Krytyczna polemika do tekstu „Czy pokój w Izraelu jest możliwy?”

nablus

W Izraelu panuje paranoja zagrożenia i strachu, przekładająca się na rosnącą popularność, zwłaszcza wśród osadników i w ich organizacjach, faszyzującego zlepku najskrajniejszego syjonizmu z fanatyzmem religijnym i rasizmem. Wciąż rośnie popularność i dominacja polityczna skrajnej prawicy ściśle związanej z ruchem osadniczym i religijną ekstremą. Poważne poddanie pod dyskusję propozycji takiego rozwiązania konfliktu byłoby wyrokiem śmierci dla izraelskiego rządu, a próba ich realizacji prawie na pewno doprowadziłaby do wybuchu wojny domowej.

Wstęp

Zgodnie z zasadami polskiej ortografii „żydzi” pisani są z małej litery, są bowiem grupą wyznaniową, a nie narodem.

Pozwolę sobie zacząć moją polemikę z artykułem P. Eweliny Rubinstain „Obie strony konfliktu prowadzą wojnę w stylu ‘oko za oko, ząb za ząb’. Czy pokój w Izraelu jest możliwy?” od ogólnej krytyki jego treści.

Obie strony konfliktu prowadzą wojnę w stylu „oko za oko, ząb za ząb”. Czy pokój w Izraelu jest możliwy?

Artykuł jest moim zdaniem nieskładny, nie zawiera żadnego ciągu logicznego, a wreszcie pełen jest sprzeczności. Autorka nie próbuje w udokumentowany sposób dowieść tezy zawartej w tytule. Z jednej strony powołuje się bowiem na statystyki i opinie Amnesty International, Defence of Children International oraz ONZ, świadczące o zbrodniczej przemocy Izraela, z drugiej próbuje je zrównoważyć gołosłowną wypowiedzią dr. Jacka Kowalczyka, który „myśli”, że ofiary syjonistycznych kolonizatorów są tak samo winne  palestyńskiej tragedii, jak ich prześladowcy.

Wesprzyj Fundację Dziennikarską mediumpubliczne.pl

Dalej, pytając czy „pokój w Izraelu jest możliwy?”, powołuje się na nie mającą wielkiego związku z tematem deklaratywną i nie mającą żadnego znaczenia praktycznego wypowiedź odchodzącego sekretarza stanu USA w administracji Obamy oraz na chciejską opinię dr Alon’a Ben-Meir, z Uniwersytetu Nowojorskiego, bez żadnego krytycznego odniesienia do realności proponowanych przez nich rozwiązań.

Oko Za Oko??

Ze względu na gigantyczną dysproporcję materialną, polityczną i propagandową pomiędzy syjonistycznymi kolonizatorami i tradycyjnymi mieszkańcami Palestyny, oraz drastyczną dysproporcją w liczbie ofiar po obu stronach, uważam tezę „oko za oko” za absurd. Dotyczy ona przecież nie chęci, ale czynów! Nie będę tu się bawił w przypominanie krwawych etapów syjonistycznego podboju i kolonizacji, ograniczę się do kilku liczb. Jak podają izraelskie statystyki, w wyniku arabskich ataków terrorystycznych zginęło od 1920 do 1999 roku 2500 żydów. Tak przynajmniej wynika z danych izraelskiego Ministerstwa Spraw Zagranicznych[1], podczas gdy Jewish Virtual Library podaje liczbę 3791 śmiertelnych żydowskich ofiar terroryzmu[2].

Dane dot. strat po stronie palestyńskiej są trudniejsze do znalezienia i weryfikacji gdyż oparte są na liczbach szacunkowych i wahają się od ok. 14 do ponad 90 tysięcy zabitych.  Źródła izraelskie poważnie zaniżają straty palestyńskie, strona palestyńska je zawyża. Jeśli przyjmie się średnią powyższych szacunków – 52.000, okaże się że proporcja to nie „oko za oko”, ale ok. 13,72 oczu za jedno. Biorąc pod uwagę co się działo i dzieje w Palestynie po 1999 roku, może być ona jeszcze większa. Jeszcze bardziej pouczające może być porównanie strat materialnych w zabudowie tj. liczby zburzonych po obu stronach domostw.

