrzeżono, że w przeciwdziałaniu gwałtom nie możemy ograniczać się do udzielania kobietom „dobrych rad” o tym, jak mają się ubierać i zachowywać. Wdrożono pierwsze programy antyprzemocowe dla mężczyzn – były one jednak tak samo bezsensowne, jak programy skierowane do kobiet. Uznano bowiem, że skoro wcześniej udzielano „dobrych rad” potencjalnym ofiarom, teraz należy pouczać potencjalnych sprawców – i opowiadano uczestnikom szkoleń dla mężczyzn, co im grozi jeżeli dopuszczą się pobicia, molestowania czy zgwałcenia. Reakcją był odpór podobny jak w komentarzach pod tekstem Rafała Betlejewskiego.

Mentors in Violence Prevention

W reakcji na nieskuteczność tych programów, wspomniany wyżej Jackson Katz opracował metodę MVP (Mentors in Violence Prevention), w której położył nacisk na perspektywę świadka. O ile faktem jest bowiem, że większości aktów przemocy wobec kobiet dopuszczają się mężczyźni, prawdą jest również, że większość mężczyzn nie dopuszcza się przemocy.

Zamiast wywoływać u uczestników szkoleń poczucie winy, Katz skupił się na pobudzaniu ich do działania – opowiadał (i robi to do dziś), jak ważne jest reagowanie na przejawy seksizmu i przemocy w naszym najbliższym otoczeniu. Dzięki partnerskiemu traktowaniu uczestników spotkań i kładzeniu nacisku na ich odpowiedzialność za otoczenie (a nie za swoją grzeszną naturę) udaje mu się docierać skutecznie do pozornie najbardziej seksistowskich środowisk – jak drużyny futbolu amerykańskiego czy żołnierze armii amerykańskiej.

I w podobnym tonie powinniśmy my, mężczyźni, opowiadać innym mężczyznom o problemie przemocy wobec kobiet. Nie powinniśmy mówić, że są potencjalnymi gwałcicielami, ale że mogą przyczyniać się do powstrzymywania przemocy. I że wystarczy odrobina zdecydowania, postawienia się wtedy, kiedy spotykają się z przejawami seksizmu w swoim otoczeniu. Takie przesłanie odbierane jest zdecydowanie bardziej pozytywnie, i ma w sobie więcej prawdy. Bo w istocie, na tekst o tym, że jestem potencjalnym gwałcicielem mogę odpowiedzieć, że ja swoje podejście do kobiet przepracowałem i nie stanowię dla nich zagrożenia. Ale – tutaj ponownie odwołam się do Katza – bycie w „porządku” to za mało. Jeżeli zajęliśmy się sobą, czas pomóc innym.

———-

Michał Żakowski – działacz społeczny, związany z kampanią HejtStop, wolontariusz Fundacji Feminoteka, członek grupy Głosy Przeciw Przemocy (zrzeszającej mężczyzn przeciwdziałających przemocy wobec kobiet) oraz warszawską grupą lokalną Greenpeace Polska

Chcesz napisać polemikę? Wyślij swój tekst na kontakt@mediumpubliczne.pl
Czy zgadzasz się z tezą artykułu? NieTak (Ocena: +55, liczba głosów: 61)
Loading...
The following two tabs change content below.