Anna Grodzka jest sobą. A TY?

Grodzka

BYĆ SOBĄ

Dlaczego nie mogę być sobą?! To pytania brzmiało mi w środku głowy przez niemal całe życie. Dlaczego?!!!

Kiedy byłam dzieckiem. Nie wiedziałam dlaczego jestem inna niż wszyscy? To, że nie mam ciała dziewczyny to widomy fakt, ale to, że nie jestem chłopcem to przecież także fakt. Wtedy nie wiedziałam czy Pan Bóg dał mi inną duszę czy jakieś szaleństwo poprzestawiało mi komórki w głowie. Szukałam odpowiedzi w kościele, w biblii, buddyzmie, w biologii, medycynie i nauce. Nie znajdowałam odpowiedzi.

Nie bardzo wierzą w Boga i w to że On decyduje o naszych losach, ci którzy twierdzą, że jeśli ziemskie prawo nazwało niemowlę dziewczynką lub chłopcem, to: „Bóg tak chciał”. Jeśli wierzyć w Boga to warto mu wierzyć. Zrobił jak chciał. Stworzył dziewczynkę z penisem i chłopca z pochwą. Bo gdyby istniała dusza – znaczyłoby to, że bóg tak chciał.

Dziś wiem, że to co czuję, moja tożsamość to także fakt – nie jakiś duchowy czy nieokreślenie psychiczny, ale fakt całkiem materialny – mózgowy, cielesny. Tak skonstruowana opuściłam brzuch mojej mamy. Taka jestem. Dziś wiem, że wielu jest takich ludzi. Więcej niż się sądzi. Nie wszyscy czują to tak mocno, że uciekają z życia popełniając samobójstwo, nie wszyscy tak bardzo, że decydują się na traumatyczny w naszych warunkach proces korekty płci, nie wszyscy czują tak samo. Niektórzy próbują pogodzić się ze swoją transpłciowością na dziesiątki własnych sposobów – poszukując kompromisu ze światem w sposobie życia, sposobie ubierania lub znajdując swoje własne wentyle bezpieczeństwa. A większość próbuje, gasić ją w sobie – to bardzo kosztowne dla zdrowia psychicznego. Żyją w lęku przed światem, bolesnym cieniu samych siebie z łzami w oczach gdy przyjdzie noc i samotność.

Nie wiele wiedzą o człowieku ci którzy twierdzą, że transpłciowość to zaburzenie psychiczne – w domyśle jakieś „niematerialne”. Sądzą, że płeć jest prostacko cielesna. Tylko to co widać. Często (skrajnie bez śladu refleksji) płeć utożsamiana jest tylko z narządami płciowymi. Ale psychika, tożsamość płciowa, jest też cielesna – osadzona fizycznie w strukturach mózgu.

Dziś wiem, bo w dzisiejszych czasach wcale nie tak trudno znaleźć tę wiedzę, że planem według którego rozwijają się w płodzie człowieka określone cechy płciowe, są nie tylko chromosomy, ale także procesy hormonalne oddziałujące na płód. Pomiędzy 6 a 12 tygodniem ciąży kształtuje się płeć psychiczna. W tym czasie w strukturze mózgu płodu rozwija się określony ośrodek (jądro w ciele modzelowatym podwzgórza) mające znaczenie dla kształtowania się poczucia płci psychicznej. Jeśli nastąpi w tym okresie przypadkowo określona interakcja hormonalna między hormonami płodu i matki – może ona zdecydować o tożsamości płciowej człowieka nieodwracalnie na całe życie. I tak się zdarza.

W naturze nic nie jest binarne. Płeć, od kobiecości do męskości, także – rozciąga się na skali logarytmicznego continuum na wielu płaszczyznach cech płciowych. Jest ich co najmniej dziesięć. O tym każdy może przeczytać można w naukowych źródłach.

Wesprzyj Fundację Dziennikarską mediumpubliczne.pl

Nic nie wiedzą o naturze ci którzy twierdzą, że transpłciowość jest „nienaturalna”. Bo przecież powstajemy naturalnie, a nieodłączną cechą natury jest obok jej praw i zasad, zmienność, różnorodność i przypadek (fraktale). Tak powstają gatunki i cywilizacje.

W okresie dorastania, a to był dla mnie najtrudniejszy czas, coraz silniej rozwijały się moje cechy cielesne upodabniające mnie do chłopaka. Rosłam przerastając o głowę dziewczynki, mężniał mi głos, porastałam „sierścią”. To było straszne! Coś zapadało ostatecznie. Coś za mnie przesądzało i wyznaczało karę. Coś wpychało mnie do nie mojego świata mężczyzn, a oddalało mnie od klimatu mojej kobiecości. Zapadł wyrok. Ale we mnie, na wszystkie sposoby, na całej przestrzeni mojego „ja” była ONA – Ania.

Patrzyłam na świat zza weneckiego lustra żyjąc jakby w połowie. Nikt mnie nie widział naprawdę. Słyszałam co ludzie mówią do NIEGO, odpowiadałam, ale nie zawsze swoim głosem. Odpowiadałam na zdania, które nie były kierowane do mnie i  złorzeczyłam: dlaczego do cholery nie mogę być po prostu sobą?!

Ale przecież mogę! Wielkim kosztem, ale mogę. Wielkim kosztem coś wielkiego.

Być SOBĄ! Nie każdemu to jest dane. 10 lat temu – w niedługim czasie  po operacji onkologicznej, w wyniku której uzyskałam drugie życie, pojawiła się we mnie myśl, która przestrzeliła mój mózg jak promień lasera. Tego drugiego życia nie potrafiłam już przeżyć za weneckim lustrem. Jak Alicja wkroczyłam w krainę czarów.

Mam prawo być sobą! – pomyślałam. Ale czy tylko ja?! Przecież „każdy ma prawo być sobą”.

Osoby transpłciowe jak pokazuje archeologia i etnografia i medycyna były są i będą zawsze na całym świecie. W niektórych kulturach nie mają szczęścia do tolerancji. Sam fakt ich istnienia kultura zamiata pod dywan. W innych, bywało, miały. A jak będzie? Czy wszyscy mają pozostawać w sytuacji tak dramatycznego wyboru: cierpienie albo odrzucenie i nienawiść? Dla wszystkich różniących się od statystycznej większości, nie pasujących do stereotypu – głośmy ich prawa.

Każdy ma prawo być sobą.

To hasło stało się, i jest do tej pory, hasłem fundacji Trans-Fuzja działającej na rzecz osób transpłciowych, którą założyliśmy z przyjaciółmi. Trzeba nadal przypominać te słowa. Chcemy, aby wszyscy sobie to uświadomili. KAŻDY, dopóki nie czyni innym krzywdy, niezależnie od swej kulturowej, biologicznej, płciowej, etnicznej, czy jakiejkolwiek innej tożsamości MA PRAWO BYĆ SOBĄ. To takie oczywiste i proste. Prawda?

Dlatego z tą misją ja i bardzo wielu innych ludzi idziemy w życie dalej. Dołącz do nas. Bo wtedy świat będzie lepszy dla każdego, dla Ciebie i dla wszystkich.

Chcesz napisać polemikę? Wyślij swój tekst na kontakt@mediumpubliczne.pl
Czy zgadzasz się z tezą artykułu? NieTak (Ocena: +38, liczba głosów: 48)
Loading...
The following two tabs change content below.
mm

Anna Grodzka

Anna Grodzka – psycholożka i polska działaczka społeczna. Autorka wielu artykułów i felietonów. Pracuje w Fundacja Trans-Fuzja a od 2015 roku związana z Medium Publicznym.