Pominę już te 400 zrównanych z ziemią podczas czystek etnicznych w i po 1948 roku palestyńskich wsi, ale, jak podaje Wikipedia[3], w latach 1968 – 2015 „Najbardziej Moralna Armia Świata” wyburzyła 48.488 palestyńskich domostw (czyli średnio 1031 rocznie, albo prawie 3 dziennie), co na Terenach Okupowanych jest rażącym naruszeniem IV Konwencji Genewskiej. Danych nt. zniszczonych domów żydów nie znalazłem, podejrzewam, że ich liczba jest tak znikoma, że nie warto jej publikować.

Na zakończenie paragrafu pragnę podziękować P. Ewelinie za pierwsze zdjęcie w jej artykule, pokazujące konfrontację młodziaka w koszulce z uzbrojonym po zęby żołdakiem. Świetnie ilustruje możliwości obu stron.

Atak Terrorystyczny??

Kolejną kwestią sporną może być nazywanie atakiem terrorystycznym incydentu w Al-Kuds (Jerozolimie), w którym w wyniku rozjechania ciężarówką  zginęło 4 izraelskich żołnierzy. Powszechnie przyjęta, jednoznaczna i zakodowana w prawie międzynarodowym definicja terroryzmu nie istnieje. Znaczny odsetek różnych jej wersji nazywa terroryzmem atak na cywili. Palestyński kierowca zaatakował uzbrojonych żołnierzy, którzy w odpowiedzi otwarli do niego ogień i go zastrzelili. Biorąc pod uwagę nielegalny charakter izraelskiej okupacji, nagminne naruszanie prawa międzynarodowego przez Izrael oraz status Palestyńczyków jako ludności okupowanej, atak należałoby moim zdaniem raczej zakwalifikować nie jako terroryzm, ale akt oporu przeciw okupantom.

Współwina Palestyńczyków??

Jak wspomniałem we wstępie, P. Ewelina używa niepopartej żadnymi argumentami opinii dr Jacka Kowalczyka do udowodnienia rzekomej współwiny Palestyńczyków za konflikt. Kim jednak jest dr Kowalczyk? Wyszukiwarka Google znajduje wielu Kowalczyków, m.in. reportera „Polityki”, bez żadnej jednak wzmianki o jego tytule naukowym czy dorobku, oraz owszem doktora – Jacka Kowalczyka, ale w Katedrze Finansów i Rachunkowości Wydziału Zarządzania Uniwersytetu Warszawskiego.

Nie znalazłem żadnego potwierdzenia bliskowschodniej specjalizacji czy ekspertyzy żadnego z tych panów. Brak informacji nt. kwalifikacji P. Kowalczyka sprowadza jego pozbawioną rzeczowych argumentów i odnośników wypowiedź do rangi i wagi subiektywnej prywatnej opinii jakiegoś Jana Kowalskiego z ulicy. Tym bardziej, że rozwodząc się nad „niepokojącym” aktem Abu Sbeiha i „przerażającą” dumą jego rodziców i rodaków, całkowicie pomija on kontekst – podbój, 90 lat masakr i prześladowań, 50 lat bezwzględnej, bezprawnej okupacji, zbrodni, prześladowań, szykan, krzywd i grabieży. Co wg. P. Kowalczyka oznacza „współwina” Palestyńczyków?? Czy powinni potulnie wynieść się z własnych domów?? Czy może biernie przyglądać się grabieży ziemi i wody??

Ciekaw jestem, czy akty polskiego oporu przeciw okupantom w latach 1939 – 1945, mające czasami charakter terrorystyczny, napełniałyby go podobnym niepokojem.

Biorąc po uwagę historię syjonistycznego podboju i kolonizacji Palestyny, Palestyńczycy są tak samo współwinni konfliktu jak powiedzmy Apacze Sitting Bull’a, czy, bliżej domu, polski ruch oporu na Zamojszczyźnie w latach 1942 – 1944[4].

Gruszki Na Wierzbie!

Czyli pustosłowie sekretarza stanu Kerry’ego i chciejstwo dr Alon’a Ben-Meir, eksperta ds. stosunków międzynarodowych i polityki na Bliskim Wschodzie z Uniwersytetu Nowojorskiego.

Pustosłowne wypowiedzi oficjeli administracji Stanów Zjednoczonych na temat konfliktu palestyńskiego mają już co najmniej 40-letnią tradycję.  Ich częstotliwość i surowość wobec Izraela zawsze drastycznie rosną tuż przed opuszczeniem urzędu przez wygłaszaczy, kiedy to nie mogą im już zagrozić w dalszej karierze. Po izraelskim reżymie, bez względu na jego orientację polityczną, spływają zawsze jak woda po przysłowiej gęsi. Te pobożne życzenia nigdy nie prowadzą do absolutnie żadnej akcji rządu USA, mogącej wywrzeć prawdziwy nacisk na Izrael. Wprost przeciwnie, dostawy broni, subwencje, gwarancje pożyczkowe i poparcie polityczne nie tylko nie maleją, ale rosną.

Propozycje obu panów, sensowne i oparte na prawie międzynarodowym, rezolucjach RB ONZ i podstawowej sprawiedliwości, popierane przez rządy państw muzułmańskich i znaczny odsetek umiarkowanych Palestyńczyków, są jednak w obecnych układach całkowicie nierealnym chciejstwem. Fakty dokonane – ½ miliona żydowskich osadników na Terenach Okupowanych, przejęcie najżyźniejszych terenów i wody, praktyczny Apartheid oraz, przedewszystkim, nastroje i poglądy żydowskiego społeczeństwa w Izraelu i jego syjonistycznych 5-ch kolumn w USA i Europie całkowicie uniemożliwiają takie rozwiązanie konfliktu.

W Izraelu panuje paranoja zagrożenia i strachu, przekładająca się na rosnącą popularność, zwłaszcza wśród osadników i w ich organizacjach, faszyzującego zlepku najskrajniejszego syjonizmu z fanatyzmem religijnym i rasizmem. Wciąż rośnie popularność i dominacja polityczna skrajnej prawicy ściśle związanej z ruchem osadniczym i religijną ekstremą. Poważne poddanie pod dyskusję propozycji takiego rozwiązania konfliktu byłoby wyrokiem śmierci dla izraelskiego rządu, a próba ich realizacji prawie na pewno doprowadziłaby do wybuchu wojny domowej.

Tak więc, syjonistyczny eksperyment kolonialny, będący w mojej opinii największą po Holokauście tragedią żydów, będzie kontynuowany bez zmian, aż do – prawie napewno gorzkiego  – końca.

Gratulacje i Ilustracje

Na zakończenie chciałbym pogratulować P. Ewelinie zdjęcia żydowskich dzieci, a dzieciom tym czystości, porządnych ubrań i możliwości normalnego życia. Niestety zdjęcia dzieci palestyńskich dostępne w internecie mogą być przykrym zgrzytem w tej sielance. (Na stronie Occupied Palestine jest dużo znacznie bardziej drastycznych zdjęć ilustrujących to rzekome „Oko za oko”, ale ostrzegam, nie są to przyjemne obrazki!):

Wikimedia Commons
Wikimedia Commons

 

Flickr.com
Flickr.com

[1] http://mfa.gov.il/MFA/MFA-Archive/2000/Pages/Terrorism%20deaths%20in%20Israel%20-%201920-1999.aspx

[2] http://www.jewishvirtuallibrary.org/jsource/History/casualtiestotal.html

[3] https://en.wikipedia.org/wiki/House_demolition_in_the_Israeli%E2%80%93Palestinian_conflict

[4] https://pl.wikipedia.org/wiki/Powstanie_zamojskie

red. Natalia Wilk-Sobczak
Chcesz napisać polemikę? Wyślij swój tekst na kontakt@mediumpubliczne.pl
Zdjęcie główne pochodzi z flickr.com.
Autor: rpb1001
Czy zgadzasz się z tezą artykułu? NieTak (Ocena: -2, liczba głosów: 6)
Loading...
The following two tabs change content below.

Chris Zwon

Chris Zwon jest autorem tekstów i przekładów publikowanych na portalu Medium Publiczne. Pragnie zachować anonimowość.